własna firma

Pomysł na biznes: Ceramiczne kuwety dla kotów
5:18

Pomysł na biznes: Ceramiczne kuwety dla kotów

Jedyne na świecie ceramiczne kuwety dla kotów - to pomysł na biznes Mariusza Jaraczewskiego, właściciela wrocławskiej firmy 50Cats. - Tworzymy innowacyjny produkt premium, dzięki któremu niebawem będziemy liderem światowego rynku zoologicznego - podkreśla z uśmiechem właściciel. Nietypowy pomysł Polaka już robi furorę za granicą. Wśród klientów znalazł się szejk z Bahrajnu. Dla swojej kotki zażyczył kuwetę zdobioną rubinami i 18-karatowym złotem. Oferta 50Cats to 5 kolekcji kuwet. Wszystkie są ręcznie malowane i bogato zdobione. Ceny? Od 100 euro (ok. 438 zł). Jaraczewski wcześniej pracował w sektorze bankowym. We własną firmę zainwestował ok. 120-150 tys. zł. Jak mówi, największym wyzwaniem w tym biznesie jest wzbudzenie w klientach potrzeby posiadania produktu, którego wcześniej w ogóle nie było. Firma wystartowała w maju. Pierwsza seria ceramicznych kuwet liczyła 32 sztuki i szybko znalazła nabywców m.in. w Niemczech, Austrii czy Holandii. - Kiedy zadzwonił do mnie Ahmad ibn Nasih, asystent szejka Hamida ibn Salaha z Bahrajnu, myślałem, że to dowcip znajomych. Okazało się, że szejk obejrzał naszą ofertę i jest zachwycony - opowiada Jaraczewski. - Stworzyliśmy dla jego kotki unikatowe projekty kuwet. Zdecydował się na malowanie tlenkiem kobaltu, zdobienia arabskie, mandale na brzegach, złoto i rubiny z Birmy. To niesamowita przygoda - dodaje właściciel firmy. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Pomysł na biznes: Wakepark
3:47

Pomysł na biznes: Wakepark

Centrum sportów wodnych z wyciągiem do wakeboardu, czyli odmiany deskowego sportu wodnego - to pomysł na biznes Przemysława Kuca, założyciela firmy "Wawa Wake" i mistrza Polski w tej dyscyplinie. Sercem jego wakeparku jest dwumasztowy wyciąg, przeznaczony zarówno dla osób początkujących, jak i tych profesjonalnie pływających. Firma udostępnia wyciąg i oferuje szkolenia z jazdy na desce. Propozycja jest skierowana do osób w wieku 8-60, które chcą w aktywny sposób spędzić swój wolny czas. Skąd pomysł na biznes? - Kiedy byłem nastolatkiem, na jednym z kanałów muzycznych zobaczyłem przebitki ze sportu, którego nawet nie znałem i nie wiedziałem, jak się nazywa. Motorówka ciągnęła gościa, który płynął i robił jakieś nieprawdopodobne ewolucje akrobatyczne za łódką na fali. I tak zapamiętałem wakeboard - wspomina Przemysław Kuc. - Kilkanaście lat później dyscyplina ta stała się częścią mojego życia, a ja wiedziałem, że chciałbym wybudować taki obiekt. Stwierdziłem, że jeśli ja tak pokochałem ten sport, to na pewno jestem w stanie sprzedać tę pasję innym ludziom i to musi zaskoczyć - dodaje. Koszt inwestycji wyniósł ok. 200 tys. zł. Źródłem finansowania był wkład własny. - W tym momencie jest to zdecydowanie za mało, żeby przebić się na rynku - uważa właściciel. Według niego obecny koszt inwestycji w wyciąg, wyposażenie, sprzęt, zgody i odpowiednie przygotowanie terenu to ok. 700 tys. zł.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Pomysł na biznes: Ekologiczne poduszki
3:25

