Trwa ładowanie...
dz2w35p

ZUS walczy z ciężarnymi kobietami. Wojna o kilkadziesiąt milionów złotych

Długi okres oczekiwania na decyzję, liczne kontrole, żądanie szczegółowych informacji, obniżanie świadczeń a potem procesy w sądzie - Zakład Ubezpieczeń Społecznych robi wiele, żeby zniechęcić ciężarne kobiety do decyzji o poczęciu kolejnego dziecka. Poszukując wyłudzających świadczenia, ZUS rykoszetem uderza też w wielu tych bez złych intencji. Państwo, które oficjalnie zachęca do rodzenia i wspomaga to kosztownymi programami, za pośrednictwem ZUS jednocześnie uprzykrza życie i jest nieprzyjazne przyszłym matkom. Po co? By odzyskać kilkadziesiąt milionów rocznie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
ZUS walczy z ciężarnymi kobietami. Wojna o kilkadziesiąt milionów złotych
(WP.PL, Fot: STANISLAW KOWALCZUK / Eastnews)
dz2w35p

Długi okres oczekiwania na decyzję, liczne kontrole, żądanie szczegółowych informacji, obniżanie świadczeń a potem procesy w sądzie - Zakład Ubezpieczeń Społecznych robi wiele, żeby zniechęcić ciężarne kobiety do decyzji o poczęciu kolejnego dziecka. Poszukując wyłudzających świadczenia, ZUS rykoszetem uderza też w wielu tych bez złych intencji. Państwo, które oficjalnie zachęca do rodzenia i wspomaga to kosztownymi programami, za pośrednictwem ZUS jednocześnie uprzykrza życie i jest nieprzyjazne przyszłym matkom. Po co? By odzyskać... kilkadziesiąt milionów rocznie.

Program 500+, odliczenia podatkowe na dzieci, Karta Dużej Rodziny - państwo w ostatnich latach mnoży programy finansowe, które mają zachęcić kobiety do rodzenia dzieci. Kosztują one już dziesiątki miliardów złotych rocznie i są coraz większą częścią budżetu państwa.

Sam 500+ to od przyszłego roku 23 mld zł z budżetu, ulgi rodzinne w podatku PiT to około 7 mld zł rocznie, a doliczyć do tego trzeba jeszcze wypłaty z ZUS, czyli prawie 8 mld zł na zasiłki macierzyńskie i nieokreśloną kwotę zasiłków chorobowych, z których korzystają kobiety w ciąży, choć formalnie często wcale nie są chore. Razem to szacunkowo 40 mld zł, czyli kwota równa prawie 30 proc. wpływów z najważniejszego podatku VAT, jakie zaplanowano na przyszły rok.

dz2w35p

Środki ratunkowe dla przyszłości budżetu

To właściwie środki ratunkowe. Państwo chroni się przed konsekwencjami zapaści demograficznej. Jeśli nic w kwestii rodzenia nowych obywateli się nie zmieni, to finanse publiczne w nieodległej przyszłości czeka nieuchronna katastrofa. Załamanie dotknie przede wszystkim systemu emerytalnego, który polega nie na wypłacie z zaoszczędzonych przez emeryta środków, ale na przelewaniu pieniędzy z kieszeni pracujących do kieszeni emerytów. A tych pierwszych przybywa coraz mniej, podczas gdy drugich wręcz przeciwnie.

W 2015 roku urodziło się 369 tysięcy dzieci i była to najniższa liczba od równo dziesięciu lat, o jedną trzecią niższa niż jeszcze w 1990 roku. Coraz mniej kobiet chce rodzić i nie pomagały dotąd zachęty ze strony państwa.

