Trwa ładowanie...
bezrobocie

"Utrzymuje mnie mama rencistka. Jak żyć?"

Bycie bezrobotnym przez wiele miesięcy może załamać człowieka, szczególnie jeśli chce pracować, a z zatrudnieniem są kłopoty

Share
"Utrzymuje mnie mama rencistka. Jak żyć?"
d3bydld

- Kim jest pan z zawodu?

- Kuśnierzem, jednak chociaż kształciłem się w tym zawodzie, nigdy w nim nie pracowałem. Tak dawno skończyłem szkołę zawodową w tym kierunku, że już niemal nic z tego nie pamiętam. Raczej nie potrafiłbym uszyć kożucha. W sumie od zawsze związany byłem z handlem, bardziej jako pomoc w sklepie niż sprzedawca. Przywoziłem towar, rozkładałem na półkach. Przy kasie bałem się stać, chyba nawet bym się do tego nie nadawał. Od dziecka mam problemy zdrowotne, więc było sporo przeszkód bym pracował jak każdy inny pracownik, choć bardzo chciałem.

- Stracił pan jednak pracę.

- Tak. Sklep osiedlowy, w którym pracowałem przez wiele lat, został zamknięty. Żyję w mieście, gdzie jest ok. 80 tys. mieszkańców. Cały czas powstają tu dyskonty. Ceny mają niższe, więc ludzie tam wolą robić zakupy. Jednak są też tego smutne konsekwencje. Osiedlowe sklepy nie maja racji bytu, a co za tym idzie ich wieloletni pracownicy nie mogą zarobić na chleb lub robią to z ogromnym trudem. Właściciele miejsca, w którym pracowałem przez wiele lat, bardzo dużo wysiłku wkładali w utrzymanie swojej firmy. Nie udało się.

d3bydld

- Jak długo jest pan bezrobotny?

- Około dwóch lat. Wydaje mi się, że to zupełnie sporo.

- Nie szukał pan pracy na własną rękę?

- Szukałem, ale nie jest to proste. Powodów jest kilka. Tak jak wspomniałem, mam problemy zdrowotne. Nie wykonam każdej pracy, więc pole manewru mam ograniczone. Nie bez znaczenia jest też to, że pracy w mieście zwyczajnie brakuje. Ja naprawdę chcę pracować, ale chęci nic nie dają. Tu gdzie mieszkam praktycznie nie ma zakładów pracy. W mediach cały czas słyszę, że kolejne większe firmy z regionu zgłaszają zwolnienia grupowe. Ludzie są biedni, a bezrobocie ciągle rośnie. Spotykam wiele osób, nawet z wyższym wykształceniem, które tak długo jak ja nie mogą znaleźć pracy. Właśnie dlatego młodzi za pracą uciekają do dużych miast, do Gdańska, Gdyni.

- Jest pan zarejestrowany w urzędzie pracy?

- Tak, ale nie mam prawa do zasiłku. W urzędzie też nie potrafią mi pomóc. No, raz była praca dla mnie. Cieszyłem się jak dziecko. Byłem nawet w zakładzie pracy do którego mnie skierowano, gdzie pokazywano mi co będę robił. Byłem wniebowzięty, zarobki miały być przyzwoite. Śniłem po nocach, że nareszcie zmieni się moje życie.

- Co się stało? Zrezygnował pan?

- Raczej ze mnie zrezygnowano. Dostałem skierowanie na badania lekarskie. Lekarz stwierdził, że mam zbyt słaby wzrok, słuch, kłopoty neurologiczne i wiele innych problemów zdrowotnych. Krótko mówiąc okazało się, że nie nadaję się nawet do prostych prac w tym konkretnym miejscu.

d3bydld

- Może watro pomyśleć o własnej firmie?

- Myślałem i o tym, ale każdy pomysł wydaje mi się na tyle słaby, że nie wróży sukcesu. Głównie dlatego, że w urzędach mocno okrojono środki na aktywizację bezrobotnych. Ja sam nie mam pieniędzy, żeby zainwestować na początek w jakikolwiek biznes. Już samo zarobienie na ZUS i inne składki wydaje się karkołomne.

- Ile ma pan lat?

- Czterdzieści dwa.

- Czy bycie bezrobotnym jest frustrujące?

- Jest i to ogromnie. Wszyscy dookoła widzą, że jestem nerwowy i nie mogę znaleźć sobie nigdzie miejsca. Na szczęście nie mam rodziny na utrzymaniu, bo gdyby tak było, to nie wiem czy bym to wytrzymał.

d3bydld

- Z czego pan się utrzymuje?

- Ciężko mi o tym mówić, ale utrzymuje mnie mama rencistka. Czasami pomagam przy opiece nad starsza osobą. Latem pomagałem skopać ogródek. Przy tego typu pracach zarobię jakieś 100 zł. Lepsze to niż nic i zajęcie jakieś mam. Staram się nie korzystać z autobusów. Gdzie mogę, tam dojdę na pieszo. Nie piję alkoholu, więc na skromne życie nie potrzebuję wielkich pieniędzy. Chciałbym je jednak uczciwie zarobić, by móc godnie żyć.

ml

  • nazwisko do wiadomości redakcji
d3bydld

Podziel się opinią

Share
d3bydld
d3bydld