Znów gotuje się w Dino. Poszło o nielegalny monitoring pracowników
Spór między Dino a OPZZ Konfederacją Pracy się zaognia. Tym razem związkowcy alarmują o niepokojącym wykorzystywaniu monitoringu w pracy. Do marketów mają być przysyłane zdjęcia z kamer.
O wątpliwym użyciu monitoringu, którego ma dopuszczać się sieć Dino, związkowcy poinformowali za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Polacy "zostali z kwitkiem". Gorzko o nowym obowiązku
Monitoring efektów pracy w Dino
Otrzymujemy od Pracowników Dino sygnały o nadużywaniu monitoringu wizyjnego do kontroli tempa i jakości pracy. Docierają do nas informacje, że do marketów przesyłane są zdjęcia z kamer z komentarzami, że dany regał jest jeszcze niedostatecznie zatowarowany, że towar nie został wystawiony "wystarczająco szybko" itp. - czytamy we wpisie.
W tym kontekście związkowcy przypominają, że zgodnie z art. 22 ust. 2 kodeksu pracy monitoring wizyjny może być stosowany wyłącznie w ściśle określonych celach. Są to zapewnienie bezpieczeństwa pracowników, ochrona mienia, kontrola produkcji oraz zachowanie w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę.
Dodają, że nie można używać kamer do bieżącego sprawdzania postępów pracowników ani weryfikowania tempa wykonywania obowiązków. Budzi to "poważne wątpliwości prawne"
Dodatkowo związkowcy sygnalizują problemy kadrowe w sklepach Dino. W niektórych placówkach, według przekazywanych informacji, umowy o pracę nie są przedłużane po to, by obniżać koszty. Jednocześnie podnoszone są też normy wydajności, co powoduje wzrost presji na pracowników.
"Pomimo realnych braków kadrowych wywierana jest coraz większa presja na pracowników i podnoszone są normy oczekiwań. [...] Pracownicy to nie maszyny" - zwracają uwagę.
Spór w Dino. Związkowcy żądają podwyżek
To już kolejna odsłona sporu w Dino. Od kilku miesięcy media rozpisują się o trudnych warunkach pracy, ale w związku z ostatnimi mrozami najwięcej wątpliwości wzbudziły temperatury panujące w obiektach sieci handlowej.
Kontrole Państwowej Inspekcji Pracy wykazały, że w części sklepów temperatura przy kasach spadała nawet do 3,2 st. C. Od początku stycznia PIP skontrolowała 140 wybranych placówek sieci Dino. W tym czasie wydano łącznie 206 ustnych decyzji, z czego 81 dotyczyło zbyt niskiej temperatury w miejscach pracy.
Poruszenie wywołało też zdjęcie posiłku regeneracyjnego, które mają otrzymywać pracownicy magazynu Dino. Sygnalistka, która to ujawniła, miała zostać zwolniona z pracy.
Związkowcy spotkali się z przedstawicielami Dino 10 lutego 2026 r. w Katowicach, ale rozmowy nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. - Przejechaliśmy pół Polski, jesteśmy rozczarowani, bo nasze oczekiwania były znacznie wyższe. Liczyliśmy na merytoryczne rozmowy na temat problemów pracowników, ale tak nie było - podkreślił w rozmowie z WP Finanse Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy.
Z relacji naszego rozmówcy wynikało, że na spotkaniu nie pojawił się żaden członek zarządu Dino. Jendrusiak wskazał, że "uczestniczył w nim kierownik ds. BHP i czterech prawników, którzy działają w innych sieciach handlowych".
Związek nie wyklucza podjęcia bardziej zdecydowanych kroków w przyszłości, w tym ewentualnego strajku ostrzegawczego, jeśli postulaty nie znajdą odzewu po stronie zarządu. Konflikt pozostaje w oficjalnej fazie mediacji.
źródło: WP Finanse