Na zasiłki macierzyńskie w 2015 roku poszło z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych łącznie 7,6 mld zł, czyli o 4,6 mld zł więcej niż pięć lat wcześniej. Przeliczając na jedno dziecko w ubiegłym roku wypłacono średnio 20,5 tys. zł zasiłku macierzyńskiego, podczas gdy pięć lat wcześniej było to zaledwie 7,1 tys. zł. W ciągu tego czasu środki przeznaczane z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych łącznie na zasiłki chorobowe i macierzyńskie wzrosły o 8,6 mld zł. Z tych pierwszych często korzystają kobiety w ciąży, bo zasiłek chorobowy to 100 proc. pensji, a zalecenie lekarskie, pozwalające oszczędzać siły przed porodem dostać jest dość łatwo.

dz2w35p

Cóż z tego wysiłku systemu ubezpieczeń społecznych, skoro... dzieci rodzi się o ponad jedną dziesiątą mniej niż w 2010 roku?

ZUS poluje na kobiety ciężarne

Przy całym tym zwróceniu państwa w stronę rodzin i promocji rodzicielstwa ZUS jest z pewnością tą instytucją, której zapomniano poinformować, że polityka państwa ma być teraz zachęcająca, a nie odrzucająca kobiety i ich mężczyzn od decyzji o powołaniu nowego maleństwa na świat.

W tym roku ZUS przeprowadzał kontrole, określane w mediach jako wręcz „masowe”, które miały wykryć przestępców wśród pań z ciążowym brzuszkiem. Sprawdzane są wnioski o zasiłek macierzyński, czy chorobowy zarówno ciężarnych kobiet, prowadzących działalność gospodarczą, jak i tych pracujących na etacie. Zakład tłumaczył to koniecznością weryfikacji, czy nie doszło do prób wyłudzenia zasiłku.

dz2w35p

Kobiety-przedsiębiorcy muszą więc odpowiadać na pisma, żądające szczegółowych danych o zakresie działalności, sposobie zdobywania zleceń, nazwiskach osób, które mogą potwierdzić, że działalność prowadzona jest naprawdę, dane kontrahentów i inne informacje, które pozwolą ZUS-owi stwierdzić, czy działalność nie jest li tylko pozorna dla wyłudzenia 12-miesięcznego świadczenia.

ZUS podważa też umowy o pracę zawarte z kobietami w ciąży, przekwalifikowując im arbitralnie etat na „umowę zlecenie” i odbierając tym samym prawo do zasiłku macierzyńskiego. Urzędnicy podejrzewają - czasem pewnie słusznie, a czasem z krzywdą dla osoby oskarżonej - że ten etat to tylko po to, żeby umożliwić później kobiecie pobór zasiłku.

W imię tak zwanej „granicy godziwości” sprawdzane jest też, czy wynagrodzenie nie jest zbyt wysokie. Jeśli ocena urzędu wykaże, że kobieta w ciąży zarabia za dużo, czyli że jej zarobki wzrosły tylko dlatego, że jest w ciąży, a wszystko to jest spisek mający na celu wyłudzenie większego zasiłku po urodzeniu - ZUS nie waha się przed uwzględnieniem w swoich wyliczeniach zasiłku zaledwie minimalnej kwoty wynagrodzenia. Znane są orzeczenia Zakładu, które uznają, że pensja nawet poniżej średniej krajowej, czyli 2,5 tys. zł netto uznawana jest za rażąco wysoką i „godzącą w dobro publiczne”, choć obiektywne okoliczności wskazują, że osoba ma wystarczające kwalifikacje, żeby zarabiać nie tylko tyle, ale i więcej.

