Nielegalny parkomat w Łodzi. Jest zawiadomienie do prokuratury
Mieszkańcy Łodzi mogli zapłacić miliony złotych za parking przy ul. Tuwima, choć opłaty były pobierane bezprawnie. Sprawę nagłośniła społeczność LDZ Zmotoryzowani Łodzianie, która złożyła już zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.
Mieszkańcy Łodzi korzystający z parkingu przy ul. Tuwima, niedaleko stacji paliw, przez czternaście lat uiszczali opłaty za postój bez jakiejkolwiek podstawy prawnej. Tak twierdzą przedstawiciele społeczności LDZ Zmotoryzowani Łodzianie. Według nich, miasto pobierało pieniądze od kierowców na drodze wewnętrznej, co jest niezgodne z prawem.
Handluje używanymi samochodami. Tyle musi sprzedać, żeby dobrze żyć
Zawiadomiliśmy Prokuraturę Krajową o możliwości popełnienia przestępstwa przez najwyższe władze Łodzi oraz dyrekcję Zarządu Dróg i Transportu. Opieramy się na twardych dowodach wskazujących, że od 2011 r. aż do maja 2025 r. miasto wyciągało pieniądze z portfeli kierowców bez żadnej podstawy prawnej i statutowej, ponieważ teren ten nie jest drogą publiczną - podkreślił w rozmowie z portalem lodz.wyborcza.pl Jarosław Kostrzewa ze społeczności LDZ Zmotoryzowani Łodzianie.
Zwrócił uwagę, że wielokrotnie próbował uzyskać wyjaśnienia od Zarządu Dróg i Transportu. Reakcji się jednak nie doczekał.
"Łodzianie mogli stracić miliony złotych"
Urządzenie zniknęło niedawno i parkowanie w tym miejscu jest obecnie bezpłatne, ale mimo tego wielu kierowców dalej płaci za postój, korzystając z pobliskich parkomatów. Opowiedziała o tym pani Agata, która, nie widząc parkomatu, zapytała na stacji paliw, czy powinna uiścić opłatę. Po zapewnieniu, że należy zapłacić, nieświadoma chaosu wniosła opłatę.
- Łodzianie mogli stracić miliony złotych - ocenił Kostrzewa. Władze miasta nie odpowiadają, na co przeznaczono środki pobierane od kierowców za parkowanie.
W zawiadomieniu wysłanym do prokuratury znalazły się zarzuty o nadużycie uprawnień przez lokalne władze oraz dyrekcję ZDiT. Społecznicy domagają się, by śledztwo prowadziła jednostka spoza Łodzi, aby zapewnić rzetelność i bezstronność postępowania.
W piśmie do prokuratury zwrócono także uwagę, że nagłe usunięcie parkomatu po interwencjach może zostać odebrane jako pośrednie przyznanie się do winy. Zmotoryzowani deklarują, że nie zamierzają rezygnować i oczekują rozliczenia osób odpowiedzialnych za dopuszczenie się tego procederu.
Tomasz Andrzejewski z Zarządu Dróg i Transportu poinformował, że płatne parkowanie wprowadzono w tym miejscu w 2003 r. i od tego czasu nie prowadzono zmian, które wymagałyby weryfikacji uchwały.
- W takich przypadkach, można pobierać opłaty na podstawie odrębnych przepisów, co ma zastosowanie w innych lokalizacjach, gdzie parking znajduje się na terenie miasta, ale nie znajduje się w pasie drogi. Obecnie jednak kierowcy nie muszą wnosić opłat na parkingu przy Orlenie na placu Komuny Paryskiej - podkreślił.
źródło: lodz.wyborcza.pl