Trwa ładowanie...

Czy agencje znów się mylą? Jeśli tak, to czeka nas zamieszanie porównywalne do wojny

Wszystkie agencje ratingowe myliły się grubo za każdym razem, gdy w ostatnim ćwierćwieczu na rynkach dochodziło do krachu. Nie przewidziały: kryzysu azjatyckiego, bańki internetowej, kryzysu subprime…

Share
Czy agencje znów się mylą? Jeśli tak, to czeka nas zamieszanie porównywalne do wojny
Źródło: AFP
d4s2fm4

Wszystkie agencje ratingowe myliły się grubo za każdym razem, gdy w ostatnim ćwierćwieczu na rynkach dochodziło do krachu. Nie przewidziały: kryzysu azjatyckiego, bańki internetowej, kryzysu subprime...

Nawet teraz, mimo głośnych obniżek ratingów państw, ich oceny dla Włoch, Francji czy Niemiec są dużo bardziej optymistyczne od rynkowych.
- Jeśli agencje znów się pomyliły, czeka nas fala obniżek ratingów. Skutki mogą być porównywalne z wojną - przestrzegał prof. Krzysztof Rybiński na konferencji CFO European Summit 2011.

Jak twierdzą ekonomiści, w najbliższym czasie kryzys będzie ciążył na działalności europejskich firm. Ogromną próbą dla ich dyrektorów jest zamieszanie wokół działalności agencji ratingowych, które sięga 25 lat wstecz, jednak dopiero w ostatnim czasie przedarło się na pierwsze strony gazet.

d4s2fm4

- Chociaż pracują w nich dobrze opłacani profesjonaliści, których głównym zadaniem jest ocena ryzyka kredytowego państw i spółek, to nieustannie się mylą. Nie udało im się przewidzieć żadnego z kryzysów, które nawiedziły światową gospodarkę w ostatnich latach - zauważył prof. Krzysztof Rybiński, ekonomista, rektor Uczelni Vistula w Warszawie.

Prof. Rybiński na konferencji CFO European Summit 2011 zorganizowanej przez organizację ACCA przestrzegał, że oceny agencji ratingowych także teraz rażąco odbiegają od rynkowej wyceny ryzyka niewypłacalności poszczególnych państw. Dla przykładu rating kredytowy Francji przyznany przez agencję Moody's Aaa/Stabilny jest aż o dziewięć poziomów wyższy od ratingu, na jaki wskazywałyby ceny instrumentów pochodnych zabezpieczające przed niewypłacalnością (CDS), który wynosi aktualnie Baa3. Różnica dla Niemiec wynosi pięć, dla Holandii sześć, a dla Belgii dziesięć poziomów!

- Albo rynki się mylą, albo będziemy na początku przyszłego roku świadkami "downgradów" wszystkich krajów euro - przestrzegał prof. Rybiński. - Niestety historia pokazuje, że agencje raczej podążały za rynkowymi wskaźnikami, niż go wyprzedzały. Dlatego moje przewidywania są bardzo złe. Skutki tego kryzysu będą porównywalne tylko z wojną - powiedział.

d4s2fm4

To nic, że się mylą, czyli za co kochamy agencje

Co ciekawe, mimo druzgocącej krytyki ze strony ekonomistów i mediów, firmy nadal chętnie korzystają z usług agencji ratingowych.
- Jestem ich użytkownikiem. Rola ratingów w mojej pracy jest nadal przydatna w ocenie ryzyka - zaznaczył Mariusz Kolwas z Europejskiego Funduszu Leasingowego, członek ACCA. - Trzeba jednak pamiętać, że rating kredytowy nie powinien być jedyną podstawą podejmowanych decyzji - dodał.

W podobny sposób bronił swoją branżę Piotr Kowalski, prezes Fitch Polska.
- Naszym zadaniem jest wskazywanie prawdopodobieństwa, z jakim dany podmiot może okazać się niewypłacalny. To nie oznacza, że jest to niemożliwe. Ryzyko jest zawsze - zastrzegał. Argumentował, ze w długim terminie ratingi wskazują scenariusze, które się sprawdzają. - W tym roku podnieśliśmy rating czterech europejskich państw. Ale nikt o tym nie wspomina, bo pozytywne informacje i trafne oceny nie są atrakcyjne dla mediów - mówił.

Jak udowadniali na konferencji analitycy instytucji finansowych, informacje z agencji są też coraz mniej interesujące dla nich.
- Czy patrzymy na ratingi? Tak. Czy podejmujemy na ich podstawie decyzję? Nie – mówił Adam Świrski z Deutsche Bank Polska. - Za każdym razem staramy się sami ocenić jak najlepiej ryzyko. W bankowości od zawsze liczyły się: zdrowy rozsądek oraz indywidualne relacje z klientami i nie wygląda na to, żeby miało się to zmienić - podkreślał.

d4s2fm4

Podziel się opinią

Share
d4s2fm4
d4s2fm4