Taki druk, wyglądający na bardzo urzędowy, otrzymał młody przedsiębiorca Fabian Maćkowiak z wielkopolskiego Rozalina. Właściciel firmy poszedł do urzędu gminy, by dowiedzieć się, kto i na jakiej podstawie chce od niego pieniędzy.
Okazało się, że pod nazwą Krajowego Rejestru Pracodawców i Pracowników zarejestrowała się w XII Wydziale Gospodarczym KRS Sądu Rejonowego w Warszawie prywatna firma. Pan Fabian opłaty nie uiścił, za to dowiedział się, że przed naciągaczami ostrzega przedsiębiorców na swojej stronie internetowej poznański urząd miasta.
- Powoływanie się przez tę firmę w rozsyłanych pismach na zapisy „ustawy o statystyce publicznej” i wzywanie do opłaty jest bezpodstawne i sprzeczne z zasadami ustawy UOKiK - brzmi komunikat.
Niestety, według ostrożnych szacunków, jakich dokonali urzędnicy, na wezwanie naciągaczy mogło odpowiedzieć już kilkanaście tysięcy osób, które w tym roku otworzyły działalność, zapewniając im milionowe zyski. Sprawą zainteresowała się już policja.
Anna Osińska, policja w Gnieźnie
Wszystkie osoby, które otrzymały podobne wezwania do zapłaty powinny zgłaszać się na policję lub prokuratur. Tylko oficjalne zgłoszenie sprawy może skutkować podjęciem przez nas stosownych kroków
Fabian Maćkowiak (26 l.)
Dostałem to pismo, ale nie wpłaciłem żadnych pieniędzy. Jeśli szacunki urzędników są bliskie prawdy, to zapłacić mogło co najmniej 17 tysięcy przedsiębiorców. Daje to naciągaczom prawie 2 mln zł.