Koledzy, koleżanki i rodziny oskarżonych twierdzą, że nie mogli się oni dopuścić tak bulwersujących czynów w miejscu, gdzie pracuje kilkadziesiąt osób.
Zdaniem prokuratury, kobieta przez ponad rok była zmuszana do poniżających praktyk pod groźbą utraty pracy. Została zwolniona z pracy pół roku po złożeniu doniesienia do prokuratury. Oskarżeni pracują nadal na tych samych stanowiskach. Nie przyznali się do winy. Grozi im do trzech lat więzienia. Proces jest tajny.