Energia z klasztoru

Jesteś przemęczony pracą? Chciałbyś odpocząć, odnaleźć w życiu równowagę, ale masz mało czasu? Najlepszą terapię zapewnią ci klasztorne mury

Wiele klasztorów w Polsce, poza noclegiem, oferuje różne formy wypoczynku czy terapii. – Jeżdżę do klasztoru, bo mam potrzebę złapania oddechu – mówi Anna, szefowa PR w jednej z międzynarodowych firm reklamowych z Warszawy. Samotna, przepracowana, ciągle w biegu. – Nikt nawet nie wie, że przez tydzień siedzę w lesie, przyglądam się liściom i przypominam sobie, że poza pracą liczy się jeszcze życie. Tutaj staram się odnaleźć te najważniejsze wartości.

Leśna terapia

Z szerokiej oferty słynie Pustelnia Złotego Lasu – Relaksacyjno-Kontemplacyjne Centrum Terapeutyczne w Rytwianach (woj. świętokrzyskie). Tu nie tylko się odpoczywa. Jeśli ktoś ma potrzebę, wykupuje sobie tydzień programu terapeutycznego z psychologiem (1220 zł), relaksacyjnego z odnową biologiczną (990 zł) czy kontemplacyjnego połączonego z terapią duchową. – Przyjeżdżają do nas przede wszystkim ludzie zapracowani. Przeróżnych zawodów – mówi ks. Tomasz Lis, kapelan Pustelni. – Bywają politycy, ludzie mediów (ostatnio aktorka Alina Janowska, Zbigniew Wodecki, często z mężem przyjeżdża dziennikarka Iwona Schymalla), biznesmeni czy pracownicy ministerstwa. Jednym słowem ci, którzy najbardziej potrzebują spokoju i wyciszenia – dodaje.

Klasztorne SPA

W Pustelni Złotego Lasu, której historia sięga roku 1624, kiedy powstał piękny klasztor kamedułów, nie ma w pokojach telewizorów. I nie ma zasięgu żaden telefon komórkowy (co już jest lecznicze – śmieje się ks. Lis). Księża proponują porzucenie laptopów i wycieczkę rowerem do lasu. Swoją terapię nazywają SpeS (nawiązując do SPA, czyli salus per aquam – zdrowie przez wodę). SpeS to salus per silencium – zdrowie przez ciszę.
– Zajmujemy się ludźmi, których dopadły współczesne choroby cywilizacyjne, np. pracoholizm czy siecioholizm – wylicza ks. Lis. – Pokazujemy im, jak w starym piecu piecze się chleb albo jak samemu zrobić garnek. Pomagamy przewartościować swoje życie. Niektórym oferujemy wsparcie duchowe. Nikogo jednak nie zmuszamy do modlitwy – jeśli ktoś nie chce bywać na mszy, może zostać w pokoju – tłumaczy.

Ciche towarzystwo

Ojciec Mirosław Niewęgłowski, przełożony Centrum Duchowości Klaretyńskiej w Krzydlinie Małej koło Wołowa (woj. dolnośląskie), na siłę też nie chce nikogo nawracać. – Przyjeżdżają ludzie z różnymi kłopotami: załamani chorobą, z depresjami, uzależnieniami. I nie pytamy ich, jakiego są wyznania – opowiada. Mogą wynająć pokój i odseparować się albo potraktować przyjazd zupełnie turystycznie. Ale jeśli chcą pomocy, zawsze mogą na nią liczyć. – Dla każdego jestem takim cichym towarzyszem – tłumaczy ojciec Mirosław. Do Krzydliny można przyjechać na tydzień, dwa, miesiąc, a nawet na pół roku. Najtańszy nocleg kosztuje 25 zł. A pokój jednoosobowy z łazienką, mydłem i ręcznikiem (a to już luksus) – 60 zł. Jeśli ktoś chce, może też zarobić na niego własną pracą. – Mówię tak: pomaluj mi płot albo pozbieraj liście, popracuj, a stres ci przejdzie. Jeśli ludzie mi pomagają, pracując, nie płacą za pobyt – zdradza ks. Niewęgłowski.

