Trwa ładowanie...
d24ua2t

Wojna Tesco z Unilever. Produkty znikają z półek, a wszystkiemu winny słaby funt

10-procentowych podwyżek na swoje produkty zażądał od największych brytyjskich sieci handlowych producent żywności, kosmetyków i środków czystości Unilever. Wśród nich było m. in. Tesco, które odmówiło poniesienia cen. W rewanżu producent przestał dostarczać produkty do sklepów.
Share
Wojna Tesco z Unilever. Produkty znikają z półek, a wszystkiemu winny słaby funt
Fot: Paul/Flickr (CC BY-NC-ND 2.0)
d24ua2t

10-procentowych podwyżek na swoje produkty zażądał od największych brytyjskich sieci handlowych producent żywności, kosmetyków i środków czystości Unilever. Wśród nich było m.in. Tesco, które odmówiło poniesienia cen. W rewanżu producent przestał dostarczać produkty do sklepów. - Rzeczywiście mamy problemy z dostępnością produktów Unilevera, ale liczymy, że zostaną one wkrótce zażegnane - powiedział Reutersowi rzecznik sieci. Z kolei, jak poinformował money.pl polski oddział Tesco, sprawa dotyczy tylko rynku brytyjskiego.

Według doniesień zagranicznych mediów, dziesiątki produktów giganta spożywczego, kosmetycznego i przemysłowego Unilever zniknęło ze sklepu on-line, dostępnego dla angielskich klientów. Chodzi o najpopularniejsze proszki do prania, artykuły spożywcze czy kosmetyki. Do koncernu należą bowiem takie marki jak Persil, Dove, Flora, Signal, Domestos, Lipton, Algida, Marmite, Axe czy Rexona (te dwie ostatnie w Wielkiej Brytanii występują jako Lynx i Sure).

Skąd konflikt? Wszystko przez taniejącego od czasu ogłoszenia Brexitu funta. W stosunku do dolara od końca czerwca stracił już prawie 20 proc. i teraz oscyluje wokół 1,2. Podobnie jak do złotego. Jeszcze nieco ponad 3 miesiące temu trzeba było za funta zapłacić blisko 5,80 zł, a teraz wystarczy zaledwie ok. 4,70 zł.

Tak w tej chwili wygląda strona sklepu on-line Tesco (źródło: tesco.com).

d24ua2t

Ponieważ Unilever wiele swoich zakładów produkcyjnych ma poza Wielką Brytanią i musi płacić dostawcom w obcej walucie, krach na funcie mocno uderzył giganta po kieszeni. Żeby powetować sobie straty kursowe, producent zażądał 10-procentowych podwyżek cen od Tesco, ale jak donosi Reuters, również od innych brytyjskich hipermarketów, takich jak Asda, Sainsbury i Morrisons.

Tesco nie zgodziło się na zmianę cen, więc w odwecie Unilever przestał dostarczać swoje produkty. Od środowego wieczora nie można już ich kupić w sklepie on-line, z kolei stacjonarne placówki wyprzedają resztki z ostatnich dostaw. - Rzeczywiście mamy problemy z dostępnością produktów Unilevera, ale liczymy, że zostaną one wkrótce zażegnane - powiedział rzecznik brytyjskiej sieci. Jak donosi na Twitterze Joe Hills, dziennikarz telewizji ITV, Unilever również liczy na szybkie zażegnanie sporu. "Te 10 proc. to i tak niewielka część tego, co straciliśmy przez słabego funta" - miał usłyszeć reporter.

Unilever insists 10% price hike in UK is "substantially less" than what's required to offset the fall in profits as a result of slump in ?. -- Joel Hills (@ITVJoel) 13 października 2016

d24ua2t

Co ciekawe, podwyżka miała objąć nie tylko te towary, których koszty produkcji znacząco wzrosły przez osłabiającego się funta. Sieci handlowe nie zgodziły się, wskazując na fakt, że wiele produktów jest w rzeczywistości wytwarzanych w Wielkiej Brytanii, wiec kurs waluty nie ma w tym wypadku żadnego znaczenia.

- Największy problem polega na tym, że taki wielki producent przychodzi i zarządza podwyżki w sklepach, bez żadnych negocjacji czy dyskusji. To właśnie takie podejście zdenerwowało przedstawicieli sieci handlowych - relacjonuje Reutersowi jedna z osób znających rynek. Według informacji Sky, Asda, Sainsbury i Morrisons również nie zamierzają ugiąć się pod presją koncernu.

Sprawy nie chcieli komentować przedstawiciele polskiego oddziału Unilevera. Spokojni mogą być natomiast klienci w naszym kraju. - Opisana sytuacja dotyczy jedynie rynku brytyjskiego i nie ma wpływu na działanie Tesco w Polsce - poinformowało money.pl biuro prasowe sieci.

Co ciekawe, prezesem Tesco jest obecnie Dave Lewis, który jeszcze kilka lat temu zajmował wysokie stanowisko w... Unilever. W zeszłym tygodniu zapowiadał zmiany w relacjach z dostawcami i powiedział, że nie mogą oni domagać się profitów przy słabym funcie, skoro przy mocnej walucie sami takich nie dawali.

Rosnąca popularność BlaBlaCar jest faktem. Sprawdź, czemu się to opłaca!

d24ua2t

Podziel się opinią

Share
d24ua2t
d24ua2t