Pani Joanna robiła dużo nadgodzin. Sąd zdecydował. Dostanie fortunę
Sąd w Grudziądzu zasądził pani Joannie 100 tys. zł za pracę poza 8-godzinnym wymiarem czasu pracy. Sąd Okręgowy oddalił właśnie apelację pracodawcy. Wyrok stał się prawomocny. - Formuła zadaniowego czasu pracy jest masowo nadużywana do przerzucania na pracowników ciężaru ryzyka biznesowego - komentuje adwokat.
O sprawie pani Joanny pisaliśmy w kwietniu ubiegłego roku, gdy w sądzie w Grudziądzu zapadł nieprawomocny wyrok, przyznający jej 100 tys. zł plus odsetki. Firma zatrudniająca kobietę rozliczała ją z targetów sprzedażowych. Zdaniem pani Joanny cele, które stawiał jej pracodawca, nie były możliwe do wykonania w trakcie standardowego 8-godzinnego dnia pracy.
W rozmowie z WP Finanse adwokat dr Grzegorz Ilnicki, który reprezentował powódkę, zauważył, że w tego typu sprawach ciężar udowodnienia, że pracę można wykonać w ciągu 8 godzin, spoczywa na pracodawcy. Z obserwacjami pani Joanny zgodzili się jej podwładni i przełożony.
Polski biegun zimna. Pokazał, ile płaci za ogrzewanie domu na Podlasiu
Gdy pojawia się spór, taki jak ten, okazuje się, że sama wypłata wynagrodzenia zasadniczego nie jest wystarczająca. Pracodawca musi umieć wykazać przed sądem, że zadania, które dostał pracownik, były możliwe do wykonania w ciągu 8 godzin. Jeżeli firma ma niskiej jakości proces kadrowy, to sobie z tym nie poradzi – komentował ekspert.
Ilnicki poinformował, że wyrok stał się właśnie prawomocny. Sąd Okręgowy w Toruniu oddalił apelację od wyroku sądu z Grudziądza. - Czekamy już tylko na przelew na 100 tys. zł dla pracownicy - napisał adwokat.
"W czasie, w którym w Polsce trwa dyskusja o zatrudnieniu śmieciowym, należy podkreślić, że umowa o pracę to umowa starannego działania. Pracownik może być rozliczany z sumienności podejmowanych czynności, a nie z samego tylko rezultatu. Często jest on zależy od gry rynkowej, atrakcyjności oferty firmy albo działań konkurencji. Na to pracownik nie ma jednak pełnego wpływu i nie można od niego oczekiwać, że będzie pracować tak długo >aż sprzeda< określony wolumen produktów pracodawcy" - zauważył dr Grzegorz Ilnicki.
Polacy wygrywają walkę o wynagrodzenia za nadgodziny
Polskie sądy coraz częściej przyznają rację pracownikom walczącym o wynagrodzenie za nadgodziny. W 2023 roku szerokim echem odbiła się sprawa górnika, który domagał się zaległej zapłaty za nadgodziny, naliczone na przestrzeni trzech lat. Po rozwiązaniu umowy, pracownik zażądał 50 tys. zł od swojego byłego pracodawcy, przy czym sądy w Tychach i Katowicach ostatecznie przychyliły się do jego wniosku, przyznając mu 46 tys. zł.
Sądy uznały, że każda czynność związana z obowiązkami zawodowymi powinna być wliczana do czasu pracy górnika, mimo iż formalnie pracował on 7,5 godziny dziennie zgodnie z dokumentacją pracodawcy.
Na początku ubiegłego roku walkę o uznanie czasu pracy za nadgodziny wygrała także nauczycielka z Gryfic. Kobieta koordynowała wymianę zagraniczną uczniów i według swoich obliczeń pracowała tygodniowo łącznie powyżej 40 godzin. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który przyznał nauczycielce rację.