Zdaniem Piotra Kociołka menedżer sam ma duży wpływ na zbudowanie swoich szans w dotarciu na szczyty organizacyjnej hierarchii. Może starać się o pracę w bezpośrednim kontakcie z klientem, z rynkiem, gdzie cele są mierzalne, walczyć o przeniesienie z zaplecza. Ale nawet w tzw. back office można się postarać, aby cele były „SMART” – trzeba tylko zadbać o wdrożenie mierników, przekonać decydentów, że np. w dziale obsługi klienta musi być coś takiego, jak monitorowanie wyników – choćby przez wskaźnik reklamacji. – Jako dyrektor HR w bankowości detalicznej BRE Banku, a więc szef departamentu wsparcia, mierzyłem właśnie tego typu wskaźniki: stopień realizacji budżetu kosztów, szereg danych dotyczących tempa rekrutacji, fluktuacji, ilości czy intensywności szkoleń. Mogłem też wpisać takie konkrety, jak uruchomienie najważniejszych procesów HR-owych: kodeks wartości korporacyjnych, system ocen pracowniczych, coaching i per-to-per coaching, exit interview – wspomina Piotr Kociołek. – Natomiast w kolejnej pracy
(Centralwings), już jako prezes, mogłem mówić głównie o liczbach: osiągnięcie w 4 miesiące zdolności operacyjnej linii lotniczych, uzyskanie po półtora roku spontanicznej rozpoznawalności marki na poziomie 24% procent, przewiezienie w określonym czasie miliona pasażerów, jednostkowy koszt operacji, stopień wypełnienia samolotów, itp.. Według Bohdana Garsteckiego, oprócz osiągania rezultatów liczy się też rozwój podległych pracowników. – Im wyżej, tym bardziej ważny jest ten drugi czynnik: dobór, wykorzystanie i rozwój podległych ludzi. Bo to poprzez ludzi osiąga się cele związane z przychodem i rozchodem – wyjaśnia.