Trwa ładowanie...

Lidl Podróże wchodzi do Polski. Dyskont chce podbić kolejny rynek

Lidl rusza ze sprzedażą wycieczek turystycznych - dowiedziała się Wirtualna Polska. Jednocześnie sieć zadebiutuje w handlu internetowym, bo właśnie przez internet zamierza sprzedawać wyjazdy. Z dyskontem polecieć będzie można i na Dominikanę, i narty we Włoszech, ale także wykupić spa w polskich górach. Ceny? Sieć przyznaje, że to ma być jeden z wyróżników ich ofert.

Share
Lidl Podróże wchodzi do Polski. Dyskont chce podbić kolejny rynek
Źródło: Lidl, Fot: Materiały prasowe
d2mmt1h

- Pokazaliśmy Polakom, jak wyglądają kuchnie świata, teraz chcemy pokazać Polakom świat od kuchni – mówi Maksymilian Braniecki, prezes Lidl Polska.
Wzorując się na ofertach z niemieckiego Lidla, również ten w Polsce zaczyna sprzedawać wycieczki pod marką Lidl Podróże. To będzie pierwszy tego typu przypadek w naszym kraju. Wprawdzie już od kilku lat Biedronka oferuje przy okazji tygodni tematycznych oferty turystyczne, ale robi to jedynie okazjonalnie. Skala działania niemieckiego konkurenta też będzie zupełnie inna.

Lidl będzie mieć własne centrum sprzedaży, co dwa tygodnie nową ofertę wyjazdów, współpracować będzie z kilkoma biurami turystycznymi z dedykowanymi tylko dla niego wycieczkami. Tygodniowego wypoczynku w Grecji czy weekendu w polskich górach nie będzie można jednak wrzucić do koszyka z masłem i kilogramem ziemniaków - w kasie wycieczki nie kupimy.

d2mmt1h

Sieć uznała, że jak się sprzedaje tak ekskluzywny produkt, to trzeba to robić w bardziej intymnej atmosferze. Sklepy będą więc jedynie miejscem, gdzie klient znajdzie katalogi z ofertami (pierwszy znajdzie się w sklepach już we wtorek 12 września). Zarezerwować termin, dokupić dostawkę czy dodatkową atrakcję będzie można przez call center oraz dedykowaną stronę internetową. To druga nowość dla Lidla. Sieć jako pierwszy dyskont w kraju zacznie bowiem wykorzystywać e-commerce.

Ruszają wycieczki na wrak Titanica

Dyskont nie będzie też biurem turystycznym, a jedynie agentem. Oznacza to, że jego rola ograniczy się do sprzedaży wycieczek z logo Lidl Podróże. Za ich organizację odpowiadać będą współpracujące z nim polskie firmy - Volare Travel, Rainbow, Prestige Tours czy Unique Moments.

Ponieważ rynek już dziś jest konkurencyjny, więc ceny mają być atrakcyjne, ale nie będzie to przecena o 30 czy 40 proc.
Sieć nie będzie sprzedawać też last minute, bo w ich modelu nawet co cztery tygodnie wszystkie wycieczki w katalogu będą nowe. Gwarantują jednak, że to co zostanie wydrukowane w gazetce wyłożonej w sklepie, nie zmieni ceny.

d2mmt1h

- Chcemy oferować coś więcej niż tylko wycieczkę. Naszym zadaniem będzie sprzedaż doświadczeń. Jeśli więc wczasy to z nurkowaniem, degustacją wina albo kursem barmańskim – tłumaczy Adam Dudziński, szef projektu Lidl Podróże. W przyszłości możliwy będzie na przykład wspólny wyjazd z Karolem Okrasą na lekcje gotowania.

W pierwszej gazetce ma się znaleźć sporo aktywnego wypoczynku zimowego, a więc na przykład wypady na narty do Austrii. Jak dodaje Dudziński poza egzotyką, tradycyjnym kierunkami takimi jak Włochy czy Grecja, sieć bardzo mocno stawia na Polskę. Tu ceny mają być już mocno konkurencyjne – Lidl liczy bowiem na duże zainteresowanie. Weekendowy pobyt w czterogwiazdkowym hotelu w sercu polskich Tatr będzie można kupić za 300 zł.

Po co Lidl w ogóle sprzedaje wycieczki? Po pierwsze aby urozmaicić ofertę, po drugi aby przyciągnąć nowych klientów, po trzecie, żeby zarobić. Marże mogą być tu dużo wyższe niż na jogurcie i kiełbasie. A i kwota transakcji różni się diametralnie. Szacuje się, że średnia wartość zakupów klienta polskiego dyskontu to ok. 40 zł.

Tymczasem jedna wycieczka to ok. 1,5-2 tys. zł. Jak do Bułgarii poleci rodzina, to w sumie jest to nawet 6-8 tys. zł. Aby zrealizować taką sprzedaż w sklepie trzeba obsłużyć 150-200 klientów.

d2mmt1h

Z drugiej strony Lidl sporo ryzykuje. Wczasy to jednak dla Polaków produkt premium – skoro wydajemy już te kilka tysięcy złotych, to chcemy być obsłużeni jak królowie. Spóźniony samolot, jeden problem w hotelu i klient po powrocie na zakupy pójdzie do Tesco albo Biedronki.

- Zdajemy sobie sprawę z tego ryzyka. Jesteśmy jednak na nie przygotowani. Poza tym blisko współpracować będziemy z naszymi partnerami, czyli biurami turystycznymi - mówi Dudziński. Jak dodaje, przewoźnicy, lokalizacje i hotele są sprawdzone.

Wydaje się, że ryzyko warte jest jednak podjęcia. Lidl od lat sprzedaje już swoje wycieczki w Niemczech i kilku innych krajach. Projekt okazał się też hitem w Rumunii. Czy podobnie będzie w Polsce? Czas pokaże.

d2mmt1h

Podziel się opinią

Share
d2mmt1h
d2mmt1h