Co druga apteka z karą po kontrolach. "Ceny sie nie zgadzały"
Ponad połowa skontrolowanych aptek na Dolnym Śląsku nieprawidłowo informowała klientów o cenach – wynika z kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej we Wrocławiu. W efekcie nałożono kary finansowe na łączną kwotę blisko 129 tys. zł.
Jak podaje "Gazeta Wyborcza", Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej we Wrocławiu zakończył serię kontroli dotyczących prawidłowego uwidaczniania cen w aptekach. Pracownicy sprawdzali, czy konsumenci otrzymują pełną i rzetelną informację.
Zarobił miliony. Mówi o swoich kompleksach
Co druga apteka z karą po kontrolach
Jak wskazuje serwis, kontrole wszczęto po skargach pacjentów i – co istotne – były one zapowiedziane. Mimo to w 57 z 113 sprawdzonych aptek we Wrocławiu i innych miastach regionu stwierdzono nieprawidłowości. Najczęściej brakowało cen przy produktach, cen jednostkowych, właściwego oznakowania towarów lub informacji o najniższej cenie z 30 dni przed promocją.
Problemy dotyczyły głównie produktów niemedycznych: kosmetyków, suplementów diety czy artykułów spożywczych. Klienci skarżyli się, że nie znali ceny produktu przed zakupem albo że cena na paragonie była wyższa niż ta widniejąca na półce.
W wyniku kontroli inspekcja wszczęła 39 postępowań administracyjnych, które zakończyły się nałożeniem kar finansowych na łączną kwotę 128 960 zł.
- Konsument, w zasadzie powinniśmy go nazwać pacjentem, biorąc ten produkt z półki, nie wie, jaka jest jego cena albo zauważył, że na paragonie była inna, wyższa niż ta, która była przy etykiecie. Ceny się nie zgadzały albo były źle włożone etykiety – mówił Tomasz Resler, dolnośląski wojewódzki inspektor inspekcji handlowej.
Kontrole będą kontynuowane
Aptekarze najczęściej tłumaczyli, że nie mieli świadomości o obowiązku prawidłowego informowania o cenach.
– W przypadku tego, co jest za ladą aptekarza, czyli wszystkich leków na receptę i tak dalej, nie ma obowiązku informowania o cenach, bo mamy tam na przykład ceny urzędowe leków. Chodzi zwłaszcza o refundowane, gdzie cena jest odgórnie narzucona, więc teoretycznie w każdej aptece powinna być taka sama. Natomiast to nie dotyczy wyrobów, które lekarstwami nie są, czyli właśnie kosmetyków, suplementów diety, artykułów spożywczych i różnych rzeczy, które w aptekach są w tej chwili w sporej ilości – podkreślił Tomasz Resler.
Od teraz regularne kontrole będą kontynuowane, a apteki będą musiały się liczyć z konsekwencjami w przypadku powtarzających się uchybień.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"