Były wiceminister o Ukrainie. Mercosur "to jest pikuś" przy tym
Michał Kołodziejczak alarmuje o zagrożeniach związanych z integracją Ukrainy z UE. Jego zdaniem, unijne aspiracje Ukrainy mogą wpłynąć na polski rynek rolny.
Michał Kołodziejczak, były wiceminister rolnictwa, zwraca uwagę na potencjalne wyzwania związane z wejściem Ukrainy do Unii Europejskiej.
Zełenski mówi, że będą w 2027 roku gotowi, by wyjść do UE. Mamy tutaj realne zagrożenie. Mówimy o zagrożeniu Mercosurem, ale to jest pikuś w porównaniu do Ukrainy – ocenił Kołodziejczak w programie „Gość Radia ZET”.
Kołodziejczak podkreśla, że rolnicy powinni wskazywać na zagrożenia na europejski rynek.
A jednym z zagrożeń jest Ukraina – powiedział Michał Kołodziejczak
"To koniec Unii Europejskiej". Rolnicy rozgoryczeni decyzją UE
W trakcie sprawowania funkcji wiceministra, Kołodziejczak miał postulować o zwiększenie kontroli na granicy polsko-ukraińskiej.
Kiedy byłem wiceministrem, ustaliłem z Ministerstwem Zdrowia większą ilość badań na granicy polsko-ukraińskiej. Tam przekroczenia pestycydów występowały sporadycznie – wyjaśniał w Radiu ZET. Dodatkowo podkreśla profesjonalizm dużych ukraińskich gospodarstw, które jego zdaniem są dobrze wyposażone i zarządzane.
Zdaniem gościa Radia ZET temat umowy z Mercosur stał się narzędziem w rękach polityków. Jak relacjonuje były wiceminister rolnictwa, zapytał jednego z polityków PiS – byłego ministra – dlaczego tak mocno nagłaśniają Mercosur, skoro jego realny wpływ jest niewielki. W odpowiedzi usłyszał, że to "nośny" wątek: łatwo go podchwycić, bo większość ludzi "na ulicy" i tak go nie rozumie.
Co dalej z umową z państwami Mercosuru?
Parlament Europejski poparł wniosek o skierowanie umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosuru do Trybunału Sprawiedliwości UE, aby sprawdzić zgodność porozumienia z unijnymi traktatami. Za głosowało 334 europosłów, przeciw 324, a 10 wstrzymało się od głosu.
Skierowanie wniosku do TSUE oznacza, że głosowanie w sprawie ratyfikacji umowy w PE zostanie opóźnione prawdopodobnie o co najmniej kilka miesięcy.
Do zatwierdzenia umowy doszło mimo masowych protestów rolników w wielu europejskich krajach. Unijni farmerzy obawiają się otwarcia rynku na produkty rolne z Mercosuru, które są produkowane taniej, bo m.in. nie muszą spełniać wysokich standardów sanitarnych UE.
Porozumienie wprowadzi preferencje celne dla producentów niektórych produktów rolnych z krajów Mercosuru. Według szefowej KE Ursuli von der Leyen umowa może przynieść europejskiemu sektorowi motoryzacyjnemu wzrost eksportu nawet o 20 mld euro, czyli o 200 procent.
Źródło: Radio ZET, money.pl, PAP