Drugim czynnikiem, negatywnie wpływającym na kondycję naszego parkietu była silna przecena akcji europejskich banków, która przeniosła się na WIG20. Spośród naszych instytucji finansowych rano słabość wykazywały jedynie papiery Getinu, które po odjęciu praw nabycia emisji akcji podziałowych zniżkowały o ponad 10 proc. Akcje pozostałych banków zaczęły mocno tracić nieco później. Walory BRE i Pekao zniżkowały po ponad 4 proc., a Banku Handlowego i PKO po ponad 2 proc. Do grona spadkowiczów dołączyły też walory spółek surowcowych, zniżkujące po ponad 2,5 proc.
Na głównych giełdach europejskich nastroje także były kiepskie, ale skala spadków mniejsza niż w Warszawie. W pierwszych minutach handlu indeksy znalazły się nad kreską. Dołki ustanowiły tuż po południu. W Paryżu wskaźnik zniżkował o 1,3 proc., we Frankfurcie o 1,1 proc., a londyński FTSE o 1,2 proc. Bykom nie sprzyjały dane makroekonomiczne. Sprzedaż detaliczna spadła w Niemczech w listopadzie o 0,9 proc. Zamówienia w przemyśle strefy euro zwiększyły się o 1,8 proc., ale spodziewano się ich wzrostu o 2,5 proc. Nastroje nie poprawiły się po lepszych informacjach z amerykańskiego rynku pracy. Liczba wniosków o zasiłek okazała się nieco niższa niż oczekiwano, a szacowana przez ADP liczba nowych miejsc pracy wzrosła aż o 325 tys., wobec prognoz sięgających 178 tys. Także wskaźnik aktywności w usługach był nieco wyższy niż poprzednio, choć liczono na mocniejszy jego wzrost. W czwartek jednak nie liczyły się dobre informacje, ale obawy związane z Europą. Na pół godziny przed końcem handlu w Warszawie WIG20 tracił
1,8 proc., Dow Jones zniżkował o 0,8 proc., a S&P500 o 0,6 proc.