Trwa ładowanie...
d4a91t9
d4a91t9
turystyka

Narciarskie kurorty budzą się z wieloletniego snu

Zapowiada się dobry sezon dla właścicieli górskich pensjonatów i stacji narciarskich. Śnieg sypnął już na początku listopada. Tydzień temu ruszyły pierwsze wyciągi w Szczyrku, Zieleńcu, na Nosalu w Zakopanem i Jaworzynie Krynickiej. W najbliższą sobotę uruchomione zostaną także w Korbielowie i Wierchomli.
Share
d4a91t9

Ta ostatnia miejscowość, położona w Beskidzie Sądeckim, dzięki inwestycjom o wartości ponad 40 mln zł stanie się jednym z ciekawszych miejsc do uprawiania sportów zimowych w Polsce. W tym roku przybyła jej nowoczesna, sztucznie naśnieżana i w pełni oświetlona trzykilometrowa nartostrada. Trasę obsługiwać będzie czteroosobowa kolej krzesełkowa o długości 1525 m oraz 900-metrowy wyciąg orczykowy. Łącznie w Wierchomli będzie więc już 12 wyciągów, a łączna długość tras przekroczy 15 kilometrów.

_ Będzie to inwestycja nietypowa, bo połączy dwie doliny: Wierchomlę i Muszynę. Narciarze będą mogli wjechać wyciągami na szczyt Pustej Wielkiej, a stamtąd zjechać po drugiej stronie góry najnowszą nartostradą w dół do Muszyny _ – mówi Piotr Stalęga, rzecznik prasowy stacji. Coraz więcej polskich ośrodków zdaje sobie sprawę, że aby przyciągnąć do siebie turystów, muszą poprawić infrastrukturę. W polskich górach przybywa inwestycji nowoczesnych, których nie powstydziłyby się nawet alpejskie stacje narciarskie. Stare kurorty nabierają nowego wyrazu.

Pod koniec grudnia firma powiązana z Sobiesławem Zasadą zapowiada uruchomienie ośmioosobowej kolejki gondolowej w Świeradowie-Zdroju. Będzie miała długość 2172 m. W ciągu godziny przewiezie ponad 2 tys. narciarzy, do których dyspozycji będzie 2,5-kilometrowa trasa zjazdowa. W Zakopanem w połowie grudnia Polskie Koleje Linowe uruchomią wyremontowaną za 60 mln zł nowoczesną kolejkę na Kasprowy.

d4a91t9

Przestronne sześćdziesięcioosobowe wagoniki będą mogły przewieźć 360 osób na godzinę, dwa razy więcej niż dotychczas. Także mniejsze stacje zastępują krzesełkami stare, niewygodne wyciągi orczykowe lub talerzowe. Coraz więcej właścicieli łączy siły i uruchamia wspólne karnety narciarskie.

W Białce Tarzańskiej całodzienny karnet uprawniający do korzystania z 17 wyciągów orczykowych i trzech krzesełkowych na trasach o łącznej długości 15 km kosztuje 70 zł, sześciodniowy – 320 zł. Na turystycznej mapie Polski wyrastają też zupełnie nowe ośrodki. Tegoroczną nowością będzie m.in. stacja narciarska na Łysej Górze koło Limanowej. Powstaje tu np. czteroosobowy wyciąg krzesełkowy i trasa o długości ponad 1 km.

Liczba wyciągów i kolejek rośnie z roku na rok. W 2006 r. w naszych górach było już 715 wyciągów narciarskich, rok wcześniej – 691. Liczba kolejek wzrosła z 54 do 62. Wszystko po to, by zwabić jak najwięcej turystów, bo dobrze zorganizowana stacja narciarska to dochodowy interes. W 2005 r. przychody Wierchomli przekroczyły 10 mln zł, a zysk – ok. 3 mln zł.
W ubiegłym roku odwiedziło ją ok. 180 tys. turystów. Jest tu wszystko, czego potrzeba narciarzowi: hotel na 200 miejsc, kawiarnie, pizzerie, ośrodek spa, baseny, jacuzzi, przedszkole dla dzieci, przechowalnia na 2 tys. par nart, bezpłatny parking dla 500 samochodów. Skorzystali też okoliczni mieszkańcy: w ciągu 10 lat Wierchomla z wioski zabitej deskami, w której było zaledwie 20–30 miejsc noclegowych, przekształciła się w małe miasteczko, w którym można zakwaterować 3 tys. osób. Powstały restauracje, pizzerie, punkty usługowe.

_ W 2009 r. będę chciał wprowadzić Wierchomlę-Muszynę na giełdę _ – zapowiada Krzysztof Brzeski, prywatny inwestor, który postawił na to miejsce. _ Po to, by dalej inwestować. Niestety, pod względem inwestycji wciąż dzieje się u nas nieporównanie mniej niż na przykład na Słowacji. _

d4a91t9

_ Nasze ośrodki trochę przespały koniunkturę narciarską. Dopiero w ostatnich dwóch, trzech latach zaczynają się budzić _ – ocenia Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki.

Chętnych do inwestycji są setki, ale powstrzymują ich liczne bariery, m.in. biurokracja i trudności w porozumieniu z właścicielami gruntów.

_ Nowych inwestycji byłoby więcej, gdyby udało się przekonać górali, że na stacji mogą skorzystać wszyscy _ – mówi Jacek Ciszek, redaktor naczelny portalu Skionline.pl.

Przeszkody piętrzą też ekolodzy, którzy nie godzą się na wyrąb lasów, czy instalowanie oświetlenia stoków. Umożliwia ono dwukrotne wydłużenie czasu pracy wyciągów i podwojenie przychodów, ale sprawia, że z daleka szczyty przypominają olbrzymie torty urodzinowe. Załatwianie pozwoleń na budowę nartostrady z Wierchomli do Muszyny trwało prawie siedem lat.

Jeszcze dłużej, kilkanaście lat, o zgodę na remont kolejki na Kasprowy czekały Polskie Koleje Linowe. Mimo tych przeszkód, popularne miejscowości w górach coraz mniej przypominają prowincjonalne przysiółki z czasów PRL, a coraz bardziej alpejskie kurorty.

Joanna Pieńczykowska, Tomasz Jurczak
POLSKA Głos Wielkopolski

d4a91t9

Podziel się opinią

Share
d4a91t9
d4a91t9