To, plus słaby start europejskich parkietów (około jednoprocentowe minusy), ostudziły nieco zapędy strony popytowej z GPW, a rezultatem była całkowita redukcja zwyżek z końcówki poniedziałkowych notowań i WIG20 przed południem tracił średnio 0,4%. O 12:00 nadeszły niepokojąco słabe dane z gospodarki niemieckiej, gdzie w lipcu zamówienia fabryczne spadły o 2,2%, co jest znakiem ostrzegawczym przed słabszym III kwartałem, po rewelacyjnym drugim dla PKB Niemiec. Nastroje nieco się pogorszyły i WIG20 po południu wyznaczał minima dzienne na poziomie 2469 pkt. Jednak im bliżej było do otwarcia sesji w USA, tym większą nadzieję na wzrosty miał popyt i na GPW rozpoczęło się odrabianie strat. Ok. 16:00 był nawet moment kiedy WIG20 znalazł się w okolicach odniesienia, ale wobec pogarszania nastrojów na Wall Street (prawie jednoprocentowe minusy) WIG20 zamykał się ostatecznie 2479 pkt, tj-0,4%, przy obrocie niecałe 650 mln PLN.
Druga sesja tygodnia przyniosła osłabienie zapału popytu z poprzednich dni. Indeks szerokiego rynku zakończył dzień na 0,4% minusie przy obrocie sięgającym po sesji 1,1 mld zł. Dzięki bierności kupujących na wykresie powstała czarna szpulka, umiejscowiona w obrębie poprzednich notowań. Zakres wahań sprawił, że sesja niewiele zmieniła w ogólnym obrazie rynku. Najbliższym wsparciem pozostaje poziom 42 500 pkt, natomiast od góry notowania ogranicza opór w postaci ostatniego lokalnego szczytu na 43 613 pkt. Podobne wnioski płyną z analizy wskaźnikowej. RSI przebywa w strefie neutralnej, przy czym najbliższa granica wzrostu pozostaje jeszcze w oddali. Composite Index i Derivative Oscillator poruszają się zgodnie z rynkiem, wobec czego trudno doszukiwać się jeszcze znaczących sygnałów. Dzisiejsze notowania nie zapowiadają przełomu, chociaż utrzymująca się bierność kupujących może zmotywować drugą stronę do odebrania kilku punktów.
BM Banku BPH