Ma pensjonat na Podhalu, nawet się nie otworzył. "Jest załamany"
Choć ferie są w pełni, Zakopane doświadcza spadku liczby turystów. Po pierwszym tygodniu zimowego wypoczynku obłożenie pensjonatów spadło o połowę - zauważyła "Gazeta Wyborcza". Oczekiwania były zgoła inne - termin ferii dla Warszawy bywał dla górali okresem największym zysków.
Minął pierwszy tydzień ferii zimowych, a Zakopane nie zauważyło spodziewanego napływu turystów. Początkowo obłożenie hotelowe wynosiło około 80 proc., lecz z początkiem tygodnia liczba ta spadła do 40 proc.
- Na początku wszystko wskazywało na to, że te ferie będą naprawdę tłoczne i że przez cały miesiąc będzie sporo pracy wokół turystów. A potem z dnia na dzień wszystko siadło - stwierdził jeden z lokalnych przedsiębiorców, pan Władysław, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
W poszkiwaniu hitu ferii. Cwierć tysiaca za pluszka w Wiśle
Zakopiańscy hotelarze obserwują ten trudny sezon z niepokojem. Wpływ na to ma zmiana terminu ferii zimowych w różnych regionach Polski, co rozłożyło turystów na mniejsze grupy. W efekcie zmniejszyła się liczba gości z Mazowsza. - Co ciekawe, dla górali z Zakopanego majówka ma dziś większe znaczenie niż ferie zimowe - podkreśla w GW, Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Co więcej, wiele regionów kraju cieszy się śnieżną zimą, co sprawia, że Zakopane nie jest już jedynym atrakcyjnym miejscem na ferie zimowe. - Mam sąsiada w Kościelisku, który w tym tygodniu w ogóle się nie otworzył. Jest załamany - dodaje Wagner.
"Tygodniowy pobyt w Zakopanem szacuje się na nieco ponad 3,1 tys. zł, co stawia miasto wyraźnie poniżej Szczyrku, gdzie analogiczna oferta startuje od około 5 tys. zł. Drożej jest także w Białce Tatrzańskiej, która w ostatnich latach podniosła ceny noclegów" - czytamy w dzienniku.
Stolica polskich Tatr nie czeka już na Warszawę?
Jak mówił WP Finanse Karol Wagner, rozłożenie ferii w czasie zmieniło warunki gry dla przedsiębiorców w stolicy Podhala. – Ministerstwo, wypłaszczając krzywą popytową, "zabrało" piki. Trzeba się o gościa starać, a gość wygrywa, bo nie ma takich korków na drogach, komunikacja publiczna jest odciążona, stoki mniej oblegane, a na miejscu jest mniej ludzi, co powoduje też spadek cen – podkreślał przedstawiciel TIG.
Mazowsze, które było najzamożniejszym "portfolio" gościa feryjnego, od dłuższego czasu wybiera wyjazdy zagraniczne – czy to Alpy, Dolomity czy Egipt. Do tego rośnie konkurencja Białki i Bukowiny, a Zakopane mierzy się z "hejtem", więc w naszym powiecie już od dawna nie żyjemy "tym Mazowszem", jak wykreowało się to przed COVID-em. Teraz, gdy na Mazowsze nie nakładają się jeszcze trzy inne województwa, ten pik jest tym bardziej rozłożony i ceny spadły – zauważył Karol Wagner.
Źródło: "Gazeta Wyborcza", WP Finanse