Za oknem minus 20, a na składach brakuje pelletu. Oto przyczyna
W ostatnich latach kotły na biomasę zyskały dużą popularność. Ze względu na rosnącą liczbę kupujących i większe zużycie opału związane z mrozami pojawił się poważny problem - na składach i w sklepach brakuje pelletu.
Do redakcji WP Finanse zgłosiła się czytelniczka z Pomorza, która zaalarmowała, że ma poważne trudności z zakupem pelletu do ogrzewania domu.
"Dzwoniliśmy tam, gdzie zawsze, ale pan powiedział, że dopiero za kilka dni będzie miał dostawę. Nie sprzeda jednak całej palety, a jedynie kilka worków, ponieważ jest dużo chętnych. W Bricomarche nie było pelletu, w żadnym innym markecie też nie ma. Jeżeli już gdzieś jest, to cena nagle wyskakuje do nawet 3 tys. zł" - zwraca uwagę czytelniczka WP Finanse z woj. pomorskiego.
Polski biegun zimna. Pokazał, ile płaci za ogrzewanie domu na Podlasiu
Przyszedł mróz i brakuje pelletu
Jak sprawdziliśmy, pellet drzewny jest obecnie niedostępny zarówno w sklepach internetowych Castoramy, Obi, jak i Leroy Merlin.
Narastającą frustrację widać także na lokalnych grupach w mediach społecznościowych, gdzie mieszkańcy próbują zdobyć choćby kilka worków opału. "Składy świecą pustkami, a zdobycie opału graniczy z cudem" — podkreśla jeden z użytkowników.
Kolejna osoba pyta: "Czy ktoś ma może do odsprzedania 10-15 worków pelletu? Obiecana dostawa nie dotarła i zostaliśmy na lodzie".
Skalę problemu potwierdzają sprzedawcy w składach pelletu w całym kraju. Jak mówią, telefony dzwonią bez przerwy, a klienci szukają opału, by ogrzać swoje domy. W żadnym ze sprawdzanych przez nas składów pellet nie był dostępny "od ręki".
– Czas oczekiwania wynosi około trzech tygodni. Sprzedajemy maksymalnie po 15 worków na klienta – słyszymy w jednym ze składów pelletu w woj. łódzkim.
– W tej chwili przyjmujemy zamówienia dopiero na marzec lub kwiecień – zaznacza Ireneusz Styczewski z firmy Eko Pellet w Miastku (woj. pomorskie).
– Każdy chce kupić pellet na już, a my nie mamy czego sprzedawać. Jak przyjedzie dostawa, to musimy dzielić towar, bo inaczej część ludzi zostanie bez ogrzewania. Ludzie pytają chociaż o parę worków – mówi sprzedawca ze składu pelletu w woj. śląskim.
Dlaczego brakuje pelletu?
Jak tłumaczą sprzedawcy, jednym z powodów obecnych braków jest duży wzrost popytu.
– W ostatnich latach znacznie wzrosła liczba montowanych kotłów na pellet – mówi nam jeden z handlowców z woj. łódzkiego. – Dodatkowo do Polski trafia obecnie mniej pelletu z Ukrainy – dodaje
Duży wpływ mają również warunki pogodowe. Silne mrozy paraliżują produkcję. — Wielu producentów wstrzymało produkcję, bo brakuje trocin. Drewno jest zamarznięte, maszyny do pakowania przestają działać, piły się łamią i szybko tępią — wyjaśnia Ireneusz Styczewski.
Ceny poszły w górę
W efekcie ceny pelletu mocno poszły w górę. Jeszcze niedawno pellet kosztował 1700–1800 zł i już wtedy uznawany był za drogi, dziś jego cena sięga nawet 2 tys. zł za tonę. — Sytuacja jest naprawdę dramatyczna — podkreśla Styczewski.
— Wczoraj jeden z naszych handlowców odebrał ponad 800 telefonów. Ratujemy ludzi, jak możemy, ale frustracja na rynku jest ogromna – zaznacza.
Jak dodają sprzedawcy, jeszcze w listopadzie czy grudniu pellet był dostępny bez problemu. Dopiero ochłodzenie i skumulowany popyt doprowadziły do obecnego kryzysu.
Paulina Master, dziennikarka WP Finanse