600 zł za dzień na nartach. Polacy wydadzą w ferie krocie
Rodzinny wyjazd na ferie zimowe wiąże się z niemałymi wydatkami. "Gazeta Krakowska" sprawdziła, ile pieniędzy trzeba zarezerwować w budżecie, by czteroosobowa rodzina mogła spędzić jeden dzień w Zakopanem i okolicy.
Największy koszt na start to karnety narciarskie. Jak pisze "Gazeta Krakowska", duże stacje działają w ramach wspólnego skipassu Tatry Super Ski, który obejmuje 19 ośrodków. Całodzienny karnet w ferie kosztuje 170 zł dla dorosłego i 160 zł ulgowy. Dla rodziny 2+2 oznacza to wydatek 660 zł. Tańszą opcją jest karnet 4-godzinny – 155 zł dla dorosłych i 145 zł ulgowy, czyli razem około 600 zł.
Poszedł po miliony w USA. Oto co usłyszał o Polakach
Ile kosztuje jeden dzień na nartach w Zakopanem?
Mniejsze stacje, poza wspólnym skipassem, mają własne cenniki. Przykładowo pod Nosalem godzina jazdy kosztuje 50 zł, a cztery godziny – 140 zł. Na stoku Gigant jeden wjazd to 6 zł, a pakiet 10 przejazdów – 50 zł.
Jeśli rodzina nie ma własnego sprzętu, trzeba doliczyć wypożyczenie. Przy stoku komplet narty–buty–kije kosztuje średnio 40 zł za 4 godziny lub 45 zł za dobę. Snowboard jest nieco droższy. Kaski dla dzieci są zazwyczaj gratis, dorośli płacą ok. 5 zł. W sumie wypożyczenie sprzętu dla czterech osób to około 170–210 zł. Same karnety i sprzęt oznaczają więc wydatek bliski 800 zł.
Po kilku godzinach jazdy wiele osób wybiera się na ciepły posiłek w restauracji. Jak donosi "Gazeta Krakowska", w regionalnej karczmie obiad dla rodziny może kosztować 300–350 zł. Tańszą alternatywą są bary mleczne, gdzie cztery obiady da się zjeść nawet za około 120 zł.
Popołudnie można spędzić na termach. Wstęp dla rodziny 2+2 to koszt od 266 do ponad 300 zł, w zależności od obiektu. Tańszą opcją jest np. kręgielnia (90 zł za godzinę) albo muzea – w czwartki bezpłatne.
Jak wskazuje serwis, jeden dzień na nartach na Podhalu dla rodziny 2+2, z wypożyczeniem sprzętu, obiadem i wizytą na basenie, to wydatek ponad 1300 zł. Jeśli doliczymy nocleg, koszt rośnie nawet do około 1700 zł za dobę.
Źródło: "Gazeta Krakowska"