Polacy szturmują sklepy ortopedyczne. "Mam ruch większy o 300 proc."
Zima okazała się ogromnym wyzwaniem dla sklepów ortopedycznych, bo liczba znacząco zwiększyła się pacjentów z urazami. Właściciel takiego punktu w Warszawie przyznał, że "ruch wzrósł o 300 proc". Jego klientami najczęściej są seniorzy, a niektórzy odwiedzili sklep już kilka razy w tym sezonie.
Rafał Zieliński, właściciel sklepu ortopedycznego "ActiveOrto" w Warszawie, wskazał w rozmowie z "Faktem" na niespotykany dotąd wzrost liczby klientów trafiających do niego po pomoc.
W poszkiwaniu hitu ferii. Cwierć tysiaca za pluszka w Wiśle
Jak podkreślił, klienci "dzwonią bez przerwy". Niektórzy szukają pilnej konsultacji już w drodze ze szpitala do domu i proszą, żeby założyć sprzęt jeszcze tego samego dnia.
Od stycznia to ja już nie wiem, jak się nazywam. [...] Teraz mam ruch o jakieś 300 procent większy niż normalnie - ocenił.
Mnóstwo seniorów z kontuzjami
Zwiększona liczba urazów dotyczy głównie osób starszych. Z relacji przedsiębiorcy wynika, że do jego sklepu trafiają ludzie, którzy przewracają się na oblodzonych chodnikach, w pobliżu domów lub podczas zwykłych czynności, takich jak wynoszenie śmieci o świcie. - Najwięcej jest upadków na pasach, na chodnikach, przy przystankach - wyliczał.
Na wzrost liczby przypadków wpływ ma także sezon zimowych sportów. Chociaż wśród klientów przeważają seniorzy, pojawiają się także narciarze i łyżwiarze, którzy doznali urazów podczas wypoczynku.
Niektóre zgłoszenia brzmią wyjątkowo dramatycznie. Zieliński przytoczył historię kobiety, która spiesząc się na autobus, poślizgnęła się na pasach i tym samym doznała kilku poważnych urazów. - Przebiegła przez pasy, poślizgnęła się, złamała nadgarstek, ramię i zwichnęła bark. No i masz, kobieta wyłączona teraz na pół roku z życia, bo ślisko - relacjonował.
Inna klientka odwiedziła jego sklep trzy razy w ciągu kilku tygodni.
Właściciel podkreślił, jak ważna jest szybka interwencja i dostosowanie sprzętu, zwłaszcza w tak newralgicznych okresach roku. Przewiduje również, że dopiero wraz z odejściem mrozów sytuacja zacznie się normalizować.
Według niego tegoroczna zima przypomina intensywny ruch w cukierni w tłusty czwartek - przez cały rok jest spokojnie, a nagle trzeba radzić sobie z ogromnym ruchem.
źródło: "Fakt"