Nad jeziorem stanął żuraw. W mieście boją się wieży milionera
Prywatne plaże, wieże widokowe. Mieszkańcy Olsztyna obawiają się, że prędzej czy później, może na mapie miasta pojawić się inwestycja, która zaburzy krajobraz nad największym jeziorem w stolicy województwa warmińsko-mazurskiego. Czy Olsztynowi grozi przeinwestowanie?
Mieszkańcy Olsztyna zaczęli z niepokojem spoglądać w stronę jeziora Ukiel i powstającej tam wieży, która – zdaniem części z nich – może zaburzyć krajobraz w okolicy największego olsztyńskiego jeziora.
Obawy wynikają z faktu, że inwestor nie przekazał opinii publicznej wizualizacji obiektu, bo nie ma też takiego obowiązku. W mediach ratusz podkreśla, że inwestycja ma zgody.
- Jestem z jednej strony zadowolony, że w mieście pojawiają się nowe inwestycje, zwłaszcza że Olsztyn bywa postrzegany jako swego rodzaju biała plama na mapie kraju. Z drugiej jednak strony mam poważne obawy przed przeinwestowaniem terenów w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora. Niepokoi mnie także to, że prywatne przedsięwzięcia coraz częściej zawłaszczają wspólne przestrzenie wokół jez. Ukiel. To jedne z najcenniejszych miejsc w mieście – nie tylko z punktu widzenia deweloperów, ale również mieszkańców, którzy chcą po prostu swobodnie spacerować nad jeziorem - mówi WP Finanse mieszkający na olsztyńskich Dajtkach Adrian.
Rewolucja w kolędzie. Ksiądz zobaczy, ile dajemy w "kopercie"
Wieża milionera w Olsztynie
Jej realizację zapowiadano już w 2023 r., jednak dopiero gdy nad półwyspem pojawił się kilkudziesięciometrowy żuraw, mieszkańcy zaczęli zadawać pytania, czy deklarowana wieża widokowa faktycznie jest jedynym celem inwestycji. Jak pisała lokalna "Wyborcza" z Olsztyna, wcześniejsze komunikaty utrzymane były w optymistycznym tonie – mówiono o nowej atrakcji turystycznej dla miasta oraz tajemniczym, zamożnym inwestorze.
Z czasem wyszło na jaw, że stoi za nią Szymon Ruta, syn Heronima Ruty, wieloletniego współpracownika Zygmunta Solorza-Żaka. Sam Heronim Ruta przez lata pozostawał postacią niemal niewidoczną publicznie, choć jeszcze w 2019 r. jego majątek szacowano na 1,4 mld zł. Podobny dystans do mediów zachowuje dziś jego syn, dotąd znany głównie z udziału w rajdach samochodowych, w tym w Rajdzie Dakar – pisała "Wyborcza Olsztyn".
Przedsiębiorca w latach 2019–2020 nabył od prywatnej spółki działkę obejmującą niemal cały półwysep w północnej części jeziora. Wcześniej teren ten należał do znanego olsztyńskiego przedsiębiorcy Tobiasza Niemiro, który zmarł tragicznie w 2019 r. Wkrótce potem Ruta junior dokupił od miasta sąsiednią parcelę za 6 mln zł, choć jej cena wywoławcza wynosiła 1,9 mln zł – przypomina lokalny dziennik.
Stobnica symbolem samowoli
Obawy tego typu nie są niczym nowym. Niemal każda inwestycja mogąca w jakiś sposób ingerować w krajobraz miast i miasteczek wywołuje podobne emocje, czego symbolem stał się "zamek w Stobnicy". Także w tym przypadku w przestrzeni medialnej i w sieci pojawiły się głosy, że budowla może okazać się zbyt monumentalna – podobnie jak jej głośny poprzednik z Wielkopolski.
Tym bardziej że okolice jeziora Ukiel to popularne miejsce spotkań olsztynian i turystów. Latem to tam w dużej mierze przenosi się życie stolicy województwa warmińsko-mazurskiego. Jest to teren, który z punktu widzenia prowadzenia biznesu związanego z HoReCa jest niezwykle atrakcyjny, a okoliczne działki należą do najdroższych w mieście.
