Liczący ponad cztery tysiące kilometrów gazociąg pozwoli na bezpośredni przesył gazu z podmorskich złóż w Zatoce Bengalskiej do Chin. Będzie mógł być także wykorzystywany do transportowania gazu kupowanego przez Chiny w krajach Zatoki Perskiej i przywożonego w rejon birmańskiego wybrzeża statkami. Opozycja birmańska twierdzi, że zyski z tej inwestycji, sięgające niemal miliarda dolarów rocznie, zostaną wykorzystane przez rządzącą juntę jedynie w celu zakupu broni oraz wzmocnienia sił aparatu represyjnego.
Budowa gazociągu pociągnie za sobą także konieczność licznych przesiedleń ludności. Opozycjoniści zwracają uwagę, że w ostatnich latach w Birmie dochodziło do przymusowych wysiedleń na masową skalę wskutek realizowania przez władze inwestycji przemysłowych. Przesiedlanej ludności nie zapewniano godziwych warunków życia. Birmańscy opozycjoniści podkreślają, że ponad czterdzieści chińskich firm realizuje w Birmie około dwustu projektów przemysłowych, ale ludność kraju nie odczuwa pożytków z realizacji tych przedsięwzięć.