WP

Z czego żyje dziś artysta?

Czy absolwent akademii sztuk pięknych ma czego szukać w urzędzie pracy?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Z czego żyje dziś artysta?
WP

Marcin swój obraz najtaniej sprzedał za 100 zł, najdrożej za 700. Grafiki komputerowe wycenia w granicach od 50 do 500 zł, projekty wnętrz od 300 do 3 tys. zł... Czy artysta w dzisiejszych czasach ma z czego żyć? A może artystą może być tylko po godzinach? Czy absolwent akademii sztuk pięknych ma czego szukać w urzędzie pracy? Najtrudniejszy pierwszy krok

Marcin Matuszkiewicz, który skończył edukację artystyczną w zakresie sztuk plastycznych, fuchy brał jeszcze zanim dostał się na ASP. Tak samo robił na studiach i najczęściej udawało mu się pracować w zawodach pokrewnych wykształceniu. Dziś ma etat, a po godzinach prowadzi studio plastyczne.

Również Ania Gustowska, która ukończyła grafikę użytkową, już podczas studiów zajmowała się projektowaniem wnętrz. - Codzienna praca architekta wnętrz... trudno to nazwać sztuką - przyznaje.

WP

Prace dorywcze początkowo brała też Patrycja Nowak, absolwentka edukacji artystycznej na ASP. Prowadziła zajęcia z młodzieżą kilka godzin w tygodniu, brała zlecenia graficzne - na banery, plakaty, ulotki, layouty stron www. Po krótkim epizodzie jako nauczycielka plastyki w gimnazjum udało się jej dostać na stanowisko kierownika ds. kultury w niewielkim mieście.

- Obrazów nigdy nie sprzedawałam. Podejrzewam, że nikt by ich nie kupił, bo są kontrowersyjne. Ludzie wolą na ścianie powiesić „przeklejkę” ze „Słoneczników” albo masową kopię fotografii z marketu. Musiałabym więc malować coś, co mi się w ogóle nie podoba - mówi.

Jak to jest z tą sztuką

Według Ani sztuka to pasja i trzeba dać się jej pochłonąć całkowicie, żeby odnieść sukcesy.

WP

- Owszem, znam osoby, które utrzymują się ze sztuki. To na przykład 70-latek malujący obrazy. Albo spójrzmy na profesorów wykładających na ASP. Przekazywanie wiedzy studentom to ich drugie zajęcie, wcale nie musieliby tego robić, ale czują powołanie do dzielenia się swoim doświadczeniem - stwierdza.

Z kolei Patrycja uważa, że jeśli nie ma się znajomości w świecie sztuki, to nie można ze sztuki żyć.

- Polskie realia nie pozwalają na utrzymanie się w ten sposób. Chyba, że ktoś działa w multimediach. Artysta w Polsce cieszy się, gdy opublikują jego ilustracje w znanym czasopiśmie. Myślę też, że nasze społeczeństwo nie jest jeszcze na poziomie Zachodniej Europy i nie rozumie o co chodzi w sztuce współczesnej - ocenia.

A jednak się da

WP

Pierwszy swój obraz dwudziestopięcioletnia Zofia Błażko sprzedała za 5 tys. zł. Swoją pracę zdecydowała się wystawić na aukcji dzieł sztuki. Od tego momentu klienci znajdują się sami. Ostatnio jeden z obrazów poszedł za 10 tys. zł.

Zofia skończyła malarstwo i fotografię na ASP. Na co dzień maluje, raz w tygodniu prowadzi zajęcia z fotografii. - Stać mnie na to, żeby jeździć na wakacje, odkładać pieniądze i dobrze żyć - mówi. - Ale chciałabym dalej się rozwijać. Złożyłam podanie o stypendium w Paryżu. Teraz czekam na odpowiedź - opowiada.

Z Zofią malarstwo kończyła Justyna Dziechciarska. Od początku postawiła na fuchy, żeby mieć czas na malowanie. - Jak to w wolnym zawodzie, co jakiś czas jest większy wpływ gotówki, no i jestem w stanie się z tego utrzymać - mówi.

Justyna chciałaby postawić na działalność związaną z malarstwem ściennym. Coraz częściej osób na takie zlecenia szukają duże firmy, banki, które chcą, żeby klienci i pracownicy dobrze czuli się we wnętrzu.

WP

Na ile się cenią

Marcin swój obraz najtaniej sprzedał za 100 zł, najdrożej za 700. Grafiki komputerowe wycenia w granicach od 50 do 500 zł, projekty wnętrz od 300 do 3 tys. zł, a pracę malowaną na ścianie od 500 do 5 tys. zł. - Do miesięcznej pensji jestem w stanie dorobić od 500 do 10 tys. zł. Mój rekord to 12 tys., ale wtedy miałem urlop - opowiada Marcin.

Ania, która pracę jako projektantka wnętrz zaczynała od zleceń, teraz zatrudniona jest w studiu. - Miałam miesiące, gdy zarabiałam 8 tys. zł, ale też takie, gdy najwyżej po 1 tys. Teraz mam stałą pensję i jestem z tego zadowolona - przyznaje.

*A urząd pracy na to... niemożliwe! *

WP

Do urzędów pracy absolwenci ASP zgłaszają się rzadko, ale jak już się zgłoszą, to na propozycje zatrudnia nie mają co liczyć.

- Pośrednik pracy przedstawia klientowi propozycje zatrudnienia, o ile takie są - w pierwszej kolejności te związane z posiadanymi kompetencjami zawodowymi. Ale oferty z branży artystycznej pojawiają się bardzo rzadko - mówi Krystyna Kubiak, Kierownik Działu Pośrednictwa Pracy i Poradnictwa Zawodowego PUP w Gdańsku.

Najczęściej więc absolwenci ASP ubiegają się o dotację z PUP na rozpoczęcie działalności. Dotyczy to głównie architektów wnętrz, grafików, fotografów i malarzy. Niektórzy, aby zwiększyć swoje szanse na rynku pracy, korzystają ze szkoleń zawodowych, takich jak grafika komputerowa, projektowanie stron www. Ale zdarzali się i tacy, którzy zdecydowali się na pracę w zawodach niezwiązanych ze sztuką, np. jako specjalista ds. dokumentacji technicznej, specjalista ds. sprzedaży czy pracownik biurowy.

- Działalność twórcza rzadko daje się ubrać w pracę etatową, stąd brak ofert. Ale ostatnio rozchwytywane są osoby zajmujące się sztuką użytkową - zauważa Urszula Murawska, Kierowniczka Działu Marketingu w UP m.st. Warszawy. - Jednak jeśli artysta nie może się utrzymać ze sztuki, pozostaje mu przekwalifikowanie się.

ad/AS

Jesteś specjalistą w danej dziedzinie? Zobacz zlecenia i zarabiaj więcej!

Polub WP Finanse
WP
WP