Baryłka ropy na huśtawce

W okresie styczeń 2007 - lipiec 2008, ceny ropy uległy niemalże potrojeniu. Obecnie baryłka kosztuje już mniej niż połowę tego, ile kosztowała jeszcze w lipcu - czyli niecałe cztery miesiące temu.

Obraz
Źródło zdjęć: © AFP

Tak spektakularnego spadku cen ropy już dawno nie odnotowywano. Nic więc dziwnego, że kraje członkowskie OPEC musiały się zebrać w trybie nadzwyczajnym w Wiedniu, w celu zahamowania dalszego spadku. W piątek 24 października OPEC obniżył produkcję o 1,5 miliona baryłek dziennie, sprowadzając ją do poziomu około 27,31 milionów. Zmiana wchodzi w życie z dniem 1 listopada 2008 r. Kolejne decyzje zapadną najprawdopodobniej już w grudniu w trakcie kolejnego posiedzenia, tym razem w algierskim Oranie.

Nie wszystkim krajom spieszy się jednak do zakręcania kurka z ropą. Wbrew pozorom decyzja o obniżeniu wydobycia nie przyszła łatwo. Raz jeszcze okazało się, że poszczególne kraje OPEC mają odmienną wizję tego, co można nazwać właściwą ceną. I tak, dla takiego małego Kataru poziom cen nie odgrywa niemal żadnego znaczenia. Nawet jeśli cena ropy naftowej spadnie poniżej 20 dolarów, nie będzie to oznaczało katastrofy.

Na przeciwległym końcu znajduje się Iran, dla którego spadek cen poniżej 100 dolarów oznacza poważne kłopoty gospodarcze. W podobnej sytuacji znajduje się Wenezuela, która z niepokojem patrzy na spadek cen czarnego złota. Spadek cen ropy o kolejne 10 dolarów oznacza uszczerbek w wenezuelskim budżecie rzędu 5 mld dolarów. W takich chwilach najbardziej liczy się zdanie Arabii Saudyjskiej - największego członka OPEC, dla której granicą psychologiczną (po przekroczeniu której rozpoczynają się kłopoty gospodarcze) jest poziom rzędu 50 dolarów. Jak dotąd poziom ten nie został przekroczony. Saudyjczycy mają świadomość, że zbyt duże cięcia w poziomie wydobycia mogą być zabójcze dla gospodarki światowej, która i tak jest już w bardzo kiepskiej kondycji.

Ale oprócz producentów dylematy mają również konsumenci. Paradoksalnie drastyczny spadek cen ropy nie leży w ich interesie. Rzecz w tym, że zbyt silny spadek cen będzie uniemożliwiał finansowanie niezbędnych inwestycji w sektor wydobywczy, co najprawdopodobniej doprowadzi do podobnych zawirowań na rynku, jakich doświadczaliśmy przez większość obecnej dekady. Zatem nie jest niebezpieczny sam spadek (czy wzrost) cen. Niepokojąca jest huśtawka tych cen. Wydaje się, że jest to jeszcze jeden argument na rzecz konstruktywnej współpracy między krajami produkującymi ropę i jej głównymi konsumentami. Ale wydaje się, że taki dialog nosi w sobie znamiona pobożnego życzenia.

Paweł Kowalewski
Fundusze

Wybrane dla Ciebie
Samorządów nie stać na utrzymanie szkół. Likwidują ponad 20 placówek
Samorządów nie stać na utrzymanie szkół. Likwidują ponad 20 placówek
Trwa rozbiórka Arkad Wrocławskich. Oto co ma powstać w tym miejscu
Trwa rozbiórka Arkad Wrocławskich. Oto co ma powstać w tym miejscu
Dino rośnie jak na drożdżach. Ma już ponad 3 tys. sklepów
Dino rośnie jak na drożdżach. Ma już ponad 3 tys. sklepów
Niemiecki producent okularów upada. Zwolniono wszystkich pracowników
Niemiecki producent okularów upada. Zwolniono wszystkich pracowników
Oddał ponad 1000 butelek i puszek. Padł nowy rekord
Oddał ponad 1000 butelek i puszek. Padł nowy rekord
Polacy odpuszczą majówkę? Zadziwiające dane. Hotelarze obniżają ceny
Polacy odpuszczą majówkę? Zadziwiające dane. Hotelarze obniżają ceny
Winiary czy Kielecki? Spór rozstrzygnięty. Oto twarde dane
Winiary czy Kielecki? Spór rozstrzygnięty. Oto twarde dane
Transport z Egiptu zatrzymany. To miało trafić do sprzedaży w Polsce
Transport z Egiptu zatrzymany. To miało trafić do sprzedaży w Polsce
Nowa metoda kradzieży z konta. Chodzi o popularną płatność
Nowa metoda kradzieży z konta. Chodzi o popularną płatność
ZUS udostępnił nowe narzędzie dla przedsiębiorców. Oto do czego służy
ZUS udostępnił nowe narzędzie dla przedsiębiorców. Oto do czego służy
Zrobisz tak na działce i już tam nie wejdziesz. Bolesne konsekwencje
Zrobisz tak na działce i już tam nie wejdziesz. Bolesne konsekwencje
Nie ma miejsca dla ratowników. Boją się, że zamiast nich będzie hotel
Nie ma miejsca dla ratowników. Boją się, że zamiast nich będzie hotel
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