Kupił auto i zostawił w garażu. Dostał wezwanie. 5 tys. zł do zapłaty
Pan Łukasz zdecydował się na zakup nowego Mini Coopera jako prezent dla żony. Samochód przez kilka dni stał nieużywany w garażu. Dopiero wtedy mężczyzna przypomniał sobie o obowiązkowym OC. - Jak dostałem wezwanie do zapłaty na prawie 5 tys. zł, to prawie padłem za zawał - mówi w rozmowie z "Faktem".
Pan Łukasz chciał sprawić żonie radość nowym samochodem, jednak zapomniał o wykupieniu obowiązkowego ubezpieczenia OC. - Samochód stał w garażu, żona jeszcze autem nie jeździła. Miałem dużo spraw na głowie i zapomniałem o OC. Jak dostałem wezwanie do zapłaty na prawie 5 tys. zł, to prawie padłem za zawał. Teraz, zamiast kupować wymarzoną gitarę elektryczną, spłacam karę za głupotę - powiedział w rozmowie z "Faktem".
Damian Ziąber, rzecznik prasowy Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, tłumaczy, że prawo jest jednoznaczne: każdy zarejestrowany pojazd musi mieć aktywne ubezpieczenie OC, nawet jeśli stoi w garażu. - Jeśli nie ma OC, w razie szkody odpowiada właściciel. My musimy egzekwować ustawowe opłaty, to nie jest nasza fanaberia, takie zadanie wyznaczył nam ustawodawca - podkreśla, cytowany przez dziennik. Rocznie Fundusz wykrywa ponad 300 tys. pojazdów bez obowiązkowego OC.
Pytamy o ceny w zimowym kurorcie. "Mogłoby być taniej"
W przypadku pana Łukasza brak OC mieścił się w okresie od 4 do 14 dni, a przewidziana przepisami kara wynosi w takim wypadku 4 tys. 800 zł. Koszt wykupienia OC to ok. 700 zł.
Wypadek bez polisy
Na jeszcze większe nieprzyjemności mogą narazić się kierowcy, którzy nie posiadając ubezpieczenia, spowodują wypadek. Rekordowy przypadek dotyczył wypadku, w którym właściciel nieubezpieczonego pojazdu zmieniał pas ruchu na publicznej drodze, nie zauważając innego pojazdu.
Zderzenie spowodowało poważne obrażenia ciała kierowcy, w tym uszkodzenie rdzenia kręgowego. Wypłaty z UFG obejmowały odszkodowanie, zadośćuczynienie, koszty leczenia, a także rentę na zwiększone potrzeby poszkodowanego. W sumie do tej pory jest to kwota 4,7 mln zł.
Podobnych przypadków jest jednak znacznie więcej. Średnia kwota do zwrotu wynosi prawie 22 tys. zł.
Źródło: "Fakt", WP Finanse