- Oczywiście, że nie. Problem powinien być długotrwały. Taki, z którym nie możemy sobie poradzić, nasila się, trwa. Najczęściej pacjenci skarżą się na bezsenność, rozdrażnienie, chroniczne zmęczenie. Nie chodzi o to, że nie spaliśmy jedną noc i na drugi dzień czuliśmy się zmęczeni. To przecież normalne. Powinna nas zaniepokoić sytuacja, gdy od dłuższego czasu nie możemy spać, odczuwamy takie zmęczenie, że nie dajemy rady. Powinny nas zaniepokoić anomalie zachowania, które trwają przez dłuższy czas. Sytuacja jest normalna, a my zachowujemy się nieproporcjonalnie do niej, inaczej i to inne zachowanie nam szkodzi. Z chorobą mamy do czynienia wtedy, mówiąc w uproszczeniu, gdy odczuwamy negatywne skutki w związku z normalną sytuacją. Na przykład, gdy płaczemy i jesteśmy smutni, bo umarła nam bliska osoba, to taka sytuacja nie jest chorobą samą w sobie. Bo reakcja jest odpowiednia – ludzie opłakują bliskich. Gdy jednak płaczemy coraz intensywniej i to miesiącami, nie możemy funkcjonować, wówczas powinnyśmy iść do
lekarza. Nie musi to oznaczać, że zachorowaliśmy, ale może. Gdy pojawią się objawy powinnyśmy zgłosić się do lekarza ogólnego i to on oceni, czy konieczna jest wizyta u psychiatry, czy wystarczą leki lub tylko długi urlop. Pewne problemy można wyeliminować, nie zawsze skutkują one chorobą.