Rytm klasztornego życia

Na tych, co chcą zwolnić biegu, czekają również klasztory benedyktynów: w podkrakowskim Tyńcu i w Lubiniu (ok. 50 km od Poznania)
. Ale tutaj panuje duży rygor. Bo każdy, kto zdecyduje się przyjechać do mnichów, musi wejść w rytm ich klasztornego życia. Pobudka o 5.30, o 8 samotne śniadanie i praca (bo wg św. Benedykta bezczynność jest wrogiem duszy), obiad o 12, potem znowu praca, a o 18 kolacja (też w samotności). Cztery razy w ciągu dnia należy udać się z mnichami na wspólną modlitwę. O 21.30 „zamykamy bramy, dom i spuszczamy psy” – piszą w regulaminie tzw. Domu Gości. W obu klasztorach obowiązują te same reguły: całkowity zakaz palenia papierosów, cisza nocna od godziny 21 – wtedy w klasztorze panuje ścisłe milczenie. W Tyńcu można skorzystać z oferty weekendowych warsztatów kaligrafii, zarządzania, warsztatów antydepresyjnych czy kryzysu w małżeństwie (koszt – od 120 do 180 zł plus koszty pobytu – 45 zł za dobę). Są także warsztaty dla tych, którzy cierpią na syndrom wypalenia zawodowego. Benedyktyni z
Tyńca na rekolekcje zapraszają też polityków i dziennikarzy. Natomiast w Lubiniu od 19 lat działa ośrodek medytacji chrześcijańskiej. Medytacja jest wpisana w rytm dnia, a na pracę przeznacza się 1,5 godziny.
Iza Michalewicz
miesięcznik KARIERA, nr 6 (listopad 2008)

Wybrane dla Ciebie
Pompy ciepła w wiosce olimpijskiej. Tak będą grzać się sportowcy
Pompy ciepła w wiosce olimpijskiej. Tak będą grzać się sportowcy
Koniec z takimi ogrodzeniami. Nowe przepisy od 2026 roku
Koniec z takimi ogrodzeniami. Nowe przepisy od 2026 roku
Polacy kupują pellet w Niemczech. Oto ile płacą
Polacy kupują pellet w Niemczech. Oto ile płacą
Oto największy pożeracz prądu w domu. Mają go miliony Polaków
Oto największy pożeracz prądu w domu. Mają go miliony Polaków
Gigant z Niemiec ogłosił upadłość. Istnieje od 90 lat
Gigant z Niemiec ogłosił upadłość. Istnieje od 90 lat
"Nigdzie nie jest tak drogo". Wrze po podniesieniu opłat za śmieci
"Nigdzie nie jest tak drogo". Wrze po podniesieniu opłat za śmieci
Nie trafił "szóstki", został milionerem. Przesądziła złotówka
Nie trafił "szóstki", został milionerem. Przesądziła złotówka
Pani Irena ma pompę ciepła. Oto jej rachunek za styczeń
Pani Irena ma pompę ciepła. Oto jej rachunek za styczeń
"Za ciepło muszę dopłacić 1200 zł". Dostają pisma od spółdzielni
"Za ciepło muszę dopłacić 1200 zł". Dostają pisma od spółdzielni
Opłata za psy. Chcą, by Polacy zaczęli płacić. Wskazują na Niemcy
Opłata za psy. Chcą, by Polacy zaczęli płacić. Wskazują na Niemcy
"Właśnie straciłem 15 tys.". Tak AI czyni spustoszenie
"Właśnie straciłem 15 tys.". Tak AI czyni spustoszenie
Fortuna na szyi. Tyle są warte złote medale olimpijskie
Fortuna na szyi. Tyle są warte złote medale olimpijskie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