Trwa ładowanie...

Straż miejska grozi karą za "kopciucha"? Powołaj się na casus kościoła w Rybniku

Z początkiem roku strażnicy miejscy mają karać mandatami wysokości 500 zł za ogrzewanie budynku tzw. kopciuchem. W niektórych przypadkach mogą jednak od tego odstąpić. Co pokazuje przykład parafii św. Barbary w Rybniku, który opisał lokalny oddział "Gazety Wyborczej".

Share
Straż miejska sprawdza skład dymu, zdjęcie ilustracyjne Straż miejska sprawdza skład dymu, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP, fot: Wojciech Pacewicz
d2rgwrx

2022 ma być rokiem walki o czystsze powietrze w Polsce. Sejm dał wcześniej sejmikom wojewódzkim możliwość uchwalania przepisów, które pozwalają na karanie osób lub podmiotów, które do końca 2021 r. nie zlikwidowały ponad 10-letnie piece bez tzw. tabliczki znamionowej.

Za złamanie przepisów, czyli dalsze korzystanie z "kopciuchów", grozi mandat 500 zł, a w przypadku ujawnienia innych wykroczeń — nawet tysiąc zł. Strażnicy miejscy i gminni, których głównym zadaniem jest m.in. walka ze smogiem, karać mają do skutku. Czyli do wymiany pieca. Dla zatwardziałych, których mandaty i grzywny (nawet do 5 tys. zł) nie ruszają, ustawodawca przewiduje też areszt.

d2rgwrx

Są przypadki, gdy od kary można odstąpić. Tak jest w przypadku kościoła parafii św. Barbary w Rybniku, o czym informuje "Gazeta Wyborcza". Mimo tego, że można mieć wątpliwości co do tego, czy można tu mówić o okolicznościach łagodzących.

Prezydent więcej czasu parafii nie dał

Gazeta podała, że ks. Piotr Rożyk, proboszcz parafii, w grudniu 2021 r. poprosił Piotra Kuczerę, prezydenta Rybnika, o zgodę na ogrzewanie kościoła węglem do czasu zainstalowania nowej kotłowni gazowej.

"Jest to uzależnione od wykonania przyłącza gazowego do kościelnej kotłowni. Projekt samej kotłowni jest już dawno gotowy i zaakceptowany przez Wydział Architektury naszego UM (…), umowa z wykonawcą jest podpisana, tylko nie mamy jeszcze wykonanego przyłącza" – napisał duchowny

Dramatyczny stan powietrza w Polsce. Jesteśmy w światowej czołówce

Wniosek został jednak odrzucony. Po pierwsze dlatego, że termin wymiany "kopciucha" jest ustalony odgórnie. Magistrat ma ponadto wątpliwości, czy parafia zrobiła wszystko, by do nowych przepisów się dostosować. Co wynika z prośby do prezydenta.

d2rgwrx

– Pamiętam informację w marcu zeszłego roku, która pojawiła się na łamach Rybnik.com.pl, o tym, jak ksiądz tłumaczył, że jak się rozpala, to się kopci… Jednocześnie już wtedy zapowiadał, że to ostatni sezon z węglem – powiedziała "GW" Agnieszka Skupień, rzeczniczka magistratu. Wygląda jednak na to, że UM swoje, ale podległa mu straż miejska swoje.

Straż miejska jednak pouczy

Ostatecznie to od kontrolujących zależy, jak drogę wybiorą, by skłonić do wymiany "kopciucha". Innymi słowy — wlepią karę finansową czy pouczą. Prezydent Rybnika parafii więcej czasu na modernizację systemu grzewczego nie dał, ale z doniesień "GW" wynika, że proboszcz parafii może spać spokojnie.

- Jeśli rzeczywiście wymiana źródła ciepła jest w toku, wówczas sprawa skończy się pouczeniem – powiedział gazecie Dawid Błatoń, rzecznik rybnickiej straży miejskiej. Dodał, że parafia nie była jeszcze kontrolowana.

d2rgwrx

– Poza przypadkiem parafii w Boguszowicach [osiedle Rybnika] nie otrzymaliśmy innych informacji dotyczących problemów z wymianą pieców. Pomimo czasowego przesunięcia w parafii św. Barbary także wszystko wydaje się być na dobrej drodze – komentuje natomiast ks. dr Tomasz Wojtal, rzecznik archidiecezji katowickiej.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2rgwrx
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2rgwrx
d2rgwrx