Szkoły tracą na wyborach

Dyrektorzy szkół i przedszkoli skarżą się, że przeprowadzenie wyborów w takiej placówce kosztuje, a tych pieniędzy nikt im nie zwraca.

Obraz
Źródło zdjęć: © Jupiterimages

Organizacja głosowania to nie tylko ustawienie urny w hallu, ale też zużycie prądu czy udostępnienie toalet - zwraca uwagę "Życie Warszawy".

Zdaniem dyrektorów, szkoła czy przedszkole, w którym jest lokal wyborczy, powinny dostać dodatkowe pieniądze, bo np. zużywa się więcej prądu niż w normalny dzień. Gdy głosy liczone są do rana, przez całą noc pali się światło, a członkowie komisji gotują wodę na kawę czy herbatę w elektrycznym czajniku. Po wyborach trzeba też dodatkowo posprzątać.

Tymczasem władze dzielnic nie są tego świadome, bo informacje o problemach placówek do nich nie docierają. Jak informuje "Życie Warszawy", twierdzą, że jeśli dyrektorzy uzasadnią poniesione koszty, dzielnica im pieniądze zwróci.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE