ZUS bierze się za oszustów

Zusowscy kontrolerzy biorą się za wyłapywanie symulujących chorobę po upływie sześciu tygodni

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP/Marcin Bielecki

Zusowscy kontrolerzy biorą się za wyłapywanie symulujących chorobę po upływie sześciu tygodni. Wtedy bowiem ZUS zaczyna wypłacać zasiłek chorobowy. Wcześniej pieniądze na ten cel idą z konta pracodawcy.

Ten stara się kontrolować własnymi siłami pracowników przebywających na zwolnieniach krótszych niż 33 dni. Zgodnie z przepisami, ma do tego prawo. Pracodawcy wysyłają przyszłych kontrolerów na szkolenia do ZUS. Niestety dla symulantów, takie działania przynoszą wymierne efekty.

Według danych ZUS, ok. 10 proc. przebywających w ubiegłym roku na zwolnieniach w rzeczywistości było zdolnych do pracy. Suma cofniętych z tego tytułu zasiłków wyniosła dwa lata temu ponad 78 mln zł! Dane z poprzednich lat wykazują, że procent niesłusznie wydanych zwolnień pozostaje mniej więcej na tym samym poziomie. Niektórzy pracodawcy żartobliwie twierdzą, że jest odwrotnie. To znaczy, że zaledwie co dziesiąte zwolnienie lekarskie należy się komuś rzeczywiście choremu.

Chory, ale bez przesady

Dawniej „wynalazek” zwolnienia czy zasiłku chorobowego nie był w ogóle znany. O ludzkie życie i zdrowie dbano znacznie mniej. Dzisiaj istnieje cała gama chorób ujętych w odpowiednich wykazach. Mogą one powodować dłuższą lub krótszą niezdolność do wykonywania zawodowych obowiązków.

W dodatku niektóre z nich wydają się wprost stworzone dla różnego rodzaju symulantów, lawirantów i bumelantów. Istnieje duża szansa, że pracownik skarżący się na którąś z takich przypadłości otrzyma zwolnienie, nawet jeśli nic mu nie dolega. Są to dolegliwości dziś właściwie powszechne. Powodują je stresy, nadmierny pośpiech, siedzący tryb życia. Nie dają przy tym objawów zewnętrznych. Zasymulować którąś z nich jest więc łatwo. Ważne przy tym, by do dokładnego zdiagnozowania choroby konieczne były szczegółowe, laboratoryjne badania. Można założyć, że lekarz nie wyśle nas na nie, bo mu się to po prostu nie opłaci. Poprzestanie na wypisaniu lekarstw i jakże pożądanego druku L4.

Trzeba tylko uważać, by nie przesadzić przy opisywaniu objawów. Może to przecież poskutkować skierowaniem do szpitala, a tego nie chcemy. Chociaż z drugiej strony, możemy trafić na złośliwego lekarza. A są tacy! To osobnicy perfidni. Potrafią umyślnie wysłać pacjenta na dokładne badania, doskonale zdając sobie sprawę, że nic mu nie jest.

Bumelowanie dla zdrowia

Wielu pracowników przyłapanych na oszustwie usiłuje wykręcić się sianem. Pewien „obłożnie chory” listonosz, którego kontroler spotkał na budowie u sąsiada, twierdził, że przecież lekarz napisał w adnotacji: „może chodzić”. Nauczyciel z rzekomym lumbagiem, czyli nerwobólem lędźwiowym, dźwigający szafę przy przeprowadzce, tłumaczył, że po wizycie w kościele poczuł „cudowny przypływ sił”. Ludzka fantazja nie ma, jak wiadomo, granic. Warto jednak pamiętać, że przyłapanie na oszustwie wiąże się z konsekwencjami.

Jeśli kontrolerzy udowodnią, że chory symuluje, lub też w czasie zwolnienia nie stosuje się do zaleceń lekarza, całkiem realna stanie się groźba zwrotu pieniędzy od ubezpieczyciela. No i u szefa będzie miał przechlapane. Natomiast lekarzowi, który wypisał lewy druk, grozi zakaz wypisywania zwolnień nawet do roku. A w sytuacjach ekstremalnych – zakaz wykonywania zawodu!

W bieżącym roku liczba zwolnień lekarskich wzrosła. Ile z nich wypisanych zostało na lewo? Ustalenie skali symulacji to już zadanie dla odpowiednio przeszkolonych kontrolerów. Jedno bowiem jest pewne. Człowiek zawsze będzie szukał okazji, by chociaż na jakiś czas umknąć od wykonywanych obowiązków. Uczniowie mają wagary, pracownicy lewe zwolnienia. Nie zmienią tego najsurowsze nawet kontrole. Każdy czuje czasem pokusę, by oderwać się od codziennej szarzyzny. I jeśli nie znajdzie na to uczciwego sposobu, poszuka innych metod.

Być może skłonność do kombinowania, do wymyślania nieistniejących chorób, jest właśnie, paradoksalnie, objawem… zdrowia społeczeństwa?

TK,MA.WP.PL

Wybrane dla Ciebie
InPost z nową usługą. Tyle kosztuje wysłanie paczki za granicę
InPost z nową usługą. Tyle kosztuje wysłanie paczki za granicę
Biedronka wprowadza nowości w kasach samoobsługowych. Są vouchery
Biedronka wprowadza nowości w kasach samoobsługowych. Są vouchery
Niemiecki gigant rozbudowuje fabrykę w Polsce. Będzie zatrudniać
Niemiecki gigant rozbudowuje fabrykę w Polsce. Będzie zatrudniać
Pracowałeś w Szwecji? Na taką emeryturę możesz liczyć
Pracowałeś w Szwecji? Na taką emeryturę możesz liczyć
Fala zwolnień grupowych w Polsce. Tu pracę ma stracić 1000 osób
Fala zwolnień grupowych w Polsce. Tu pracę ma stracić 1000 osób
Szukają ludzi do pracy. Płacą nawet 20 tys. zł miesięcznie
Szukają ludzi do pracy. Płacą nawet 20 tys. zł miesięcznie
Kosztował prawie 100 mln zł. Kolejna odsłona litanii usterek
Kosztował prawie 100 mln zł. Kolejna odsłona litanii usterek
Mówili, że to opał. Wielka akcja KAS. Chodzi o 180 tys. zł
Mówili, że to opał. Wielka akcja KAS. Chodzi o 180 tys. zł
Znajdź liczbę 46. Niewiele osób robi to w mniej niż 20 sekund
Znajdź liczbę 46. Niewiele osób robi to w mniej niż 20 sekund
Wyjechali za granicę. ZUS chce od nich setek tysięcy. Resort tłumaczy
Wyjechali za granicę. ZUS chce od nich setek tysięcy. Resort tłumaczy
"Kosy na sztorc". Awantura o ROD. Boją się zamiany w parking
"Kosy na sztorc". Awantura o ROD. Boją się zamiany w parking
Zmiany na SOR. Tak ma wyglądać segregacja pacjentów
Zmiany na SOR. Tak ma wyglądać segregacja pacjentów
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