Dał ogłoszenie, przyszło 900 CV. Mówi, że złote czasy się skończyły
W branży IT liczba kandydatów na jedno miejsce osiąga rekordowe poziomy. Wojciech Balcerzak, rekruter specjalizujący się w branżach technicznych mówi, że rynek staje się coraz trudniejszy z powodu rosnących kosztów energii i wysokich stóp procentowych - pisze "Gazeta Wyborcza".
Wojciech Balcerzak, rekruter zajmujący się pozyskiwaniem pracowników w branżach technicznych, podkreśla w rozmowie z dziennikiem, że złote czasy dla informatyków dobiegły końca.
„Daliśmy ogłoszenie. Poszukiwaliśmy senior Java ze znajomością AI. Już pierwszego dnia otrzymaliśmy ponad 900 zgłoszeń” - wspomina.
Nalot służb w trzech województwach. Gang zatrudniał na lewo migrantów
Zmiany na rynku pracy
Wśród kluczowych przyczyn tej sytuacji Balcerzak wymienia rosnące koszty energii oraz wzrost stóp procentowych, przez który firmy zaczęły ostrożniej obchodzić się z pieniędzmi. Jego zdaniem, przy zaniku rentowności projektów spowodowanym wysokimi kosztami, branża IT musi dostosować się do nowych realiów.
Dodatkowym wyzwaniem jest rozwój sztucznej inteligencji, który redukcją liczbę zatrudnionych programistów w firmach. Wiele zadań zostaje także przeniesionych do krajów takich jak Indie, gdzie koszty pracy są niższe.
Łukasz Kizinkiewicz z Relativity Poland tłumaczy natomiast GW, że stanowiska juniorskie zwykle przyciągają najwięcej aplikacji. W przypadku stanowisk seniorskich liczba aplikacji wynosi zwykle od kilku do kilkudziesięciu.
"Wiele osób próbuje rozpocząć karierę w branży IT, do tego bootcampy i różnego rodzaju kursy znacząco zwiększyły liczbę kandydatów, a liczba ofert dla juniorów jest ograniczona – stanowią one niewielki procent ogłoszeń. Firmy częściej poszukują bardziej doświadczonych specjalistów – około 70 proc. ofert skierowanych jest do seniorów lub osób na wyższym poziomie" – zauważył ekspert.
Spadek zarobków w IT
Jak pisaliśmy w WP Finanse, problemem z którym zmagają się pracownicy IT jest również spadek wynagrodzeń. Ubiegłoroczny raport Just Join IT pokazał, że juniorzy na umowie o pracę chcieliby zarabiać ok. 10 tys. zł brutto, ale ich realne zarobki oscylują około 8 tys. zł.
Midzi oczekiwali 15 tys. zł, pracodawcy oferowali im 12 tys. zł. Podobne rozbieżności były widoczne w przypadku seniorów - odpowiednio 23 tys. i 18 tys. zł. Oczekiwania związane z wynagrodzeniami mijały się z realiami średnio o 20 proc.
Źródło: "Gazeta Wyborcza", WP Finanse