"Problematyczne". Niemcy drżą przed wielką inwestycją w Polsce
Przemysł turystyczny w niemieckim landzie Meklemburgia-Pomorze Przednie z niepokojem obserwuje rozwój sytuacji w Pobierowie, gdzie powstaje gigantyczny hotel Gołębiewski. Niemcy obawiają się, że sytuacja może wpłynąć na lokalny rynek turystyczny.
Gigantyczny hotel Gołębiewski w Pobierowie, na polskim wybrzeżu Bałtyku, wciąż czeka na otwarcie, które miało nastąpić w 2021 r. Firma ogłosiła w mediach społecznościowych, że wkrótce rozpocznie działalność. Jednocześnie poszukuje pracowników na różne stanowiska, jak pokojówki czy kucharze.
Niemcy drżą przed hotelem w Pobierowie
Jak opisuje euronews.com, po drugiej stronie granicy, w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, rosną obawy o wpływ nowego obiektu na przemysł turystyczny. Hotel Gołębiewski, nazywany przez niemieckie media "małym Dubajem", ma pomieścić aż 3 tys. gości w 1200 pokojach.
O tym sklepie mówił Trzaskowski. "Będziemy walczyć z cwaniactwem"
Porównując, największe niemieckie hotele nad Bałtykiem oferują znacznie mniejszą liczbę pokoi. Hotel Neptun w dzielnicy Rostocku, Warnemünde, otwarty w 1971 r. jako prestiżowy projekt NRD, ma mniej niż 500 pokoi.
Niemcy obawiają się, że nowy obiekt przyciągnie nie tylko turystów, ale i pracowników z przygranicznych regionów Polski. - Martwiłbym się, gdyby władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego nie reagowały na takie rzeczy - mówił w rozmowie z euronews.com Lars Schwarz, prezes stowarzyszenia reprezentującego interesy hotelarzy i restauratorów DEHOGA Meklemburgii-Pomorza Przedniego. - To może być problematyczne - dodał.
Kolejnym wyzwaniem są różnice płacowe. Schwarz zauważa, że na polskim rynku często płaci się "tylko jedną trzecią niemieckiej płacy minimalnej". W rozmowie z Euronews podkreśla, że kluczową rolę w rywalizacji odegrają jakość i oferta, nie ceny.
"Zbyt duży dla regionu"
Rolf Seelige-Steinhoff z grupy SEETELHOTELS pozostaje spokojny, choć obiekt w Pobierowie uważa za zbyt duży dla regionu. - Nie rywalizujemy wielkością, ale jakością, osobowością i doświadczeniem - podkreślał w rozmowie z Euronews.
Mimo obaw niemiecki przemysł turystyczny dostrzega także pozytywy - Konkurencja może przynieść pozytywne impulsy dla całego regionu - mówił Seelige-Steinhoff. Polska spółka broni się, twierdząc, że różnice w płacach wynikają z "ekonomicznych oraz systemowych warunków", a nie z działań indywidualnych firm.
Z kolei Schwarz pozostaje optymistyczny co do 2026 r., kiedy region Meklemburgii-Pomorza Przedniego może ustanowić kolejny rekord. - To dla nas motywacja, a nie powód do obaw - mówił w rozmowie z Euronews. Podkreślał, że przyciągnięcie turystów na dłużej ma kluczowe znaczenie dla całego regionu.
Źródło: euronews.com