Niemiecki browar na skraju upadku. Zagrożonych jest 300 miejsc pracy
Eichbaum, niemiecki browar z siedzibą w Mannheim, założony w 1679 roku, zmaga się z poważnymi trudnościami finansowymi, które zmusiły firmę do złożenia wniosku o upadłość. Od przyszłych decyzji zależy los około 300 pracowników.
Jak podaje serwis Merkur.de, sąd wszczął już postępowanie upadłościowe, a wierzyciele mają czas do 11 lutego 2026 roku, aby zgłaszać swoje roszczenia. Wniosek o upadłość browar Eichbaum złożył pod koniec października 2025 roku.
Wydali 1,7 mln na budowę domu. Tak urządzili swoją sypialnię
Niemiecki browar Eichbaum złożył wniosek o upadłość
Jak podaje serwis Merkur.de, głównym powodem problemów finansowych była utrata popytu na poziomie krajowym i międzynarodowym. Eichbaum znalazł się również w trudnej sytuacji z powodu spadku obrotów w Rosji.
Firma dostarcza swoje produkty do ponad 60 krajów na całym świecie, jednak to nie wystarczyło, by zrównoważyć straty. Wśród produktów Eichbaum można wymienić m.in. premium pils Ureich, Eichbaum helles, lemoniady czy inne alkohole z tamtejszej destylarni, takie jak likiery bądź whisky.
W nadziei na przyszłość, browar poszukuje potencjalnych inwestorów, którzy mogliby wspomóc jego restrukturyzację oraz umożliwić zachowanie miejsc pracy.
Dyrektorzy browaru przekazali, Uwe Aichele i Frank Reifel, że nawiązano już pierwsze kontakty w celu kontynuacji działalności.
Niedawno ogłoszono, że Eichbaum sprzedał swoją markę Karamalz wraz z produkcją firmie Veltins. Cena sprzedaży nie została podana. Rzecznik rady zakładowej przypuszcza, że wpływy ze sprzedaży nie były w stanie ustabilizować sytuacji finansowej browaru.
Problemy browarów w Europie
Ze spadkiem sprzedaży zmaga się wiele koncernów produkujących piwo. W Niemczech po 170 latach działalność zakończył browar Lang-Bräu z Bawarii. W Polsce w ubiegłym roku upadłość ogłosił także istniejący od 1856 r. Browar Kościerzyna. W tym samym czasie działalność zakończył Browar Wrężel, którego wyroby można było znaleźć m.in. w Auchan, Lidlu i Carrefourze.
W rozmowie z WP Finanse Bartłomiej Morzycki, dyrektor Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie tłumaczył, że branża musiała w ostatnim czasie mierzyć się z dwoma dużymi wyzwaniami - pandemią, przez którą trzeba było zamknąć restauracje, puby oraz odwołać imprezy masowe, a następnie z wysoką inflacją.
"Surowce, proces produkcji i dystrybucja to łącznie aż 2/3 końcowej ceny piwa. Wzrost ich cen był dla branży ogromnym ciosem. W ciągu zaledwie trzech lat średnia cena piwa na półkach wzrosła o 35 proc. Nigdy wcześniej rynek nie obserwował takich zmian. A piwo jest takim napojem alkoholowym, który jest bardzo wrażliwy na cenę" - dodawał dyrektor Browarów Polskich.
Źródło: Merkur.de, WP Finanse