Rząd chce oddać kulejące PKS‑y samorządom

Ministerstwo Skarbu chce darmo przekazywać samorządom PKS-y. Większość z nich ledwo zipie, więc przejście na garnuszek samorządów może być dla nich jedyną szansą na przetrwanie - informuje resort.

Chociaż Warszawa nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji, z szansy jako pierwszy na Śląsku i jeden z pierwszych w Polsce chce skorzystać Racibórz. Urzędnicy właśnie wysłali do ministerstwa wniosek w tej sprawie.

Podobne pismo do ministerstwa wystosował jeszcze tylko marszałek województwa podkarpackiego.

O ile w całym kraju podobne przedsiębiorstwa rezygnują z kolejnych kursów, bo wożenie pasażerów przestaje się opłacać, raciborski PKS ma się dobrze, więc jest dla miasta łakomym kąskiem.
_ W ostatnim czasie kupiliśmy 13 nowych autobusów, w tym dziewięć nowoczesnych mercedesów. Za raty leasingowe zapłaciliśmy w ubiegłym roku ponad 800 tys. zł. I starczyło nam jeszcze na przeprowadzenie remontów biur za 200 tys. zł _ - mówi Kazimierz Kitliński, prezes raciborskiego PKS-u. Każdego miesiąca przedsiębiorstwo płaci 70 tys. zł raty za autobusy i wciąż jest na plusie! PKS powiększa również załogę i obecnie zatrudnia 137 osób. Do raciborskiego przedsiębiorstwa uciekają kierowcy z innych zakładów. I nie ma się czemu dziwić. Średnia wypłata brutto wynosi tu 2,6 tys. zł.

Kazimierz Kitliński nie chce zdradzić tajemnicy sukcesu. _ Po prostu nam się udało _ - mówi prezes przedsiębiorstwa, które jeszcze trzy lata temu było na minusie.

_ Nie mamy żadnych wątpliwości, że jego przejęcie bardzo by nam się opłacało. Działające na naszym terenie przedsiębiorstwo jako jedno z niewielu jest w znakomitej kondycji _- mówi Mirosław Lenk, prezydent Raciborza.

Aleksander Grad, minister skarbu, tłumaczy, że takie zmiany leżą w interesie zarówno PKS-ów, jak i samorządów.

- Decyzja dotycząca ewentualnego przekazania akcji jakichkolwiek PKS-ów zostanie poprzedzona m.in. analizą strategii rozwoju województwa, na obszarze którego znajdują się spółki, jak również możliwości skorzystania przez jednostki samorządu terytorialnego ze środków unijnych, które przeznaczone zostałyby na niezbędne inwestycje związane m.in. z odnowieniem taboru autobusowego - donosi resort skarbu.

Przejecie PKS-ów przez samorządy to dla większości przedsiębiorstw w kraju jedyna szansa na uniknięcie upadłości. _ W ubiegłym roku nasze przedsiębiorstwo przyniosło 120 tys. zł strat. Każdego miesiąca likwidujemy kolejne nierentowne kursy. A wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej, bo ceny paliwa idą w górę _ - mówi Jerzy Siwica, prezes PKS-u w Rybniku. Z przedsiębiorstwa uciekają kolejni kierowcy. Nie ma pieniędzy na podwyżki.

W tej sytuacji w ubiegłym tygodniu Siwica wystosował pisma do Urzędu Miasta w Rybniku oraz starostw powiatowych w Rybniku i Wodzisławiu Śląskim w sprawie ich ewentualnej opieki nad przedsiębiorstwem. _ W ten sposób możemy zatrzymać niepokojący proces. Samorządy mają większe pole manewru _- mówi Siwica. Prezes zdaje sobie jednak sprawę z tego, że urzędy nie będą zabijać się o zakład zatrudniający 300 osób i przynoszący każdego roku straty.

Trochę lepiej od państwowych PKS-ów radzą sobie te prywatne. Łódzkie przedsiębiorstwo działające od 1999 roku jako spółka pracownicza przynosi niewielkie zyski. W ubiegłym roku wypracowała 71 tys. zł.

Nierentowne

W Polsce istnieją 174 PKS-y, 53 z nich nadal działają jako przedsiębiorstwa państwowe.

Sytuacja ekonomiczna niemal wszystkich w ostatnich latach znacznie się pogorszyła. Jedna trzecia przynosi straty - wynika z badań przeprowadzonych w zeszłym roku przez ekspertów Konfederacji Pracodawców Polskich. Jedna czwarta przedsiębiorstw uzyskuje niewielki wynik dodatni, przy czym w większości nie przekracza on 2-3 procent przychodów. Pozostałe, czyli ponad 40 proc. przedsiębiorstw, z trudem wychodzi na zero.

Aleksander Król
POLSKA Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (0)