Trwa ładowanie...
zatrudnienie

Żona szefa jak drugi szef

Coraz powszechniejsze staje się zjawisko, kiedy szefów jest dwóch lub więcej.

Share
Żona szefa jak drugi szef
drrlx2w
Okazuje się, że szefów można mieć wielu. Pod warunkiem, że w relacjach z każdym z nich zostanie wypracowana doskonała komunikacja, a podwładny będzie znał dokładnie swoje obowiązki. Współczesne przedsiębiorstwa mają skomplikowane, wielostopniowe struktury a tradycyjne biura zamieniają się w otwarte, wielodziałowe hale. Dlatego coraz powszechniejsze staje się zjawisko, kiedy szefów jest dwóch lub więcej.

Drugi szef

Zjawisko zbiorowego kierownictwa ma długą tradycję. Niektóre firmy, zwłaszcza wielkie koncerny, z powodzeniem stosują ten styl zarządzania, albo przejściowo w czasach kryzysu, albo długoterminowo. Firmy często zakładają dwaj wspólnicy albo grupa ludzi, którzy dzielą się obowiązkami i wytyczają sobie rejony działania. W tych warunkach nieodzowne stają się sytuacje, kiedy szefów ma się co najmniej dwóch. Być może wielu z nas pracując w firmach o złożonych powiązaniach lub nietypowych układach pracowniczych, nie zdaje sobie sprawy, że ma więcej niż jednego szefa. A czasem - że żona szefa jest naszym drugim szefem.

Komunikacja czy lawirowanie?

Podstawą istnienia takich wielofunkcyjnych stanowisk jest właściwy przepływ informacji oraz dobrze rozwinięta komunikacja. Każdy z szefów musi wiedzieć czym w danej chwili zajmuje się pracownik. Czy to możliwe? Oczywiście tak, o ile przygotowany zostanie przemyślany harmonogram pracy, a jej przebieg będzie raportowany na bieżąco. Bardzo pożądaną cechą podwładnego kilku szefów jest rozwinięty zmysł obserwacji oraz wyczucie, pozwalające bezkonfliktowo lawirować między zwierzchnikami. – Nie od razu zorientowałam się, że istnieje ścisły podział kompetencji pomiędzy moimi nowym pracodawcami – mówi 30-letnia Marta, która znalazła zatrudnienie w niewielkiej firmie, gdzie szefami było dwóch wspólników. - Niestety, nikt mi o tym nie powiedział. Kiedy więc na początku zwracałam się z jakimś problemem, który nie był akurat w gestii któregoś z nich, dostawałam opryskliwą odpowiedź. Po miesiącu obserwacji już dokładnie wiedziałam, który z nich za co odpowiada, albo na czym się kompletnie nie zna. Życie w pracy stało się
łatwiejsze. *Lubić czy nie lubić? *

drrlx2w

Wyzwaniem, w przypadku posiadania kilku szefów, staje się utrzymanie poprawnych relacji z nimi na zbliżonym poziomie. Może się zdarzyć, że jeśli bardziej polubimy jednego z nich i będziemy to wyraźnie okazywać - zaburzy to „firmowy porządek”. W efekcie tego typu zachowania mogą sprowokować niepotrzebne zgrzyty, a „mniej lubiany” szef może odczytać to jako zagrożenie. W skrajnych przypadkach będzie się starał wyeliminować „niekomfortowego” pracownika. Oczywiście nie musi tak być. Scenariusze, kiedy z jednym z szefów jesteśmy „.na ty”, a z drugim będziemy się kontaktować jednie w sposób formalny też mają rację bytu. Każdy układ może się sprawdzać pod warunkiem, że będzie odpowiadać wszystkim zainteresowanym stronom.

Negatywy- pozytywy

W wielu instytucjach o nietypowych strukturach mnogość szefów to zjawisko naturalne, choć generalnie kojarzy się z komplikacjami.

– Mamy w szkole problem z dogadaniem się z dyrektorem - mówi nauczycielka Wioletta, która w szkole ma dwóch szefów: dyrektora oraz wicedyrektora odpowiedzialnego za grupy wiekowe, którymi się zajmuje - Staramy się go obejść i kontaktować tylko w ostateczności, a większość spraw załatwiać z wicedyrektorem. Jednak jest to frustrujące, bo tracimy czas na załatwianie spraw innymi, nieformalnymi drogami. Są też i pozytywy. Mając dwóch równoległych szefów możemy wybrać, do którego z nich się udać, aby skutecznie rozwiązać konkretny problem. Znając charaktery, styl pracy czy nastawienie do krytycznych sytuacji naszych zwierzchników, mamy możliwość zwrócenia się do bardziej kompetentnego z nich. No i nigdy nie przydarzy się sytuacja, że szef jest niedostępny, bo jest na urlopie. *Niezdrowa rywalizacja *

Najgorszy scenariusz, jaki można sobie wyobrazić to szefowie, którzy ze sobą rywalizują. Każdy z nich będzie uważał, że jego zadania są najważniejsze i mają pierwszeństwo realizacji. Innym zagrożeniem może być polityka odsyłania podwładnych od jednego szefa do drugiego.

drrlx2w

- Ja mam dwóch szefów i jest to podwójna udręka. Kłócą się między sobą, a potem wyżywają na mnie – pisze anonimowy internauta. Rywalizujący szefowie, starający się używać podwładnych jako narzędzi potrafią zamienić pracę w piekło. Podobnie może się zdarzyć, jeśli naszymi szefami będzie małżeństwo, które swoje prywatne problemy będzie odreagowywać w firmie.

Nieformalni „szefowie”

W tzw. biznesach rodzinnych zdarza się, że naszym nieformalnym „szefem” staje się ktoś z rodziny szefa. Dotyczy to członków rodziny, których zakres działania w firmie nie jest do końca sprecyzowany. Odnalezienie się w takim układzie to nie lada wyzwanie dla pracowników. Nierzadko wymaga sporej pomysłowości, ale przede wszystkim zabiera dużo czasu i energii.
W najgorszej sytuacji są osoby na najniższych stanowiskach, które mają zakres obowiązków na tyle szeroki, że wielu współpracowników może się do nich zwracać z zadaniami. Jeśli dodatkowo są to osoby młode i niedoświadczone mogą być zwyczajne wykorzystywane przez długoletnich pracowników. Jeśli na to nakładają się zadania szefów, to sytuacja może się stać trudna do wytrzymania.

drrlx2w

Podziel się opinią

Share
drrlx2w
drrlx2w