Bezrobotny - łatwym łupem dla oszustów
Od dłuższego czasu nie możesz znaleźć pracy, jesteś w desperacji? Potencjalnie stajesz się łatwą ofiarą naciągaczy. Ich nie interesuje, że znalazłeś się "pod kreską". Liczy się tylko zysk, a zdeterminowany bezrobotny, gotowy się zapożyczyć, byle znaleźć zajęcie, to dla nich łakomy kąsek. Jak wykorzystują to, że inni są w potrzebie?
Nie liczą się z niczym
Od dłuższego czasu nie możesz znaleźć pracy, jesteś w desperacji? Potencjalnie stajesz się łatwą ofiarą naciągaczy. Ich nie interesuje, że znalazłeś się "pod kreską". Liczy się tylko zysk, a zdeterminowany bezrobotny, gotowy się zapożyczyć, byle znaleźć zajęcie, to dla nich łakomy kąsek. Jak wykorzystują to, że inni są w potrzebie?
Wyciąganie danych
Aplikujący o pracę godzą się na podawanie swoich danych. Muszą jednak pamiętać, że powinno to służyć wyłącznie celom związanym z rekrutacją. Tymczasem oferujący pracę, licząc na determinację szukających zajęcia, proszą ich często o podanie tzw. wrażliwych danych, które "zwykłemu" pracodawcy nie są potrzebne. Zdarzają się firmy, które tą metodą próbują stworzyć sobie bazę klientów. Mogą np. obiecywać pomoc przy szukaniu zajęcia w zamian za kupienie nieprzydatnych usług. Dlatego jeszcze przed rozpoczęciem akcji wysyłania CV warto zorientować się, jakich danych ma prawo żądać od kandydata jego potencjalny pracodawca.
Żądanie wstępnej opłaty w zamian za pracę
Będąc bezrobotnym trzeba pamiętać, że agencjom szukającym pracowników nie wolno brać pieniędzy za pośrednictwo. Mogą jedynie prosić o zaliczki np. na opłacenie podróży czy na wynajem mieszkania dla pracownika. Jednak jeśli działają legalnie, powinny to robić na podstawie odpowiednich umów. Żeby uniknąć spotkania z oszustem, warto sprawdzić, czy agencja oferująca nam pracę - jeżeli jest polska - figuruje w Krajowym Rejestrze Agencji Zatrudnienia. Można też sprawdzić jej status prawny, zaglądając do ewidencji działalności gospodarczej.
Nierealne oczekiwania
Na bezrobotnych żerują też firmy, które oferują dobre wynagrodzenie, ale nie precyzują, za jaką konkretnie pracę. Po czym okazuje się, że umowa, zapisana na kilkunastu albo i więcej stronach, zawiera zapisane maczkiem obowiązki nie do wykonania - na przykład wysyłanie kilku tysięcy maili albo napisanie 50 tekstów dziennie. W przypadku niewywiązania się z umowy zgadzają się od niej odstąpić, ale uprzedzają, że pracownik będzie musiał ponieść finansowe konsekwencje. Sygnałem alarmowym dla poszukującego pracy powinna być więc każda umowa o niestandardowej długości oraz zawierająca nietypowe oczekiwania.
Oferowanie fikcyjnej pracy za granicą
W zachodnich krajach płace są bardziej atrakcyjne, więc bezrobotni tym łatwiej dają się złapać na lep spodziewanych dobrych zarobków. Zgadzają się na przykład wpłacić "pośrednikowi" pewną sumę tytułem zaliczki. Oszuści nie wahają się żądać od zdeterminowanych ludzi 300, 500, a nawet 1,5 tys. zł - i dostają, czego chcą. Zdarza się, że nawet zakładają firmy, by uprawdopodobnić swoje poczynania. W zamian oferują rzekome załatwienie pracy, transportu, noclegu. Urzędy pracy i policja widzą tu silną zależność: wraz ze wzrostem bezrobocia słabnie ludzka przezorność, a rośnie liczba oszustów.
Podszywanie się pod istniejące agencje
Urzędnicy ostrzegają, że nawet kontakt nawiązany przez osobę podającą się za przedstawiciela oficjalnie działającej agencji może nie stanowić gwarancji, że wszystko jest w porządku. Pod agencje podszywają się bowiem oszuści, którzy wyłudzają pieniądze i znikają. Są bardzo trudni do namierzenia, bowiem swój proceder prowadzą w sieci internetowej i z bezrobotnymi kontaktują się wyłącznie za jej pośrednictwem. Same agencje usiłują walczyć z tą plagą, ale bezskutecznie - podobnych prób oszukania zdesperowanych ludzi pojawia się zbyt dużo. Według "Dziennika Gazety Prawnej", nawet do kilkunastu dziennie.
Zwlekanie z wypłatą
Kłopoty bezrobotnego wcale nie muszą się skończyć wraz ze znalezieniem zajęcia. Pół biedy, jeśli pracodawca zwleka, ale w końcu z opóźnieniem płaci, choć to również jest żerowanie na ludzkiej biedzie i desperacji. Gorzej, gdy w ogóle nie wypłaca pensji. Wciąż zdarzają się takie przypadki - pracodawca ociąga się z podpisaniem jakiejkolwiek umowy, wymiguje się, uspokaja, a później mówi wprost, że nie zapłaci. Jeśli brak pisemnej umowy, sprawę trudno udowodnić nieuczciwemu szefowi. Dlatego warto zasięgnąć o nim informacji zawczasu, poszperać w Internecie, popytać znajomych. A także sprawdzić, czy nie figuruje w rejestrze dłużników i jak funkcjonuje jego firma.
Urzędnicy PUP i policjanci przypominają!
Bezrobotni muszą pamiętać, że nawet długotrwały brak zajęcia i wyjątkowo atrakcyjnie wyglądająca propozycja nie są wystarczającym powodem do pośpiechu. Każda oferta dająca np. nadspodziewanie wysokie zarobki za zwykłą, mało prestiżową pracę, albo gotowość do przyjęcia kandydata już podczas pierwszego, wstępnego kontaktu, musi budzić czujność.Nawet jeśli pośrednik przedstawia się z imienia i nazwiska oraz podaje nazwę agencji. Naciągacze, pewni bezkarności, pozwalają sobie bowiem na coraz więcej.
TK, AS, WP.PL