Po małej panice z pierwszych godzin handlu w poniedziałek wywołanej informacjami o trudnym kompromisie w sprawie pomocy dla Cypru, w drugiej części wczorajszej sesji nastroje nieco się poprawiły. Ostatecznie złoty stracił około grosza wobec euro oraz prawie 4 grosze w stosunku do umacniającego się na rynku międzynarodowym dolara.
Dane, które opublikował wczoraj GUS i NBP (wynagrodzenia i zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw oraz inflacja bazowa) potwierdzają, że polska gospodarka znajduje się w początkowej fazie ożywienia. Inflacja i zatrudnienie nadal mocno spadają, ale widać pierwsze oznaki ograniczania możliwości wzrostu wydajności pracy bez odpowiednich ruchów po stronie wynagrodzenia. Tempo wzrostu średniej płacy wyraźnie przekraczające dynamikę inflacji CPI (1,3 proc. r/r) tworzy bazę, by w przyszłości nastąpiła odbudowa konsumpcji w naszym kraju. Osłabienie spożycia indywidualnego w połączeniu z niechęcią firm do inwestowania było przyczyną słabości polskiej gospodarki w II poł. ub. r. Ze względu na bardzo złą sytuację na rynku pracy; rosnące bezrobocie, jeszcze przez kilka miesięcy wydatki gospodarstw domowych będą utrzymywać się na relatywnie niskim poziomie. Taka sytuacja nie potrwa jednak długo. Już w II kw. pojawią się symptomy ich odbudowy, a w kolejnych kwartałach ruszy akcja kredytowa, co spowoduje trwałą poprawę
koniunktury, a co za tym idzie da lepsze wyniki PKB.
Z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej i jej przyszłych decyzji w sprawie stóp procentowych, wczorajsze dane są neutralne. Z jednej strony, mamy dalszy spadek inflacji netto (potwierdzenie tendencji zaobserwowanych przez GUS w danych o CPI), a z drugiej budowę wspomnianej bazy pod przyszły wzrost konsumpcji dzięki pierwszemu od wielu miesięcy wzrostowi realnych wynagrodzeń. Kolejne informacje z polskiej gospodarki będą, w mojej ocenie, potwierdzać, że dalsze obniżanie stóp byłoby krokiem działającym procyklicznie. Za rok o tej porze – horyzont oddziaływania zmian w polityce pieniężnej – gospodarka nie będzie już potrzebowała niższego oprocentowania.
Być może o tym, że symptomy rozpoczętego właśnie ożywienia można dostrzec w twardych danych makroekonomicznych, dowiemy się już dziś. GUS przedstawi informację o produkcji przemysłowej i cenach producentów w lutym. Wynik lepszy od oczekiwań powinien sprzyjać aprecjacji złotego, ponieważ oddali groźbę obniżki stóp. Dodatni odczyt w ujęciu rocznym będzie sygnałem, że produkcja przemysłowa weszła w fazę trwałej poprawy. Ceny produkcji sprzedanej (inflacja PPI) najpewniej zmniejszyły tempo spadku r/r. Nie można nawet wykluczyć, że były w lutym wyższe niż w roku ubiegłym.
Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS