Trzymajcie się, będzie trzęsło

Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) tnie prognozy dla światowej
gospodarki. Spowolnienie dociera także do Polski. Kto ucierpi? Niestety, najbiedniejsi!

Obraz
Źródło zdjęć: © SCX

Światowy wzrost gospodarczy w tym roku będzie niższy wobec ostatniej prognozy o 0,1 proc. i wyniesie 3,5 proc. W roku 2013 rozwój będzie niższy o 0,2 proc. i osiągnie poziom 3,9 proc. Znacznie gorzej wygląda jednak sytuacja państw rozwiniętych. Choć MFW utrzymał szacunki dla ich gospodarek, to i tak będą się rozwijały ponad dwa razy wolniej niż reszta globu. W roku 2012 ich PKB wzrośnie średnio o 1,4 proc. A w 2013 roku o 1,9 proc. To o 0,2 proc. gorzej od poprzedniej prognozy.

MFW wskazuje, że kryzys będzie nie tylko głębszy, lecz także będzie trwał dłużej. Światowa gospodarka traci bowiem swoje podstawy. Dotychczas w czasie kryzysu można było liczyć na zdrowszą sytuację w innej części globu. Podczas załamania gospodarki w latach 2008-2009 światową gospodarkę wspierały Chiny. Wówczas wzrost ich PKB sięgał 9 proc. W 2010 osiągnął 10 proc.

Z ustaleń MFW wynika, że w 2012 i 2013 roku wzrost PKB w Chinach spadnie w okolice 8 proc. Same władze Państwa Środka przewidują, że wskaźnik ten w 2012 roku będzie jeszcze niższy i wyniesie 7,5 proc. Jeśli prognozy się sprawdzą będzie to najgorszy wynik od ponad dwudziestu lat.

Gdy Europę ogarnął kryzys zadłużenia wsparciem były Stany Zjednoczone, których gospodarka po wyjściu z kryzysu finansowego w ostatnich dwóch latach zachowywała się całkiem przyzwoicie. Teraz i ich gospodarka jest zagrożona. Najnowsze analizy Goldman Sachs oraz Deutsche Bank pokazują ostry spadek aktywności gospodarczej. W tej sytuacji gospodarka za oceanem może nie urosnąć w tym roku o spodziewane 2 proc.

Ostatni bastion rozwoju ekonomicznego na Starym Kontynencie - Niemcy, w tym roku zanotują trzykrotnie niższy wzrost niż w 2011 roku. Wyniesie on jedynie 1 proc. Cała strefa euro tylko w pierwszym kwartale 2012 roku skurczyła się o 0,1 proc.

Polska - mimo złych warunków za granicą - ma być liderem. Średni wzrost PKB za 2012 i 2013 rok ma być najwyższy w Europie i należeć do jednych z wyższych na świecie. Będziemy się rozwijać, według NBP, w tempie około 3,5 proc.

Niestety to, co widać w danych ekonomicznych jest mniej dostrzegane przez zwykłych obywateli. Mimo stosunkowo wysokiego wzrostu, nie osiągnie on poziomu, który generowałby nowe miejsca pracy. W 2011 roku polska gospodarka rozwijała się w tempie ponad 4 proc., ale bezrobocie wzrosło i od pół roku utrzymuje się według Eurostatu na poziomie ok. 10 proc. Statystyki GUS mówią o 12,6 proc.

Największym naszym problemem w okresie nadchodzącego spowolnienia będzie nie wzrost PKB, lecz idące wraz z mniejszą dynamiką gospodarczą, ograniczanie miejsc pracy oraz mniejszy wzrost płac.

- Jeśli mamy do czynienia z wysokim bezrobociem, ludzie boją się o swoje miejsca pracy i rezygnują z nacisków na swojego pracodawcę, by dał im podwyżkę. Ewentualnie obniżają jej skalę - mówi Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Wzrost cen w naszym kraju należy do najwyższych na Starym Kontynencie. Gorzej mają jedynie Malta, Estonia i borykające się z ogromnymi problemami Węgry. W pierwszych miesiącach tego roku wzrost płac był wyższy niż wzrost cen, lecz w nadchodzących miesiącach będzie o to znacznie trudniej. Przeciętne wynagrodzenie Polaka w czerwcu wzrosło o 4,3 proc. w stosunku do analogicznego okresu przed rokiem. W czerwcu rok do roku inflacja wyniosła także 4,3 proc. Przy niższym o jedną trzecią wzroście gospodarczym płacom będzie znacznie trudniej dorównać dynamice cen. Tymczasem prognozy NBP na ten rok mówią o inflacji na poziomie 4 proc., czyli zbliżonym do obecnego jej poziomu.

Dodatkowo w największym stopniu podwyżki dotykają mniej zamożną grupę Polaków. Największy wzrost cen dotyczy transportu, energii oraz żywności.

- Te wydatki są dla normalnego człowieka niemożliwe do pominięcia czy zastąpienia, zatem każdy je ponosi. Najubożsi przeznaczają na ten cel o wiele większą część swoich dochodów - tłumaczy Maciej Rapkiewicz z Instytutu Sobieskiego.

Pierwszym znaczącym sygnałem, że kryzys z Zachodu dotarł do naszego kraju był spadek tempa PKB z 4,2 do 3,8 proc. w pierwszym kwartale bieżącego roku. Dobitnie jednak o tym przekonały dane z połowy lipca mówiące o pierwszym od 2009 roku spadku zarówno eksportu, jak i importu.

- To pierwsze tak wyraźne ostrzeżenie przed recesją. Jego znaczenie widoczne jest wówczas, gdy uświadomimy sobie, że aż 77 proc. naszego eksportu trafia do krajów Unii Europejskiej, a z tego ponad połowa do państw strefy euro - wyjaśnia Roman Przasnyski z Open Finance.

Potwierdzeniem tej sytuacji są informacje o czerwcowym spadku tempa produkcji przemysłowej. Choć spodziewano się 4 proc. wzrostu rok do roku, to wyniósł on zaledwie 1,2 proc.

Przed recesją w strefie euro tym razem może nie uchronić nas duży rynek wewnętrzny. Siła nabywcza Polaków bowiem także ucierpi na spowolnieniu. Już widać to po spadku importu i kiepskiej sytuacji na rynku pracy. Gdy pojawią się dane o lipcowej sprzedaży detalicznej, oczyszczone z wpływów Euro 2012, może się okazać, że kupujemy znacznie mniej niż zakładano.

Zarazem eksperci zaznaczają, że problemy nie skończą się wraz z końcem tego roku.

- Ostatnie dane wskazują jednoznacznie na spowolnienie gospodarcze w najbliższych miesiącach. Jednocześnie ewentualne odbicie tego niekorzystnego trendu może nastąpić dopiero w połowie 2013 roku - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.

MFW podkreśla, że i tak kiepskie perspektywy dla światowej gospodarki zrealizują się, jeśli podjęte zostaną odpowiednie kroki. Fundusz podkreśla, że niezbędne jest bardziej efektywne działania w stymulacji wzrostu i przeciwdziałaniu zadłużaniu się w Europie. W Stanach Zjednoczonych z kolei konieczna jest obniżka podatków. Bardziej aktywna powinna być także polityka banków centralnych we wspomaganiu rozwoju, także w państwach rozwijających się.

Wybrane dla Ciebie
Piwa "zerówki". Polacy pokazali paragony. Prawda wyszła na jaw
Piwa "zerówki". Polacy pokazali paragony. Prawda wyszła na jaw
Oni nie dostaną czternastki. ZUS wskazuje kwotę
Oni nie dostaną czternastki. ZUS wskazuje kwotę
KRD zapytał o Pierwszą Komunię. Widełki to pięciu do dziesięciu tys.
KRD zapytał o Pierwszą Komunię. Widełki to pięciu do dziesięciu tys.
Półki uginają się od jego produktów. Gigant obawia się potężnych strat
Półki uginają się od jego produktów. Gigant obawia się potężnych strat
Stracił dojazd do własnego pola. Gigant żąda 2 tys. zł miesięcznie
Stracił dojazd do własnego pola. Gigant żąda 2 tys. zł miesięcznie
Miasto nie ma własnego budżetu. Obcięto wydatki do minimum
Miasto nie ma własnego budżetu. Obcięto wydatki do minimum
Fala rezygnacji z sanatoriów. Tak tłumaczą się pacjenci
Fala rezygnacji z sanatoriów. Tak tłumaczą się pacjenci
Polacy zostają w domu. W tej branży zaczęły spadać długi
Polacy zostają w domu. W tej branży zaczęły spadać długi
Łatwogang bije rekord Guinnessa. Nikt nie zebrał takiej kwoty
Łatwogang bije rekord Guinnessa. Nikt nie zebrał takiej kwoty
Budimex z gigantyczną wpłatą. "Moja mama pracuje w firmie"
Budimex z gigantyczną wpłatą. "Moja mama pracuje w firmie"
Jest na liście najbogatszych Polek. Tyle wpłaciła na akcję Łatwoganga
Jest na liście najbogatszych Polek. Tyle wpłaciła na akcję Łatwoganga
Boom na platformy do rezerwacji noclegów. Wzrost o 203 proc. w Polsce
Boom na platformy do rezerwacji noclegów. Wzrost o 203 proc. w Polsce
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