Pomysł na biznes: Ekologiczne poduszki

Poduszki szyte z naturalnego polskiego lnu i bawełny, wypełniane łuskami zbóż - to pomysł na biznes Anny Bienias, która w 2015 roku założyła jednoosobową firmę "Plantule Pillows". - Oferuję poduszki z łuskami ekologicznymi, certyfikowanymi, dzięki temu mamy pewność, że nie ma w nich chemii i pestycydów - tłumaczy właścicielka. - Tylko takie łuski zbóż mają działanie prozdrowotne. Usuwają napięcie z kręgosłupa czy głowy, są antyalergiczne - dodaje Anna Bienias. Ekologiczne poduszki roślinne są wypełniane łuskami trzech zbóż - gryką, orkiszem lub płaskurką. Właścicielka pozyskuje je od dwóch małych, zaprzyjaźnionych gospodarstw rolnych. Skąd pomysł na taki biznes? - Moja mama, która cierpiała na bóle kręgosłupa potrzebowała poduszki, która pomogłaby jej spać. Okazało się, że dopiero właśnie taka ekologiczna poduszka pomogła jej w śnie - wspomina Anna Bienias. - Postanowiłam zgłębić temat i stworzyć kilka takich poduszek dla znajomych w moim wieku. Wszystko po to, żeby zobaczyć jak im się na takich poduszkach śpi. I w zasadzie od tego momentu informacja o produkcie rozeszła się pocztą pantoflową i tak powstała firma - dodaje. Koszt inwestycji wyniósł ok. 50 tys. zł. Źródłem był wkład własny. Dziś miesięczna sprzedaż to średnio 200-500 szt. Zobacz najnowszy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Pomysł na biznes: Szkoła jazdy konnej
3:45

Pomysł na biznes: Szkoła jazdy konnej

"Nie idę na ilość, idę na jakość" - to motto Pauli Gutkowskiej, instruktorki i założycielki firmy "Piaff Szkoła Jazdy Konnej". Jej pomysł na biznes to szkółka jeździecka oferująca profesjonalne szkolenia dla dzieci i młodzieży w zakresie ujeżdżania oraz skoków przez przeszkody. Firma powstała w 2015 roku. Skąd pomysł na taki biznes? - Odeszłam z wcześniejszej firmy, stajni, w której pracowałam. Przez chwilę nie miałam co robić i wtedy stwierdziłam, że nie nadaje się do innej pracy, że dalej chcę to robić. I tak powstał pomysł, czemu nie własna firma - wspomina Paula Gutkowska. Koszt inwestycji wyniósł ok. 30 tys. zł. Źródłem finansowania był wkład własny. Podstawą był zakup odpowiednich kuców oraz sprzętu, m.in. siodeł, ogłowia, ochraniaczy, derek na zimę czy środków do pielęgnacji. Stałym kosztem jest podnajęcie tzw. pensjonatu dla koni, czyli boksu z wyżywieniem. Do tego dochodzą dodatkowe opłaty za pasze, weterynarza czy kowala. Właścicielka podnajęła przestrzeń u znajomego, który posiada zadaszoną hale. Dzięki temu zajęcia w szkole jazdy konnej odbywają się przez cały rok. Najwięcej klientów jest w sezonie letnim. 90 proc. przychodu generują stali klienci. Według właścicielki najlepszym sposobem dotarcia do nich jest tzw. poczta pantoflowa. Zobacz najnowszy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Pomysł na biznes: wypożyczalnia kajaków
3:23

Pomysł na biznes: wypożyczalnia kajaków

Spływy kajakowe, wynajem sprzętu czy organizacja imprez kajakowych dla szkół i firm - to pomysł na biznes Jacka Andrzejaka, właściciela jednoosobowej firmy "Kajaki Piaseczno". Wszystko zaczęło się od zlecenia na posprzątanie zaniedbanej rzeki Jeziorki - 66 km, lewego dopływu Wisły. - Posprzątałem rzekę wraz z przyjaciółmi i udostępniłem ją jako produkt turystyczny tej okolicy - mówi właściciel firmy. - Jeziorka, rzeka tak piękna, znajduje się tylko 15 km od centrum Warszawy. Moim marzeniem było ożywienie jej. Chciałem, aby w końcu coś zaczęło się tam dziać. Wykreowałem więc inicjatywę utworzenia spływów kajakowych na odcinku ok. 14 km - wspomina Jacek Andrzejak. I tak w 2012 roku powstała firma oferująca spływy z Piaseczna do Konstancina-Jeziorny. Skąd pomysł na taki biznes? - Wraz z kolegami kupiłem trzy kajaki, pierwszy raz płynąłem Jeziorką w grudniu 2011 roku. Stwierdziłem, że skoro ludzie jeżdżą gdzieś do Australii i zachwycają się jakimiś płaskowyżami, a tutaj jest tak pięknie, to co będzie, jak wszystko się zazieleni? - wspomina właściciel. Wtedy pojawił się pomysł z wypożyczalnią kajaków przy rzece i zalewie. Koszt inwestycji wyniósł ok. 180 tys. zł. - To składowa m.in. przyczep, samochodów, kajaków, kapoków i wioseł. Jedno wiosło do kajaka kosztuje 150 zł. Źródłem finansowania był wkład własny, oszczędności rodziny. Firma działa piąty sezon. Biznes cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Obecnie do dyspozycji klientów jest 50 kajaków. Zobacz najnowszy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski