Trwa ładowanie...

Debata nad odwołaniem Nowaka. Dostał pluskwę w prezencie

Słoik z zamkniętą w środku pluskwą i zdjęcie wynalazcy fotoradaru Maurice'a Gatsonidesa - wręczył ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi poseł SP Patryk Jaki podczas swojego wystąpienia w czwartkowej debacie na temat odwołania Nowaka.

Share
Debata nad odwołaniem Nowaka. Dostał pluskwę w prezencieŹródło: PAP/Tomasz Gzell
d1ft4ny

Z 4,5 tys. obiecanych km dróg ekspresowych zrealizowano zaledwie 705 km, a z obiecanych 1,5 tys. km autostrad - tylko 600 km - powiedział poseł Solidarnej Polski Patryk Jaki, uzasadniając w Sejmie wniosek o odwołanie ministra transportu Sławomira Nowaka.

W Sejmie trwa debata nad wnioskiem o wotum nieufności wobec szefa resortu transportu. Odwołania ministra domaga się Solidarna Polska, ale popierają ją wszystkie partie opozycyjne.

Poseł Jaki powiedział, że ten wniosek jest "pięciopunktowym aktem oskarżenia wobec PO i PSL". Pierwszy z nich dotyczył realizacji planów budowy dróg.

d1ft4ny

- Mamy pierwszy kwartał 2013 r. Z 4,5 tys. obiecanych km dróg ekspresowych zrealizowano dzisiaj zaledwie 705 km dróg ekspresowych; z obiecanych 1,5 tys. km autostrad zrealizowano zaledwie 600 km - powiedział Jaki.

Poseł mówił, że przez sześć lat wybudowano 1,5 tys. km dróg szybkiego ruchu, "przy największych środkach w historii na polskie drogi". Zaznaczył, że jeśli rząd będzie próbował wmówić, że to wielki sukces, to "jest to nic innego, jak żałosny zabieg marketingowy". Zarzucił, że rządowi nie udało się zrealizować obietnicy połączenia autostradami na Euro 2012 miast gospodarzy mistrzostw.

- Niestety, zamiast Sahary mamy fatamorganę. Zawiedliście - zaznaczył.

Jaki odniósł się także do sprawy ustawiania przetargów na inwestycje drogowe. - Ta sprawa obnażyła wasze wielkie kłamstwo drogowe - powiedział poseł. Według niego kłamstwo to miało polegać na tym, że to nie system i prawo zamówień publicznych, preferujące najniższą cenę w przetargach, odpowiadają za upadek licznych polskich firm drogowych, ale właśnie zmowy cenowe i ustawienie przetargów.

d1ft4ny

- Rząd nie podjął żadnych działań, by zapobiec fali oszustw - powiedział Jaki. - Wielcy gracze upadają i upaść nie mogą, a małe rodzinne firmy z wieloletnią tradycją płaczą pod drzwiami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, bo nie mogą otrzymać pieniędzy - dodał.

Poseł dowodził, że w Polsce buduje się bardzo drogo - wskazał przykład odcinka obwodnicy Warszawy na trasie Powązki - Konotopa. Mówił, że cena wynosiła około 200 mln zł za kilometr, czyli dwa razy drożej niż w Niemczech, Alpach, czy na Florydzie, gdzie specjalnie pod budowę drogi osuszano bagna.

Drugi zarzut odnosił się do stanu polskich kolei. Poseł Solidarnej Polski mówił, że pociągi jeżdżą wolniej niż przed wojną, a sieć kolejowa jest mniejsza i w gorszym stanie, niż w czasach PRL. - Minister do historii przejdzie jako grabarz polskich kolei - zaznaczył.

