Spada sprzedaż nawet w tanim Wal-Mart

W czwartek giełdy w USA były polem walki między nadzieją wynikającą z kolejnego wystąpienia Baracka Obamy a obawami, których podłożem były dane makro i informacje ze spółek.

Obraz
Źródło zdjęć: © Xelion

Prezydent-elekt miał wystąpić z bardzo ważnym przemówieniem na temat gospodarki i rzeczywiście wystąpił, ale nie powiedział w zasadzie nic nowego. Nowością była propozycja cięć podatkowych w wysokości 1000 USD dla rodziny z klasy średniej oraz propozycja objęcia ochroną zdrowia wszystkich bezrobotnych. Naciskał też na Kongres, żeby pracował „dzień i noc” nad jego propozycjami. Jedynym pozytywem tego wystąpienia było to, że przypomniało graczom o czekającej ich pomocy rządu.

Dane makro z pozoru były niezłe. Raport o ilości noworejestrowanych w ostatnim tygodniu bezrobotnych rynek zaskoczył. Pisałem rano, że po okresie świątecznym, kiedy to normą jest mniejsza ilość wniosków, zobaczymy duży wzrost bezrobocia, a tymczasem było to „tylko” 467 tys. (oczekiwano 540 tys.). Analitycy twierdzą jednak, że to nadal jest wynik świąt, a dopiero kolejne dane będą fatalne. Labor Department poinformował też, że ilość pobierających zasiłek dla bezrobotnych (to nie to samo, co ilość bezrobotnych) wzrosła do 4,61 mln (analitycy oczekiwali 4,50 mln) I była najwyższa od 27 lat.

Spadki cen surowców nadal ciążyły akcjom koncernów surowcowych, ale najważniejsze były informacje z sektora sprzedaży detalicznej. Najgorszą informacją ze spółek było to, że w grudniu sprzedaż Wal-Mart spadła o 0,1 proc. To naprawdę bardzo zła informacja. Jeśli świąteczna sprzedaż w sieci o najniższych cenach spada to znaczy, że kondycja konsumentów jest naprawdę bardzo zła. Prognozy spółki też były bardzo słabe. Podobne, złe prognozy opublikowały Gap i Macy’s. Chlubnym wyjątkiem był Sears, który prognozy podniósł. Co prawda analitycy wyrażali duże wątpliwości co do rzetelności tej prognozy, ale cena akcji Sears rosła o ponad 20 procent, a to zmniejszało wagę ostrzeżeń innych sieci sprzedaży.

Indeksy rozpoczęły sesję od spadku, ale potem wystąpienie Obamy i prognozy Sears odwróciły kierunek i zaczęła się długa walka, podczas której indeks S&P 500 krążył wokół poziomu środowego zamknięcia. Godzinę przed końcem sesji zdecydowaną przewagę zaczęły jednak zdobywać byki. Mimo złych informacji udało się zakończyć sesję niewielką zwyżką indeksów, co pokazuje, że informacje o śmierci byków były zdecydowanie przesadzone.

GPW rozpoczęła czwartkową sesję tak jak można było tego oczekiwać: dużym spadkiem indeksów. Spadek WIG20 sięgał już nawet prawie 1,8 procent. Jednak natychmiast obóz byków zaczął podciągać indeksy (podobnie jak na innych giełdach europejskich). Rynek ustabilizował się na poziomie niższym o około pół procent od środowego zamknięcia i tam wszedł w marazm, ale po publikacji danych makro ze strefy euro, kiedy indeksy europejskie zaczęły szybko spadać, również u nas podaż zaczęła (powoli) zdobywać przewagę.

Zdobywała ją jednak tak ślamazarnie, że gołym okiem widać było jej słabość. To musiało zachęcić byki do ataku. Po południu, kiedy indeksy w Europie zmniejszały skalę spadków, WIG20 praktycznie wrócił do poziomu środowego zamknięcia. Wydawało się, że za chwilę indeksy zabarwią się na zielono, ale informacja o grudniowej sprzedaży Wal-Mart zniweczyła zakusy byków. WIG20 spadł o 1,3 procent oddalając się od 1.900 pkt., ale brakuje mu do tego poziomu 2 procent, więc nic nie jest przesądzone. Jeśli dzisiaj WIG20 znowu spadnie to o podwójnym dnie trzeba będzie zapomnieć. Jeśli wzrośnie to zapewne nie tak mocno, żeby postawić kropkę nad i. Z tego wniosek, że decyzja co do krótkoterminowego losu rynku zapadnie w przyszłym tygodniu.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

Wybrane dla Ciebie
Sklepy zmieniają godziny otwarcia. Tak będzie działał Lidl
Sklepy zmieniają godziny otwarcia. Tak będzie działał Lidl
800 zł dopłaty do wakacji w Albanii. Polski region rusza z programem
800 zł dopłaty do wakacji w Albanii. Polski region rusza z programem
Wysłali marchew do Polski. Zarobili ponad 8 mln zł. Oto skąd pochodzi
Wysłali marchew do Polski. Zarobili ponad 8 mln zł. Oto skąd pochodzi
8 tys. zł dla właścicieli domów. Wiceministra o programie "Mirek"
8 tys. zł dla właścicieli domów. Wiceministra o programie "Mirek"
Tego miodu już nie kupimy. Nowy zakaz od 14 czerwca
Tego miodu już nie kupimy. Nowy zakaz od 14 czerwca
Kraj w Europie wprowadza przełomowy zakaz tytoniu. Oto szczegóły
Kraj w Europie wprowadza przełomowy zakaz tytoniu. Oto szczegóły
Nie każdy senior o tym wie. To daje legitymacja emeryta
Nie każdy senior o tym wie. To daje legitymacja emeryta
Koniec francuskiej sieci z odzieżą w Polsce. Zwrotów już nie przyjmują
Koniec francuskiej sieci z odzieżą w Polsce. Zwrotów już nie przyjmują
Biedronka liczy na tłumy klientów. Zmienia godziny otwarcia
Biedronka liczy na tłumy klientów. Zmienia godziny otwarcia
Wydatki przygniatają gości. 40 proc. chce zrezygnować z wesela
Wydatki przygniatają gości. 40 proc. chce zrezygnować z wesela
Poszedł do warzywniaka w Warszawie. Pomidory za 140 zł za kilogram
Poszedł do warzywniaka w Warszawie. Pomidory za 140 zł za kilogram
Polacy zwlekają z ważnym obowiązkiem. Zostały tylko dwa dni
Polacy zwlekają z ważnym obowiązkiem. Zostały tylko dwa dni
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!