Nie wydaje się jednak, aby słowa Andrzeja Wojtyny miały stać się mottem dzisiejszego handlu na złotym. W większym stopniu liczyć się będą nastroje na giełdach, które patrząc pod kątem analizy technicznej mają prawo nadal się pogarszać w kolejnych dniach, a także zachowanie się rynku EUR/USD. Kurs tej pary wrócił dzisiaj we wczesnych godzinach rannych w okolice 1,3930, które wczoraj były skutecznym oporem. Nie udało się go jednak pokonać – po godz. 9:20 notowania oscylowały wokół 1,39. Inwestorzy pomału zapominają o ostatnim szczycie państw grupy BRIC, który trzeba przyznać, wprowadził trochę zamieszania. Wpierw deklaracja rosyjskiego ministra finansów, który potwierdził pozycję dolara i zainteresowanie Rosji amerykańskimi obligacjami, później słowa rosyjskiego prezydenta, iż czas pomyśleć nad nową ponadnarodową walutą rezerwową i na koniec enigmatyczne sformułowania po szczycie, dotyczące wspólnych działań na rzecz reformy światowego systemu finansowego. Dzisiaj uwaga inwestorów skupi się na danych o majowej
inflacji CPI i bilansie C/A za I kwartał w USA (14:30) i wystąpieniu szefa FED nt. nowych regulacji w systemie finansowym (13:30-15:00). Z kolei w kraju inwestorzy będą śledzić wyniki aukcji zamiany obligacji i publikacje danych o bilansie C/A w kwietniu o godz. 14:00. Jeżeli EUR/USD powróci do spadków, to złoty może się ponownie osłabić.
EUR/PLN: Korekta nieco się pogłębiła po naruszeniu poziomu 4,52. Nie udało się jednak przetestować kluczowych 4,50 – ranne minimum to 4,5050. Dzienne wskaźniki sugerują przewagę strony popytowej na EUR. Kurs znajduje się też ponad kluczowymi średnimi. Wydaje się więc, iż naturalnym celem na najbliższe godziny jest powrót w okolice 4,55. Stanie się on bardziej realny w sytuacji, kiedy notowania zdołają wyraźnie pokonać poziom 4,52.
USD/PLN: Mimo, iż w ciągu 2 dni kurs dolara spadł o ponad 6 groszy od swojego maksimum na 3,30, to dzienne wskaźniki wciąż potwierdzają rysujący się w średnim terminie trend wzrostowy. Dzisiaj rano odnotowaliśmy minimum w okolicach 3,2350, pokonany został tym samym poziom wsparcia na 3,25. Wydaje się jednak, iż nie na długo. Jeżeli EUR/USD powróci do spadków, to jeszcze dzisiaj powrócimy w okolice 3,27-3,28, a może i wyżej. EUR/USD: Dzienne wskaźniki zdają się nadal potwierdzać przewagę strony podażowej na EUR. Silny opór na 1,3930 nie został wyraźnie naruszony. Jeżeli jednak tak by się stało, to w rejonie 1,40 przebiega linia trendu spadkowego rysowana po czerwcowych szczytach. Potwierdzeniem słabości EUR/USD, co wydaje się być bardziej prawdopodobne, będzie spadek poniżej 1,3850. To zwiększy szanse na ponowne testowanie 1,3740 do końca tygodnia.
Marek Rogalski
analityk DM BOŚ S.A.