Jaki podczas swojego wystąpienia wyjął słoik z pluskwą i postawił go na ławach rządowych przed premierem Donaldem Tuskiem i ministrem Nowakiem. To jest pluskwa, która zajęła miejsce pasażerów w polskich pociągach - ironizował poseł. Premier podał słoik posłowi Stefanowi Niesiołowskiemu, który jest profesorem nauk biologicznych, ze specjalizacją entomologia. - No tak, mamy tu eksperta - szydził Jaki. Jak napisał na Twitterze poseł Arkadiusz Mularczyk (SP), Niesiołowski stwierdził, że to karaluch. "Po czym rzucił do Jakiego +to karaluch, ty nieuku+. Szkoda że Marszałek nie reaguje" - napisał Mularczyk. "Niesiołowski potwierdził swoim naukowym autorytetem, że to nie pluskwa" - napisał na Twitterze rzecznik rządu Paweł Graś.

d1ft4ny

Kontynuując swoje wystąpienie, poseł Jaki przedstawił trzeci zarzut, który dotyczył kwestii budownictwa. - "B" jak bezczynność - powiedział. Mówił, że zawieszane są kolejne programy wspomagające budownictwo, m.in. Rodzina na swoim, nawet jeśli te programy cieszyły się zainteresowaniem inwestorów i obywateli - zaznaczył. Wskazał, że dwa lata temu zlikwidowany został Krajowy Fundusz Mieszkaniowy. Według niego zapoczątkowało to proces wycofywania się państwa ze wspierania społecznego budownictwa czynszowego i tzw. budownictwa lokatorskiego na wynajem. - Środki funduszu wspomagały głównie preferencyjne kredyty dla Towarzystw Budownictwa Społecznego - wskazał.

- Oskarżanie numer cztery: fotoradary - wyliczał Jaki. Ironizował, że Inspekcja Transportu Drogowego dzięki nim "szuka twarzy na widokówki w całej Polsce". Mówił, że idolem Nowaka jest na pewno wynalazca fotoradaru Maurice Gatsonides i podarował ministrowi jego zdjęcie. Natomiast same fotoradary są - zdaniem posła - sposobem na złupienie kierowców. Jaki powoływał się na raport NIK, z którego wynikało, że fotoradary nie zawsze ustawiane są w najniebezpieczniejszych miejscach, oraz na dane policji, że w województwach, w których stoi najwięcej fotoradarów jest najwięcej wypadków. Dowodził, że powodem wypadków na drogach jest m.in. fatalny stan infrastruktury, a temu fotoradary nie zaradzą.

- Kiedy brakuje pieniędzy na wszystko i na wszystkim oszczędzamy, nie brakuje pieniędzy na jedną rzecz: urzędników od fotoradarów - wytykał Jaki. Wskazywał, że za kadencji Nowaka w inspekcji drogowej przybyło dwustu urzędników zajmujących się fotoradarami, a budżet tej instytucji wzrósł o 700 proc.

Ostatni, piąty zarzut dotyczył transportu lotniczego. Poseł wytknął ministrowi fiasko w funkcjonowaniu lotniska w Modlinie. Pod koniec grudnia port ten przestał przyjmować samoloty pasażerskie z powodu konieczności remontu dwóch progów pasa startowego.

d1ft4ny

Po wystąpieniu posła sprawozdawcy, w imieniu sejmowej komisji infrastruktury głos zabrał jej przewodniczący Zbigniew Rynasiewicz. Uzasadniał on negatywne stanowisko tej komisji wobec wniosku o odwołanie Nowaka. Odnosząc się do wystąpienia Jakiego powiedział, że "nie jest to pierwszy wniosek dotyczący wotum nieufności dla ministra transportu". - Podczas wygłaszania uzasadnień do tychże wniosków posłowie, którzy to czynili w ostatnich pięciu latach zawsze posługiwali się jakimiś gadżetami, dzisiaj mieliśmy podobnie. Powiem tak: żaden z tych posłów, który wygłaszał te wnioski, jak również posługiwał się gadżetami, dobrze nie skończył.

W imieniu komisji infrastruktury prosił o odrzucenie tego wniosku. Premier: ministra Nowaka bronią fakty i liczby

Ministra transportu bronią fakty i liczby - oświadczył premier Donald Tusk w debacie nad wnioskiem o odwołanie Sławomira Nowaka. Szef rządu nazwał "pustym spektaklem" składanie przez opozycję wniosków o wotum nieufności "bez cienia wiary w ich powodzenie".

