Początek korekty na GPW

W piątek gracze amerykańscy chcieli przed weekendem zrealizować część zysków, ale niedźwiedzie nie miały łatwego zadania. Dane makro im zdecydowanie nie pomagały.

Obraz
Źródło zdjęć: © Xelion

Indeks nastroju Uniwersytetu Michigan (dane wstępne) wzrósł mocniej niż oczekiwano z 57,3 do 61,9 pkt., czyli do poziomu najwyższego od września zeszłego roku (przed bankructwem Lehman Brothers). Co prawda zawsze przypominam, że ważne jest to co Amerykanie robią (sprzedaż spada), a nie to co mówią, ale w obecnych nastrojach rynek musiał wziąć je za dobra monetę.

W centrum uwagi były jednak nadal raporty kwartalne spółek. Po czwartkowej sesji Google podał lepsze od oczekiwań wyniki, ale analitycy mieli wiele uwag do ich jakości. Przed sesją piątkową również lepsze od oczekiwań raporty opublikował Citigroup i General Electric. Nie znaczy to, ze wyniki były dobre. Nie były, bo Citi opublikował stratę na akcję w wysokości 18 centów na akcję (oczekiwano straty 34 centów), a zysk GE był niższy o 40 procent od tego z zeszłego roku. Jak widać (to zresztą sprawa znana od lat) nie ma to jak odpowiednio przygotowywać prognozy. Jeśli je się wystarczająco zaniży to realny wynik wywołuje wybuch optymizmu. Poza tym zysk Citi wypracowany był w dużym stopniu przez handel obligacjami (podobno to się już nie powtórzy), a bank zapowiedział, że będzie miał dalsze straty na udzielonych kredytach. Kurs Google rósł nieznacznie, GE wyraźnie, a Citi tracił.

Niewiele wniosło do sprawy wystąpienie Bena Bernanke, szefa Fed, ale to właśnie po nim krążący wokół poziomu czwartkowego zamknięcia indeks S&P 500 ruszył na północ. Co dobrego znaleźli gracze w słowach szefa Fed? Na pewno nie mogło cieszyć to, że Bernanke oczekuje długotrwałego, niszczącego wpływu załamania się rynku kredytowego na ceny domów, zamożność gospodarstw domowych i historię kredytową pożyczkobiorców. Za to a pewnością zachwyciło graczy to, że Ben Bernanke pozytywnie wypowiadał się o „innowacjach finansowych” (czytaj derywatach). Powiedział bardzo wyraźnie, że mimo szkodliwości części tych produktów, nie da się po prostu zakazać ich stosowania. Inaczej mówiąc: hulaj dusza, piekła nie ma – różnego rodzaju fundusze hedżingowe i twórcy „wynalazków” mogą się czuć spokojni. Bańka derywatów będzie rosła. Nie można się dziwić, że indeksy zaczęły rosnąć.

Po wystąpieniu szefa Fed indeksy rosły w dosyć umiarkowanym tempie. Widać było, że w rynku nie ma już „pary”. Nic dziwnego, bo w tym tygodniu rynek zaleje istna lawina raportów. W końcówce wzrosła nawet chęć do realizacji zysków. Neutralne zakończenie sesji jest jednak bardzo dobre, bo nie zwiększa przegrzania technicznego rynku. Sesja w USA zakończyła się neutralnie, a wolumen był bardzo duży. To może zapowiadać korektę, ale niekoniecznie dzisiaj.

GPW potwierdziła w piątek spostrzeżenia z czwartkowej sesji. WIG20 rozpoczął sesję niewielkim wzrostem, ale natychmiast uderzyła podaż. Chęć zrealizowania zysków była tak duża, że WIG20 bardzo szybko spadał już prawie 3 procent. Wszystko to w sytuacji, kiedy na innych giełdach panował kompletny spokój, a węgierski BUX rósł. GPW najwyraźniej boi się już zarówno oporów technicznych jak i sezonu raportów kwartalnych. Z tego też powodu bardzo słabe były banki, które podobno mają mieć słabe wyniki.

Tak jak i w czwartek doskonałe zachowanie rynków europejskich nieznacznie jedynie poprawiało u nas nastroje. WIG20 zamiast tracić dobrze ponad 2,5 procent tracił nieco mniej niż dwa procent. Widać było, że gracze chcą sprzedawać korzystając z dobrych nastrojów panujących na innych giełdach. Najwyraźniej obawiano się, że jeśli rozpocznie się tam korekta to doprowadzi u nas do prawdziwej przeceny. Ostatnie dwie godziny sesji było już prawdziwym pokazem siły niedźwiedzi. WIG20 spadł 3,7 procent, ale mWIG40 tylko o 0,6 proc. Po ponad czterdziestoprocentowym wzroście WIG20 mocna korekta nie jest niczym dziwnym i powinna być jeszcze przez czas dłuższy kontynuowana (ale nie będzie to tylko i wyłącznie okres spadku indeksów).

Piotr Kuczyński
główny analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

Wybrane dla Ciebie
Polacy dostają emerytury na Wyspach. Oto ile wynoszą
Polacy dostają emerytury na Wyspach. Oto ile wynoszą
Rywal KFC zadebiutuje w kolejnym regionie. Ma już ponad 30 lokali
Rywal KFC zadebiutuje w kolejnym regionie. Ma już ponad 30 lokali
Wysłali ziemniaki do Polski. Zarobili 288 mln zł. Oto skąd je ściągamy
Wysłali ziemniaki do Polski. Zarobili 288 mln zł. Oto skąd je ściągamy
Wysokie rachunki za pompy ciepła. Ministerstwo wyjaśnia
Wysokie rachunki za pompy ciepła. Ministerstwo wyjaśnia
Od dziś 15 tys. zł na wymianę pieca. Rusza program w kolejnym mieście
Od dziś 15 tys. zł na wymianę pieca. Rusza program w kolejnym mieście
Ile będą kosztowały pierwsze warzywa? "Koniec nowalijek, jakie znamy"
Ile będą kosztowały pierwsze warzywa? "Koniec nowalijek, jakie znamy"
Już nie tylko Hiszpania. W tym kraju Polacy kupują nieruchomości
Już nie tylko Hiszpania. W tym kraju Polacy kupują nieruchomości
Handlowy kolos się kurczy. Zamknął kilkadziesiąt sklepów
Handlowy kolos się kurczy. Zamknął kilkadziesiąt sklepów
Kupiłeś nowy telewizor? Musisz go zgłosić. Po tym czasie 819 zł kary
Kupiłeś nowy telewizor? Musisz go zgłosić. Po tym czasie 819 zł kary
Zainstalował fotowoltaikę 8 lat temu. Pokazał rachunki
Zainstalował fotowoltaikę 8 lat temu. Pokazał rachunki
Turystyka dentystyczna Polaków. Tu jeżdżą po plomby za 50 zł
Turystyka dentystyczna Polaków. Tu jeżdżą po plomby za 50 zł
Połowa załogi do zwolnienia. "Dramatyczna sytuacja" w dużych zakładach
Połowa załogi do zwolnienia. "Dramatyczna sytuacja" w dużych zakładach
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