Trwa ładowanie...
d1djpek
Biedronka

Chinka w poznańskim Carrefourze "Te znaki nie mają żadnego sensu!" Okazuje się, że nie muszą

Azjatka zauważyła, że chińskie znaki zdobiące stoisko z orientalną żywnością nie mają żadnego sensu. Zaoferowała swoją pomoc, reakcja ekspedientki zaskoczyła ją jeszcze bardziej, niż pozbawione sensu słowa.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Chinka w poznańskim Carrefourze "Te znaki nie mają żadnego sensu!" Okazuje się, że nie muszą
(wp.pl)
d1djpek

Jessie jest Chinką, która przyjechała do Polski i aktualnie przebywa w Poznaniu. Dziewczyna opisała na Instagramie zaskakującą wizytę w jednym ze sklepów Carrefour, gdzie, przy stoisku z azjatycką żywnością, natknęła się na kartki z chińskimi znakami.

"Kiedy zobaczyłam te słowa, muszę przyznać, że nie miałam pojęcia co oznaczają, nie miały żadnego sensu!!!" pisze Jessie. Dziewczyna podeszła do pracowniczki sklepu i powiedziała "Bardzo przepraszam zobaczyłam chińskie słowa, które zupełnie nic nie znaczą. Jeśli chciałaby pani je poprawić, mogę pomóc". Zmieszana ekspedientka stwierdziła, że sklep nie chce wprowadzać żadnych zmian, ponieważ słowa nie muszą mieć sensu, mają stanowić jedynie dekoracje.

Zamieszczonym postem zainteresował się portal Complaints Boards (tłum. tablice z zażaleniami)- angielska strona, na której publikowane są skargi niezadowolonych klientów. Wczoraj pojawił się tam artykuł o wdzięcznym tytule "Polskie podejście do Chińczyków". Jego autor opisuje sytuacje swojej przyjaciółki Jessie, która robiła zakupy w poznańskim Carrefourze. "W najlepszym wypadku było to niedbalstwo, w najgorszym – rasizm" kwituje mężczyzna.

d1djpek

Czy opisana sytuacja to jednorazowa pomyłka, czy sklep faktycznie nie zwraca uwagi na znaczenie zagranicznych słów i, tak jak powiedziała pani ekspedientka, mają one być tylko dekoracją? To pytanie zadaliśmy rzeczniczce prasowej sieci Carrefour. Na odpowiedź wciąż jeszcze czekamy.

Marianna Fijewska

d1djpek

Podziel się opinią

Share

d1djpek

d1djpek