Premier z mównicy sejmowej skrytykował opozycję za - jak mówił - szósty już "spektakl pod tytułem wotum nieufności".

d1ft4ny

- Jesteście tak znudzeni tym jałowym widowiskiem, że sami nie chcecie w nim uczestniczyć w charakterze widzów. Nie dziwię się zresztą (...). Wszystko jest tak samo poważne: frekwencja opozycji w ławach sejmowych, poziom argumentacji, partia, która składa ten wniosek i sam wnioskodawca - powiedział szef rządu. - To jest bardzo przykre, że próbujecie angażować emocje i uwagę Polaków w tak mizernym stylu - dodał Tusk.

Premier Donald Tusk wyraził w czwartek nadzieję, że porażka wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra transportu Sławomira Nowaka zniechęci opozycję do powtarzania takich wniosków.

W swoim sejmowym wystąpieniu podczas debaty nad wnioskiem klub SP o odwołanie Nowaka, Tusk podkreślił, że "takiego okresu, jak ostatnie kilka lat, dzięki różnym okolicznościom, Polska w swojej historii nie przeżywała". - Wydaje się, że to jest główny powód, dla którego opozycja tak wściekle atakuje szczególnie ministrów i te fragmenty naszej rzeczywistości, które pokazują, jak pozytywnie czas rządów PO i PSL odróżnia się od czasu poprzedników - mówił szef rządu.

- Wreszcie pojawili się ludzie, i do takich należy również minister Nowak, którzy wtedy, kiedy mowa o autostradach, drogach, dworcach, stadionach budują, a nie gadają - podkreślił premier. Nie specjalizują się w pustych komunałach i typowych dla opozycji okrzykach bez argumentów, tylko naprawdę pracują - dodał.

d1ft4ny

Jak zaznaczył, "przy tak szerokim froncie robót zawsze będą zdarzały się także złe przypadki". W tym kontekście premier wymienił zawieszenie przez Komisję Europejską środków unijnych dla Polski przeznaczanych na budowę dróg i autostrad.

- Kiedy wiedzieliśmy, że w Polsce rzeczywiście ruszy budowa dróg i autostrad, równocześnie uruchomiliśmy tarczę antykorupcyjną, by zabezpieczać przetargi i wykonanie dróg, by uchronić Polskę przed groźbą realnej utraty środków europejskich - zauważył premier.

Jak podkreślił, zadaniem rządu jest precyzyjne wskazanie niedociągnięć i nadużyć, "by umieć je skutecznie zwalczyć i przekonywać UE, że skutecznie eliminowane są tego typu zagrożenia".

Zdaniem szefa rządu, każdy "kto chce stworzyć wrażenie w oczach opinii międzynarodowej, że budowa dróg w Polsce to jedna wielka korupcja, robi wielką szkodę Polsce i Polakom". - Każda tego typu potwarz rzucana, także z mównicy sejmowej, oznacza podważanie zaufania do państwa polskiego, a ono jest niezbędne, by skutecznie pozyskiwać i wykorzystywać środki europejskie - przekonywał Tusk.

- Nie trzeba nam patriotów, dla których największym wyzwaniem jest tak dokopać polskiemu rządowi, że nawet, jeśli Polska ma się zawalić z tego powodu, to on i tak ma satysfakcję - mówił premier.

Tusk odniósł się też do zarzutu, że budowane w Polsce drogi i autostrady są najdroższe w Europie. - Średnio kilometr autostrady w Polsce to 9,6 mln euro, a średnia w całe UE wynosi 10 mln euro. Kraje, które są wyraźnie droższe (...) to Irlandia, Węgry - blisko 2 mln euro drożej, Austria - blisko 3 mln euro, w Norwegii - 18 mln euro, a Holandii - 50 mln euro za kilometr - zauważył premier.

Wyraził nadzieję, że "kolejna, spektakularna porażka takiego wotum, szczególnie jeśli chodzi o poziom argumentacji, zniechęci posłów opozycji do powtarzania nikomu niepotrzebnego, kosztownego spektaklu".

d1ft4ny
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1ft4ny