Pokazała rachunek za karpia. "Przy ladzie mnie zatkało"
Karp pojawił się już na targowiskach i bazarach. Hodowcy prognozowali, że ceny tej popularnej ryby utrzymują się na poziomie z zeszłego roku. Jednak dla niektórych klientów wydatki przy ladzie okazały się znacznie wyższe od oczekiwań.
Przekonała się o tym pani Renia, która poszła do sklepu po świąteczne ryby. Jak opisuje "Fakt", wróciła do domu z pełną torbą i portfelem lżejszym o prawie 600 zł.
— Ceny mnie zaskoczyły, bo kilogram świeżego karpia w płatach kosztuje 68 zł. Mogłam wydać mniej, bo ryba w całości była za 38 zł. Cóż, chciałam sobie ułatwić życie, a za wygodę trzeba płacić — zaznaczyła w rozmowie z dziennikiem.
Hit świąt za 250 zł. Te choinki kupują Polacy. "Przebitka dwa razy"
Ile kosztuje karp? "Za wygodę trzeba płacić"
Czytelniczka "Faktu" wzięła ponad 4,5 kg karpia; co dało na paragonie prawie 312 zł. W sklepie były też inne ryby: pstrąg za 39,80 zł za kilogram oraz morszczuk po 46 zł. — Tego ostatniego wzięłam ponad cztery kilo, do zapłaty wyszło ok. 191 zł — podkreśliła emerytka.
Łącznie za 10,5 kg ryb zapłaciła 585,53 zł. – Wiedziałam, że zostawię sporą sumkę, ale przy ladzie mnie zatkało. Dosłownie— przyznała klientka.
Według raportu Związku Banków Polskich dotyczącego świątecznych wydatków, tegoroczne ceny wielu ryb wzrosły. Filet śledziowy zdrożał z 41 zł do 46 zł za kilogram, a płaty karpia ze skórką kosztują teraz 93 zł/kg, co oznacza wzrost o 7 zł w porównaniu do zeszłego roku.
Cena pstrąga patroszonego wzrosła z 42,50 zł do 54 zł za kilogram. Wyjątkiem jest łosoś norweski, za który w tym roku zapłacimy mniej niż w poprzednim.
Źródło: "Fakt"