Wreszcie ZUS gra na czas, by opóźnić wypłaty. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w drugi piątek września wystąpił do prezes ZUS o sprawdzenie rozwiązań systemowych zakładu, bo zbyt długi jest czas oczekiwania na wydanie decyzji w sprawie przyznania zasiłku chorobowego dla kobiet ciężarnych, czy zasiłku macierzyńskiego. Rzecznik (zasiada na swoim stanowisku prawie równo rok) zwraca uwagę, że postępowania są „przewlekłe” i „bywa, że ubezpieczeni w czasie prowadzenia przez organ rentowy postępowania wyjaśniającego pozostają bez środków do życia".

dz2w35p

Więcej w: *Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w ZUS i pisze list. "Ludzie są bez środków do życia" *

Podstawy prawne są

ZUS ma do tego wszystkiego oczywiście podstawy prawne. Art. 83 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych daje ZUS możliwość wydawania decyzji w zakresie indywidualnych spraw dotyczących m.in. wymiaru świadczeń z ubezpieczeń społecznych, zaś art. 86 ust. 2 tej samej ustawy mówi, że kontrola ze strony ZUS może obejmować takie kwestie, jak m.in. prawidłowość i rzetelność obliczania i opłacania składek, a także ustalanie uprawnień do świadczeń i ich wysokości. W związku z tym „śledczy” ZUS mają ustawowy glejt na to, by kwestionować naprawdę wiele. I chętnie z tego korzystają.

W ubiegłym roku wpłynęło do ZUS prawie 20 tysięcy odwołań od decyzji urzędu, z czego ponad 17 tysięcy trafiło do sądu. Łącznie kwota obniżonych i cofniętych świadczeń pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa w pierwszym półroczu 2016 r. wynosiła 102,6 mln zł, czyli szacunkowo niecały procent wszystkich wypłaconych zasiłków. Jaką część tego stanowią zasiłki macierzyńskie?

dz2w35p

Załóżmy, że niech to będzie nawet jedna czwarta. Przy teoretycznie przyjaznej rodzeniu dzieci polityce państwa okazuje się, że ważne jest jednak dla tegoż samego państwa uprzykrzanie życia tysiącom matek, często Bogu ducha winnych, by zaoszczędzić dla ZUSu te powiedzmy, że nawet 50 milionów złotych rocznie. Czy gra jest warta świeczki? Ile kosztowała praca urzędników, którzy analizowali wnioski o zasiłki, czy produkcja programów komputerowych, które mają wychwycić grupę podejrzanych? Ile prowadzenie spraw sądowych?

Oczywiście nie wszystko jest winą ZUS, bo ten właściwie robi to, co mu prawo nakazuje. No, może poza tempem działania, na co wskazał RPO.

Pytanie zasadnicze to, dlaczego podstawy prawne działania systemu, które umożliwiają manipulacje, od lat nie są zmieniane i zamiast utworzyć prosty system władze brną w taki, w którym przekręty są możliwe? A potem trzeba się ciągać po sądach z tysiącami osób, żeby odzyskać te 50 mln zł...

Dużo większe pieniądze z pewnością wypływają w sposób całkowicie legalny. Nadal zgodna z prawem jest na przykład sytuacja, kiedy kobieta prowadząca działalność gospodarczą podwyższa sobie wymiar kilku składek, by potem brać duży zasiłek macierzyński przez cały rok. Taką możliwość potwierdził wyrok Sądu Najwyższego z 2012 roku, który stwierdzał, że jest prawna możliwość ustalenia podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie w maksymalnej kwocie, bo przepisy nie dopuszczają w tym zakresie żadnej uznaniowości.

dz2w35p

Jakie są szanse na zmiany? Może wzorem równego zasiłku 500+ i wskazany byłby równy zasiłek macierzyński? Jednakowy dla wszystkich w kwocie 2,3 tysiące złotych na rękę miesięcznie (80 proc. obecnej średniej krajowej) to wartość, która pewnie nie zadowoli lepiej zarabiających pań, ale znacznie obniżyłaby koszty systemu, a i ZUSowi oszczędziłaby okazji do toczenia batalii z podejrzewanymi o samo zło kobietami w ciąży, które mimo trudów błogosławionego stanu muszą udowadniać, że nie są wielbłądami. Sądy zresztą też będą mogły się zająć sprawami większej wagi.

dz2w35p

Podziel się opinią

Share
dz2w35p
dz2w35p