Giełdowa gra nerwów

Rozmowa z Wiesławem Rozłuckim, byłym prezesem Giełdy Papierów Wartościowych.

Wiesław Rozłucki, były prezes Giełdy Papierów Wartościowych.
Źródło zdjęć: © WP.PL | Izabela Trzaska

Czy w Polsce dochodzi do spekulacji kursami walut lub cenami akcji?
A co pan nazywa spekulacjami? Bo wiele zależy od definicji.

*A jaka jest właściwa? *
Należy odróżnić spekulację od manipulacji. Pierwsze nie są karane, drugie owszem.

Czym one się różnią?
Niełatwo je od siebie odróżnić, tu jest największy problem. Mówiąc najprościej, spekulacje są wtedy, gdy jakiś inwestor stara się wyznaczyć lub wzmocnić interesujący go trend rynkowy, składając duże zlecenie. Natomiast manipulacje to na przykład rozpowszechnianie fałszywych lub nierzetelnych informacji, które mogą mieć wpływ na wartość kursu. I nie ma tu znaczenia, czy robi się to za pomocą nieprawdziwych wiadomości sprzedawanych gazetom, czy poprzez składanie zleceń, które mają wprowadzić w błąd innych uczestników rynku.

*Często zdarzają się takie manipulacje na GPW? *
Średnia światowa. W 1998 r., gdy byłem prezesem giełdy, doszło do tak ordynarnych manipulacji akcjami Kopeksu, że musiałem publicznie zaprotestować. W efekcie akcje błyskawicznie poszły w dół.

Co takiego niegodnego robili akcjonariusze?
Widać było, że kilka osób nawzajem sobie sprzedaje akcje, by podbić cenę. Byli skuteczni, bo ich wartość szybko poszła w górę. Szyli to jednak bardzo grubymi nićmi i musiałem zainterweniować.

Ale przed chwilą nazwał pan takie zlecenia spekulacjami. I dodał, że są one legalne.
Nie. Spekulacje są trochę jak blef w pokerze. Daję duże zlecenie i liczę, że inni pójdą moim tropem. Ale pewności nigdy nie mam, zawsze istnieje ryzyko, że pozostali inwestorzy nie połkną haczyka, który rzuciłem. Manipulacja jest wtedy, gdy kilku inwestorów sprzedaje sobie nawzajem walory. Oni nie ponoszą ryzyka - ale to jest zabronione. Tak jak w pokerze. Gracze nie mogą się ze sobą umawiać na licytację.

Zostawmy manipulacje. Czy łatwo jest u nas spekulować?
Tak. Jesteśmy niedużym rynkiem, czyli stosunkowo niewielkimi sumami - niewielkimi dla światowych funduszy inwestycyjnych - można zachwiać kursem.

Jaki rząd wielkości pieniędzy jest do tego potrzebny?
Przyjmując, że obroty na warszawskim parkiecie wynoszą każdego dnia ok. miliarda złotych, to wystarczy 300 mln, by wpłynąć na wartość indeksów. Podobne sumy wystarczą na rynku walutowym. To naprawdę niedużo dla globalnych graczy.

*Często dochodzi do takich spekulacji? *
To typowy element gry. Ma on miejsce także w Londynie czy w Nowym Jorku - choć tam potrzeba dużo większych pieniędzy. U nas do takich akcji dochodzi nie częściej niż gdzie indziej. Natomiast dużo częściej u nas o tym się mówi, zwłaszcza w tak niespokojnych czasach jak teraz.

A kto najczęściej próbuje spekulować w Polsce?
To mogą być jakieś fundusze hedgingowo-walutowe. Być może ktoś zainwestował w opcje walutowe i próbuje zdyskontować zysk. Na przykład nabył opcje zakupu euro po 4,2 zł. w sytuacji, gdy kurs wynosił 3,5 zł. Takie opcje były wtedy bardzo tanie. I teraz próbuje doprowadzić wartość euro do kursu, który założył.

*Jak do tego doprowadzić? *
To poważna operacja, która wymaga dużych nakładów. Trzeba skupować walutę za duże sumy, by zachwiać rynkiem. I blefować. Bo może być sytuacja, że inny gracz będzie prowadził taką samą grę, tylko w drugą stronę. Wygrywa ten, kto ma silniejsze nerwy.

Czy polscy inwestorzy łatwo dają się wciągać w takie gry spekulacyjne?
Tak samo często jak inni na całym świecie. Choć wcale nie uważam, by obecny spadek kursu złotego miał związek tylko ze spekulacjami.

A z czym?
Brakiem pieniędzy. Przecież mamy kryzys - i wielkie instytucje finansowe, zwłaszcza amerykańskie, nie mają kapitału. W związku z tym wyprzedają, co się da, również złotówkowe rezerwy. Rozmawiał Agaton Koziński

Łukasz Pałka, Tomasz Ł. Rożek
POLSKA Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie
Podnieśli mu czynsz o 10 tys. zł. Rolnik wygrał w sądzie
Podnieśli mu czynsz o 10 tys. zł. Rolnik wygrał w sądzie
Tyle zbierają po kolędzie. Parafie odsłaniają karty
Tyle zbierają po kolędzie. Parafie odsłaniają karty
Polacy kupili 4000 domów w Hiszpanii. Te lokale kuszą ich najbardziej
Polacy kupili 4000 domów w Hiszpanii. Te lokale kuszą ich najbardziej
Skarbówka wpadła na posesję. Znalazła podróbki warte 5,3 mln zł
Skarbówka wpadła na posesję. Znalazła podróbki warte 5,3 mln zł
Gigant zwalnia w Niemczech. Pracę straci 1000 osób
Gigant zwalnia w Niemczech. Pracę straci 1000 osób
Milczeli miesiącami. Zarząd Dino reaguje. Będzie spotkanie
Milczeli miesiącami. Zarząd Dino reaguje. Będzie spotkanie
Szukają Polaków do pracy na polu. Płacą prawie 13 tys. zł
Szukają Polaków do pracy na polu. Płacą prawie 13 tys. zł
Sądny dzień dla emerytów. Podwyżki mogą być wyższe
Sądny dzień dla emerytów. Podwyżki mogą być wyższe
To najdroższe owoce w Polsce. Kosztują nawet 100 zł za kilogram
To najdroższe owoce w Polsce. Kosztują nawet 100 zł za kilogram
Nowe 100 zł trafi do obiegu. NBP pokazuje, jak wygląda
Nowe 100 zł trafi do obiegu. NBP pokazuje, jak wygląda
Przy kasie tylko 3,2 st. C. Oto wyniki pierwszych kontroli w Dino
Przy kasie tylko 3,2 st. C. Oto wyniki pierwszych kontroli w Dino
Pocięte gazety zamiast 800 tys. zł. Tak seniorka przechytrzyła oszusta
Pocięte gazety zamiast 800 tys. zł. Tak seniorka przechytrzyła oszusta
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