Polacy boją się wojny i szukają wakacji tutaj. Wzrost o 70 proc.
Na początku marca liczba rezerwacji na tegoroczne wakacje w Polsce wzrosła aż o 70 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Krajowi hotelarze mogą zacierać ręce. Dla turystów nie jest to jednak dobra informacja. - Popularne destynacje mogą w związku z tym podnieść ceny - komentuje ekspert. Wiemy, które kierunki cieszą się największym wzięciem.
Mimo rządowych ostrzeżeń, wojna na Bliskim Wschodzie całkowicie zaskoczyła tysiące polskich turystów. Na lotniskach w Dubaju i Dosze utknęły nie tylko osoby, które spędzały tam wakacje, ale również podróżni, dla których ten region miał być tylko szybką stacją przesiadkową.
Do tej ostatniej grupy należy m.in. cała rzesza podróżnych udających się do Azji. Do nieprzyjemnych sytuacji doszło w Bangkoku, gdzie pasażerowie w terminalu oczekiwali na odblokowanie zawieszonych lotów.
Już dzisiaj wiemy, że bez względu na rozwój konfliktu między USA, Izraelem a Iranem, lotniczy paraliż potrwa długie tygodnie, a nawet miesiące. British Airways poinformowało, że zawiesza loty do Abu Zabi do końca roku. Krajowy LOT nie poleci do Tel Awiwu i Dubaju do końca sezonu zimowego. Do stolicy Izraela w najbliższym czasie nie udamy się także za pośrednictwem KLM.
"Nie dajmy się zwariować". Trwa wojna, Polacy lecą do Dubaju
Co więcej, wciąż istnieje ryzyko, że konflikt rozleje się na kolejne kraje regionu. Polski MSZ już ostrzega przed podróżami do południowej części Turcji, a władze Iranu otwarcie grożą Cyprowi i Albanii.
W mojej ocenie może oznaczać to duże zyski dla krajowej i przyjazdowej turystyki. O ile oczywiście nic złego nie wydarzy się w Polsce, bo musimy pamiętać, że wciąż jesteśmy państwem przyfrontowym, a reakcje Putina są nieprzewidywalne - mówi WP Finanse dr Adam Karpiński, ekspert ds. turystyki z Uniwersytetu WSB Merito we Wrocławiu.
Polacy zmienili plany urlopowe?
Reakcja polskich turystów była natychmiastowa. Jak wynika z danych, które serwis Travelist.pl udostępnił WP Finanse, w ostatnich dniach wyraźnie wzrosło zainteresowanie wakacjami w kraju. Liczba krajowych rezerwacji na lato 2026 jest obecnie o ok. 21 proc. wyższa rok do roku względem analogicznego momentu sprzedaży wakacji 2025.
Dynamika przyspieszyła bardzo wyraźnie na początku marca - w pierwszych 11 dniach miesiąca liczba rezerwacji była aż o 70 proc. wyższa niż rok wcześniej. Co ciekawe, jeszcze w styczniu i lutym wzrosty rok do roku utrzymywały się raczej na stabilnym poziomie około 4-5 proc.
- Trudno oczywiście mówić o jednym, prostym czynniku, ale moment przyspieszenia sprzedaży zbiegł się w czasie z eskalacją napięcia na Bliskim Wschodzie i dużymi zakłóceniami w ruchu lotniczym w regionie Zatoki Perskiej - komentuje Eugeniusz Triasun, rzecznik Travelist.pl.
Triasun dodaje, że zamknięcia przestrzeni powietrznej, odwoływane loty czy korekty siatek połączeń - zwłaszcza w hubach przesiadkowych takich jak Dubaj czy Doha - mają znaczenie nie tylko lokalne, ale wpływają na globalną logistykę podróży. Część podróżnych naturalnie zaczyna rozważać bliższe i łatwiejsze organizacyjnie kierunki, w tym polskie.
Polska oferta hotelowa jest dziś znacznie bardziej nowoczesna niż jeszcze kilka lat temu, a Bałtyk, góry czy regiony jeziorne są dla wielu osób naturalną alternatywą w sytuacji większej niepewności geopolitycznej - podkreśla rzecznik serwisu rezerwacyjnego.
Wzrosty liczby rezerwacji, choć dużo niższe, odnotował również portal Nocowanie.pl. W okresie od 28 lutego do 11 marca 2026 r., w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej, liczba użytkowników odwiedzających serwis była o ok. 4,3 proc. wyższa. W tym samym czasie średnia wartość rezerwacji wzrosła nieznacznie - o ok. 5 proc. - z 1174 zł do 1230 zł.
"Największym zainteresowaniem cieszą się przede wszystkim kierunki górskie i nadmorskie, takie jak Zakopane, Kołobrzeg czy uzdrowiska Kotliny Kłodzkiej. - W strukturze rezerwacji rośnie także udział apartamentów, pensjonatów i domków, które zapewniają większą prywatność i elastyczność pobytu" - pisze w odpowiedzi na nasze pytania Nocowanie.pl.
"Na tym etapie trudno jeszcze jednoznacznie ocenić, czy sytuacja na Bliskim Wschodzie przełoży się na wyraźną zmianę planów wakacyjnych Polaków. Dane wskazują raczej na etap sprawdzania ofert i porównywania opcji, a nie na masową zmianę kierunków wyjazdów" - zastrzega portal.
Kurorty podniosą ceny?
Zwiększony popyt z pewnością ucieszy właścicieli ośrodków noclegowych i sprzedawców pamiątek, dla turystów nie musi być jednak pozytywną informacją. Jeżeli strefa zagrożenia rozciągnie się na Bałkany, istnieje także szansa, że podróżni z Niemiec i Czech zamiast Adriatyku wybiorą w tym roku polskie morze. - Popularne destynacje, które już wcześniej były oblegane przez turystów, mogą z związku z tym podnieść ceny - mówi Adam Karpiński.
W jego ocenie, na pozostaniu Polaków w kraju zyskać mogą mniej popularne kierunki, jak Opolszczyzna, Ziemia Łódzka i cała ściana wschodnia od Bieszczad po Suwalszczyznę.
Pozostaje oczywiście pytanie, czy turystyczna hossa potrwa dłużej niż jeden wakacyjny sezon. Ekspert ocenia, że powrót do "normalności" na Bliskim Wschodzie może zająć sporo czasu, bo po zakończeniu konfliktu zbrojnego istnieje ryzyko nasilonych ataków terrorystycznych. Od razu jednak zastrzega:
Dopóki nie dojdzie do zdarzeń uderzających bezpośrednio w bezpieczeństwo turystów, np. zestrzelenia samolotu, Polacy prawdopodobnie szybko powrócą do starego rytmu podróżowania.
Nasz rozmówca dodaje, że tegoroczne wakacje mogą być dobrym momentem na budowę długofalowych relacji z turystami i zachęcenie tych ostatnich do częstszych podróży po kraju.
- Znając polski rynek, muszę jednak stwierdzić, że jest duże prawdopodobieństwo, że branża skupi się na realizacji zysków, co w długofalowej perspektywie nie pomoże w przyciąganiu nowych klientów- zauważa Adam Karpiński.
Adam Sieńko, dziennikarz WP Finanse i money.pl