Wczoraj jednak bykom już na samym wstępie notowań udało się przedrzeć ponad wskazany zakres. Na wykresie doszło również do ukształtowania się sporych rozmiarów luki hossy. W pierwszych minutach handlu naruszony został także poziom cenowy wytyczony na bazie sierpniowego szczytu. Przewaga byków była zatem druzgocąca i wydawało się, że ta inicjatywa (odbywająca się dodatkowo przy gwałtownym wzroście wolumenu obrotu) „zaprowadzi” indeks w okolice kolejnej zapory podażowej Fibonacciego: 2585 – 2586 pkt. Tymczasem rozegrał się zupełnie inny scenariusz. W porannej fazie handlu doszło bowiem do wykreowania się niewielkiego ruchu kontrującego, po czym indeks utknął w niezwykle wąskim korytarzu cenowym i właściwie pozostał w nim już do końca sesji. Najbardziej widowiskową częścią okazał się zatem początek notowań. Przyglądając się wykresowi indeksu od strony technicznej warto wspomnieć, że w trakcie wczorajszej sesji doszło do konfrontacji w rejonie stosunkowo istotnego poziomu cenowego. Mam tutaj na myśli zniesienie
88.6% ruchu spadkowego trwającego od 14 kwietnia do 1 lipca (poziom: 2576 pkt). Zazwyczaj przyjmuje się, że zanegowanie zniesienia 88.6% stanowi zapowiedź kontynuacji ruchu wzrostowego i w takiej sytuacji oczekuje się, że analizowany walor w szybkim tempie zdoła przetestować obszar cenowy wytyczony na bazie poprzedniego szczytu (w naszym przypadku chodzi oczywiście o szczyt ustanowiony 14 kwietnia). Strona popytowa ma zatem obecnie do wykonania dość kluczowe zadanie, a jego realizacja stanowiłaby ważne potwierdzenie siły rynku. Perspektywa kontynuacji ruchu wzrostowego zacznie się jednak oddalać, jeśli naporu podaży nie utrzyma strefa wsparcia Fibonacciego: 2534 – 2537 pkt. Sygnałem nakazującym zmianę obecnego, pozytywnego nastawienia (i na przykład zamknięcie długich pozycji na FW20U10) byłoby natomiast zanegowanie kluczowej zapory popytowej: 2509 – 2513 pkt. Obserwację wymienionego przedziału powiązałbym z analogicznym wsparciem na kontraktach: 2514 – 2517 pkt. Na razie jednak przewagę zachowuje popyt,
choć musimy zdawać sobie sprawę, że indeks znalazł się w rejonie ważnego oporu (mam tutaj głównie na myśli wspomniane już zniesienie 88.6%), co niejako automatycznie może kreować większą presję ze strony sprzedających.
Paweł Danielewicz