W rejonie jeziora Ukiel realizowanych jest kilka dużych projektów mieszkaniowych i apartamentowych. W sumie powstają tam setki lokali – od kameralnych budynków po większe kompleksy liczące po kilkadziesiąt, a nawet ponad 150 apartamentów. Inwestycje obejmują także lokale usługowe, podziemne parkingi, strefy rekreacyjne, a w części przypadków dostęp do mariny lub plaży. Projekty kierowane są zarówno do osób szukających mieszkań na stałe, jak i inwestorów zainteresowanych wynajmem krótkoterminowym.
Jako radny od dawna mam zapaloną czerwoną lampkę, jeśli chodzi o tereny wokół jeziora Ukiel. To pokłosie decyzji sprzed lat, kiedy sprzedawano bardzo cenne działki w najatrakcyjniejszych przyrodniczo miejscach. Odbywało się to za milczącą zgodą większości rządzącej w radzie. Te decyzje miały zasilać budżet miasta, ale zawsze było wiadomo, że takich terenów nie mamy w nieskończoność, a przedsiębiorcy nie kupują ich po to, by leżały odłogiem – mówi nam olsztyński niezależny radny i aktywista Mirosław Arczak.
Dodaje, że w jego odczuciu trzeba rozdzielić dwie kwestie. Z jednej strony jest uchwalanie prawa lokalnego, czyli miejscowych planów zagospodarowania, za które odpowiada rada miasta. Z drugiej – jego realizacja, za którą odpowiada prezydent i urzędnicy. Decyzje o których piszemy, wydał były prezydent Piotr Grzymowicz.
- Dziś wydaje się, że formalnie wszystko odbywa się zgodnie z przepisami, ale przedsiębiorcy często obiecują potencjalnym klientom bardzo dużo. Dopóki jednak nie mają zezwoleń i nie zaczynają budowy, sprzedają w zasadzie "kota w worku" – mówi Arczak.
Tak miało miejsce np. w przypadku jednej z nieruchomości, której inwestor chwalił się prywatną plażą, na którą – jak pisała lokalna "Wyborcza" – nie ma zezwolenia. Oczywiście to na szczęście wciąż wyjątki, ale jeziora i ich stan, to sprawy ważne mieszkańcom Olsztyna.
Naukowców i mieszkańców zaczyna niepokoić czystość i stan jeziora Ukiel, które kiedyś należało do najczystszych. Zdaniem badaczy głównymi przyczynami pogarszającego się stanu akwenu są inwestycje przy linii brzegowej oraz działalność rolnicza. Pojawiają się też sygnały o inwazyjnych gatunkach i zakwitach.
Podczas jesiennej konferencji na temat stanu jeziora Uniwersytet Warmińsko-Mazurski zapowiedział badania fizykochemiczne wód i osadów oraz rozpoznanie zlewni. Wody Polskie zapowiadają kontrole.
Miasto chce odkupić całe jezioro
Zdaniem radnego, problemem są też nadużycia: nielegalne plaże, niszczenie trzcinowisk, wycinanie drzew czy samowolnie budowane pomosty. Często jest to wkalkulowane w model biznesowy, bo kary są niewielkie, a postępowania trwają długo. Nawet jeśli po dwóch–trzech sezonach dojdzie do rozbiórki, inwestycja potrafi się już zwrócić.
Jako samorząd rozpoczęliśmy starania o formalne przejęcie od Wód Polskich własności nad Ukielem (jeziora w Polsce jako własność Skarbu Państwa należą głównie do Wód Polskich - RED.), ale to dopiero początkowy etap tej procedury - mówi nam niezależny olsztyński radny.
Jak podkreśla Arczak, trzeba znaleźć balans między potrzebami ekonomicznymi miasta a jakością życia mieszkańców.
Olsztyn wciąż może przyjąć jeszcze pewną liczbę turystów, a wyzwaniem jest raczej wydłużenie sezonu. Wysokiej jakości obiekty noclegowe mogą w tym pomóc. Ale jeśli chodzi o tereny wrażliwe przyrodniczo, konieczna jest większa kontrola i realna egzekucja prawa. Przedsiębiorcy dobrze znają luki w przepisach albo decydują się na działania niezgodne z prawem, bo często im się to po prostu opłaca – podsumowuje radny.
Michał Krawiel, dziennikarz WP Finanse i money.pl