Taksówkarze rezygnują z zawodu. "Jest tragedia". Podali powody
Rynek przewozów w Zakopanem zmienił się gwałtownie. W ciągu roku liczba aut na aplikacje urosła ponad dwukrotnie, co wywołało spadek znaczenia tradycyjnych taksówek i napięcia w branży. Taksówkarze mówią o załamaniu rynku.
Pod koniec 2024 r. na ulicach Zakopanego zaczęły pojawiać się pierwsze samochody międzynarodowych platform przewozowych, takich jak Uber i Bolt.
Według danych Wydziału Ewidencji i Pozwoleń Urzędu Miasta, na koniec 2024 r. w mieście było 403 licencje taksówkarskie (wydawane na przedsiębiorcę) przy 710 przypisanych do konkretnych aut. W lutym 2026 roku liczby te wzrosły do 511 licencji i aż 1568 wypisów. Oznacza to, że w ciągu zaledwie roku liczba samochodów oferujących przewozy wzrosła ponad dwukrotnie.
"Plastikowe na maksa". Sprawdziliśmy nowego burgera z McDonald's
Bolt i Uber przejęły Zakopane
Najazd międzynarodowych platform przewozowych sprawił, że tradycyjna praca taksówkarza stała się nieopłacalna.
– Musiałem płacić pełny ZUS i podatki. Co miesiąc odprowadzałem do urzędów ponad 2500 zł. Tymczasem kierowcy z sieci jeżdżą na umowach zleceniach przez pośredników. Nie mają takich obciążeń – mówił "Gazecie Krakowskiej" pan Andrzej, który niedawno zrezygnował z pracy w zawodzie.
Niektórzy lokalni kierowcy szukają kompromisu. Zachowują taksometry i kasy fiskalne, a równolegle korzystają z aplikacji, by łapać dodatkowe zlecenia od turystów.
- Jest tragedia. Około 40 proc. dotychczasowych kierowców odeszło z zawodu - przyznała w rozmowie z dziennikiem Magdalena Hasior, reprezentująca środowisko zakopiańskich taksówkarzy.
Pasażerowie wybierają wygodę
Uber i Bolt zdobyły też serca turystów. Przyjezdni, którzy znają te marki z innych miast, chętnie korzystają z nowoczesnych platform. Coraz częściej sięgają po nie także młodzi mieszkańcy Zakopanego.
– Dlaczego? Bo mają aplikację, od razu wiem ile zapłacę i łato jest zamówić pojazd. Nie trzeba dzwonić. To dla mnie duży plus – mówiła Antonina, młoda mieszkanka Zakopanego.
Pod względem cenowym Uber i Bolt zwykle nie różnią się od tradycyjnych taksówek, choć w szczycie sezonu, gdy miasto stoi w korkach, czasem bardziej opłaca się przejechać lokalną taksówką.
Źródło: "Gazeta Krakowska"