Lekarze piją

Lekarze należą do tej grupy zawodowej, która często sięga po kieliszek w pracy. Picie w szpitalach, czy ośrodkach zdrowia w ogóle nie wychodzi na jaw. Bywa ukrywane przez lekarzy

Obraz

- Poszłam do rejonowej przychodni lekarskiej, gdzie byłam umówiona na wizytę u laryngologa. Na pierwszy rzut oka nie dostrzegłam nic dziwnego w zachowaniu doktora, no może jedynie to, że zwracał się do mnie na „ty” - opowiada Justyna Misze.

- Kiedy doszło do oględzin gardła lekarz chwycił mnie za język i nachylił się nade mną poczułam wyraźną woń alkoholu - dodaje Justyna. - Byłam bardzo zaskoczona, wręcz osłupiałam. Następnie użył drewnianej szpatułki, którą wepchnął mi do gardła tak, że zaczęłam się dusić. Potem zapytał dość nieskładnie „Co pani tak szaleje? To przecież zwykłe badanie…” Powiedziałam mu, że jest pijany i nie powinien przyjmować pacjentów. Wyszłam czym prędzej z jego gabinetu i ostrzegłam czekających na wizytę pacjentów. Poinformowałam o sprawie pielęgniarki, które rejestrowały pacjentów. Uspokoiły mnie, że się tym zajmą. Nie znam finału tej sprawy. Wiem jednak, że ten lekarz nadal przyjmuje chorych.

Adepci sztuki lekarskiej składają przyrzeczenie lekarskie, które nakazuje im między innymi służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu, a także strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić. Jak się mają słowa tego przyrzeczenia do rzeczywistości?
Środki masowego przekazu bardzo często informują o alkoholizmie wśród lekarzy. Według ich doniesień lekarze piją coraz więcej. Pod wpływem alkoholu zajmują się pacjentami, popełniając przy tym tragiczne w skutkach pomyłki. Niestety, zazwyczaj uwadze samych lekarzy umyka fakt, że sami są chorzy i potrzebują specjalistycznej pomocy.

Lekarze dostają alkohol w ramach podziękowania od wdzięcznych pacjentów. Jako fachowcy potrafią także łagodzić różne dolegliwości wynikające z nadużycia napojów procentowych. Wiedzą jak po alkoholowej libacji wrócić do normy. W naszym kraju zwyczaj obdarowywania lekarzy alkoholem zrodził się w czasach komunizmu i do dziś nic się w tym względzie nie zmienia. W naszej kulturze alkohol jest częścią stylu życia, sposobem rozliczeń, walutą, metodą wyrażania wdzięczności. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że w taki sposób mogą doprowadzić medyczny personel do uzależnienia. Lekarze piją alkohol także za pieniądze firm farmaceutycznych, które w ten sposób chcą nakłonić ich do przepisywania swoich leków. Okolicznościami sprzyjającymi rozpijaniu środowiska lekarskiego są imprezy organizowane dla lekarzy przez takie firmy, związane np. z promocją leków czy szkoleniami, a także zjazdy, sympozja i konferencje naukowe.

W Polsce nie ma miarodajnych badań, które określiłyby, jaki procent środowiska lekarzy jest uzależniony od alkoholu. Nie wiadomo ilu lekarzy pija sporadycznie w pracy, ilu jest objętych terapią antyalkoholową. Zapewne nikt z personelu medycznego nie przyznałby się do takiego procederu. Portal medyczny Esculap zamieścił na swoich stronach ankietę z pytaniem: „Czy zetknąłeś się kiedyś bezpośrednio w swoim otoczeniu z problemem alkoholizmu wśród lekarzy?”. Na ponad tysiąc badanych aż 517 odpowiedziało: „Tak, w wielu sytuacjach”. „Tak, w sporadycznych przypadkach” odpowiedziało 570 ankietowanych.

Jesteśmy tolerancyjni wobec osób pijących alkohol. Nawet, jeśli są to lekarze, od których zależy zdrowie i życie ludzkie. Często dopiero, gdy zdarzy się nieszczęście, dochodzi do interwencji. Ludzie z niechęcią sięgają do formalnych mechanizmów kontroli. Rzadko składają skargi dyrektorom szpitali i sporadycznie dzwonią na policję.

Solidarni koledzy bardzo często pomagają uzależnionym lekarzy wymigać się od ponoszenia konsekwencji picia. Pijanego lekarza - kolegę można odtruć w gabinecie lekarskim, czy na oddziale. Często nie wypisuje się karty choroby. Ci, którzy już nie są w stanie pracować wysyłani są na zwolnienie lekarskie.

W niektórych branżach alkoholizm jest mniej widoczny lub mniej groźny, w innych - przeciwnie. Służba zdrowia jest pod tym względem szczególna. Człowiek, który leczy zawsze będzie „pod lupą”. Mimo to, alkoholizm dotyka lekarzy w takim samym stopniu jak inne grupy zawodowe. Specyfika tego zawodu sprawia, że problem rzadko jest ujawniany.
Mirosława Dobrowolska

Wybrane dla Ciebie
To najdroższe owoce w Polsce. Kosztują nawet 100 zł za kilogram
To najdroższe owoce w Polsce. Kosztują nawet 100 zł za kilogram
Nowe 100 zł trafi do obiegu. NBP pokazuje, jak wygląda
Nowe 100 zł trafi do obiegu. NBP pokazuje, jak wygląda
Przy kasie tylko 3,2 st. C. Oto wyniki pierwszych kontroli w Dino
Przy kasie tylko 3,2 st. C. Oto wyniki pierwszych kontroli w Dino
Pocięte gazety zamiast 800 tys. zł. Tak seniorka przechytrzyła oszusta
Pocięte gazety zamiast 800 tys. zł. Tak seniorka przechytrzyła oszusta
To ulubiony sklep Polaków. Ponad 60 proc. robi tam zakupy
To ulubiony sklep Polaków. Ponad 60 proc. robi tam zakupy
Pompy ciepła w wiosce olimpijskiej. Tak będą grzać się sportowcy
Pompy ciepła w wiosce olimpijskiej. Tak będą grzać się sportowcy
Koniec z takimi ogrodzeniami. Nowe przepisy od 2026 roku
Koniec z takimi ogrodzeniami. Nowe przepisy od 2026 roku
Polacy kupują pellet w Niemczech. Oto ile płacą
Polacy kupują pellet w Niemczech. Oto ile płacą
Oto największy pożeracz prądu w domu. Mają go miliony Polaków
Oto największy pożeracz prądu w domu. Mają go miliony Polaków
Gigant z Niemiec ogłosił upadłość. Istnieje od 90 lat
Gigant z Niemiec ogłosił upadłość. Istnieje od 90 lat
"Nigdzie nie jest tak drogo". Wrze po podniesieniu opłat za śmieci
"Nigdzie nie jest tak drogo". Wrze po podniesieniu opłat za śmieci
Nie trafił "szóstki", został milionerem. Przesądziła złotówka
Nie trafił "szóstki", został milionerem. Przesądziła złotówka
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